piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 37


Proszę przeczytaj notkę pod rozdziałem :)

***

- Uff.. Wreszcie wszystko posprzątane. - pomyślałam, ocierając  pot z twarzy.
Niall właśnie był w USA, gdzie razem z resztą zespołu za dwie godziny miał dawać koncert, a ja właśnie wysprzątałam całe mieszkanie. Przez tęsknotę, którą odczuwałam w tym czasie nie wiedziałam co mam robić, dlatego wzięłam się za porządki.
Usiadłam przy stole kuchennym, biorąc dużego łyka chłodnej wody mineralnej, w ten sposób próbując się zrelaksować. Jednak moje odpoczywanie przerwał dzwonek do drzwi. Z trudem wstałam i weszłam do korytarza. Otworzyłam je i zauważyłam wysokiego blondyna o brązowych oczach, dokładnie takich jakie miał mój ojciec.
- Ty jesteś Maja Korbińska? - spytał, a ja pokiwałam niepewnie głową. - Cześć, nazywam Jacob Korbiński i jestem twoim bratem.
- Ale ja nie mam rodzeństwa. - zdziwiłam się. - Jestem jedynaczką.
- Ja też tak do niedawna myślałem, ale nasz tata wszystko mi wyjaśnił i jestem twoim przyrodnim bratem. - wyjaśnił mi. - Mogę wejść? Opowiem ci wszystko.
- A tak, oczywiście. - przesunęłam się, by mógł wejść do mieszkania. - Chcesz herbaty? Trochę chłodno dzisiaj.
- Chętnie. - uśmiechnął się, siadając przy stole. - Sama tu mieszkasz?
- Nie, z chłopakiem, ale on jest teraz w USA na koncercie. - odpowiedziałam, podając mu kubek herbaty, który chłopak źle złapał i wylał na siebie całą jego zawartość. - Ojeju przepraszam.
- Nie to moja wina...
- Musisz się przebrać. - zarządziłam. - Mam suszarkę w pralce, więc szybko wyschnie, daj swoje ciuchy.
- Gdzie masz łazienkę? - zarumienił się.
- Do końca korytarza i w lewo. - pokierowałam go, a sama ruszyłam do sypialni po ręcznik dla Jacoba. - To ręcznik dla ciebie, przebierz się, a ja skoczę do sklepu dobrze? Muszę kupić kilka rzeczy.
- Okej. - przytaknął i zniknął za drzwiami łazienki.
Natomiast ja ubrałam buty i zabierając telefon i portfel ze stołu wyszłam z domu.


Wysiadłem z taksówki i ciągnąc za sobą walizkę, wszedłem do bloku. Właśnie wróciłem z USA, ponieważ odwołali nam koncert i postanowiłem zrobić Mai niespodziankę. Otworzyłem drzwi i zamarłem. Na korytarzu stał jakiś facet, który miał na sobie tylko ręcznik.
- Gdzie jest Majka? - spytałem nieznajomego.
- Poszła do sklepu. A ty pewnie jesteś jej chłopakiem. - kiwnąłem zdezorientowany głową. - Nazywam się Jacob i jestem..
- Nie chcę wiedzieć kim jesteś! - przerwałem mu ostro. - Chcę wiedzieć, dlaczego chodzisz po moim mieszkaniu w samym ręczniku?!
- Wylałem na siebie herbatę i Maja zaproponowała, że wysuszy mi ubrania.
- Tak to się teraz nazywa?! - krzyknąłem.
- Niall, co ty tu robisz?! I dlaczego krzyczysz?! - usłyszałem głos Majki za plecami, dlatego odwróciłem się w jej stronę.
- Chyba to ja powinienem spytać, co on tu robi w samym ręczniku! - wkurzyłem się, wskazując na nieznajomego.
- Uspokój się i daj mi to wytłumaczyć, to mój...
- Nie chcę twoich tłumaczeń!
- Niall proszę cię. - jej oczy zaszły łzami.
- Nie spodziewałem się tego po tobie! To koniec! - warknąłem i zabierając swoją walizkę, ruszyłem do drzwi.
Wybiegłem z bloku i wsiadłem do auta, których zamierzałem dotrzeć do domu chłopaków. To jedyne miejsce, do którego mogę teraz się udać.

Po 10 minutach byłem na miejscu. Wszedłem do mieszkania i zatrzasnąłem drzwi z hukiem, zwracając tym uwagę reszty.
- Niall co się stało?! Dlaczego płaczesz?! Coś z Majką?! Powiedz co się stało! - zaczęli mnie zasypywać pytaniami, ale ja nie chcąc z nimi rozmawiać, skierowałem się do swojego pokoju.
Położyłem walizkę przy łóżku, a sam położyłem się na nim, czując łzy na policzkach. Chłopcy jednak nie dali za wygraną i po chwili pukali do moich drzwi.
- Zostawcie mnie w spokoju! - krzyknąłem, nie mogąc znieść tego dobijania się.
- Nie damy ci spokoju, póki nie powiesz nam co się stało. - usłyszałem spokojny głos Liama, wchodzącego do mojej sypialni. - Pomożemy ci, tylko powiedz co jest.
- Majka mnie zdradziła, to jest! - spojrzałem mu w oczy, w których teraz widać było zdziwienie.
- A skąd to wiesz? Przyznała ci się?
- Nie, ale po naszym mieszkaniu chodził goły facet. - powiedziałem, tym razem nieco spokojniej.
- Wytłumaczyła ci to? - spytał nadal w szoku.
- Próbowała, ale nie dawałem jej dojść do słowa. Wcisnęła by mi jakieś kłamstwo, a ja bym jej uwierzył.
- A co jeśli by powiedziała prawdę, a jeśli ona cię nie zdradziła?! - zdenerwował się szatyn.
- Bronisz jej? Myślałem, że mogę na ciebie liczyć! - oburzyłem się jego reakcją.
Co jak co, ale na jego wsparcie liczyłem najbardziej. Widocznie się pomyliłem.
- Staram się to wyjaśnić Niall, nie chcę, żebyście zaprzepaścili swój związek z powodu niewyjaśnionej sytuacji! Nikogo nie bronię, bo ty też nie jesteś bez winy! Nie dałeś jej nic wytłumaczyć, a co gorsza w ogóle jej nie ufasz!
- Tak teraz to moja wina no nie?! - podniosłem się z łóżka. - Ugh.. Liam, daj mi spokój! - wybiegłem z pokoju, następnie wyszedłem z domu trzaskając drzwiami.

Od dwóch godzin chodzę po mieście, bez żadnego celu, nie wiedząc dokąd iść. Do domu chłopaków nie mam ochoty na razie wracać, do Mai tym bardziej. Może dobrym pomysłem byłby wyjazd do Irlandii? Może tam udałoby mi się przemyśleć kilka rzeczy i odpocząć od tego wszystkiego? Ale czy dam radę po prostu uciec od problemów? Pff.. Pytanie, przecież nazywam się Niall Horan, jestem mistrzem uciekania od zmartwień. Jestem żałosny i naiwny. Może to był powód dla którego Maja mnie zdradziła? Może nie byłem dla niej wystarczająco przystojny i wybrała tamtego?
Podczas moich rozmyślań wpadłem na kogoś, powodując nasz upadek.
- Niall? - usłyszałem głos Suzie.
- Susan? - zdziwiłem się.
Byłem zaskoczony jej widokiem, a tym bardziej speszony, bo to ona zniszczyła przyjaźń Mai i Patrycji. Miałem do niej o to żal, ale w końcu ludziom powinno się wybaczać, po za tym minęło sporo czasu od tego wydarzenia.
- Co ty tu robisz o tej porze? - spytała.
- Musiałem się przejść i przemyśleć kilka spraw. - westchnąłem, siadając na ławce, która znajdowała się obok nas.
- Coś się stało? - dziewczyna zajęła miejsce obok mnie.
- Maja mnie zdradziła, gdy ja byłem w USA. - wyżaliłem się jej, nie wiedząc nawet dlaczego. - Rozstaliśmy się.
- Niall, wybacz, że to powiem, ale ja wiedziałam, że coś jest z nią nie tak. Ona cię wykorzystała i porzuciła. Nie zasłużyłeś na to, w żadnym stopniu. - położyła rękę na moim ramieniu.
- Powiedz mi, co ja mam robić? - przeczesałem palcami grzywkę.
- Wiem, że to trudne, ale musisz o niej zapomnieć i pokazać, że bez niej jest ci lepiej. Ona musi wiedzieć co straciła..
- Ale ja ją kocham i nie umiem o niej zapomnieć. Nawet nie wiem, czy chcę ją wymazywać z mojego życia. - spojrzałem na nią.
- To przykro mi Niall, ale ja ci nie pomogę. Sam musisz dokonać wyboru. Jeśli się zdecydujesz to zadzwoń, wtedy pogadamy. - poklepała mnie po plecach, wstając z ławki i odeszła.
Mam o niej tak po prostu zapomnieć? Ułożyć sobie życie na nowo? Bez niej? Przecież ja tak nie potrafię. Ale może to jest jedyne wyjście w tej sytuacji?

- Cześć Niall, jak się czujesz? - spytał Louis, kiedy wszedłem następnego dnia do kuchni na śniadanie.
- Koszmarnie.
- Jesteś głodny? - wtrącił Liam, który rozkładał jajecznicę na talerze. - Zjesz z nami?
- Nie, zaraz wychodzę. Umówiłem się. - odpowiedziałem, nalewając sobie do szklanki soku pomarańczowego.
- Z kim? - zaciekawił się Zayn.
- Z Susan.
Chłopcy zamarli, lustrując mnie uważnie wzrokiem. Spoglądali to na siebie to na mnie, nie mogąc uwierzyć w moje słowa.
- Po tym wszystkim co ci zrobiła? Co zrobiła nam i dziewczynom? Co zrobiła Majce? - odezwał się w końcu Daddy.
- Majka mnie już nie obchodzi. Zdradziła mnie, a Susan rozumie to co przechodzę i mogę na nią liczyć w każdej sprawie.
- Ja cię czasem nie rozumiem Horan, wiesz? Możesz stracić kobietę swojego życia, przez niewyjaśnioną sytuację! - wkurzony Liam, zostawiwszy niedokończone jedzenie wyszedł z kuchni, trzaskając drzwiami.
- Był wczoraj u Majki. - wyjaśnił Louis, widząc moją zdziwioną zachowaniem Payna twarz. - Rozmawiał z nią, dlatego jest wkurzony. Przejdzie mu.
- Dobra, ja lecę. Jeszcze muszę zabrać kilka swoich rzeczy od Majki. Cześć chłopaki. - pożegnałem się z nimi i wyszedłem z domu, na spotkanie z Susan.

Siedzenie przy łóżku i patrzenie się w jeden punkt, wypłakując setki chusteczek - zajęcie, znajdujące się na samej górze rzeczy, które mam siłę wykonywać. Od wczorajszej sytuacji z Niallem jestem załamana. Tak po prostu ze mną zerwał, nie pozwalając sobie nic wyjaśnić. Przecież ja nie mogłabym go zdradzić, przecież go kocham! Jest dla mnie wszystkim. Jedyną osobą, którą mam.
Usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka, który rozniósł się po pustym mieszkaniu. Nie miałam siły nawet podnieść się z miejsca, więc stwierdziłam, że skoro ma klucze to będzie potrafił obsłużyć się sam. Po kilku sekundach, do pomieszczenia wszedł Niall, który na mój widok skrzywił się na mój widok i podszedł do szafy.
- Stwierdzam, że nie chcesz ze mną rozmawiać. - zauważyłam, widząc jak pakuję do walizki swoje ubrania.
- I masz rację. - rzekł krótko, nawet nie patrząc w moją stronę. - Nie chcę słuchać żadnych twoich tłumaczeń, bo to nie ma sensu.
- Ale ja nie mam zamiaru się tłumaczyć, ponieważ nie jestem winna. Nigdy cię nie zdradziłam, bo cię kocham, ale ty tego nie zauważasz. - wyszłam z sypialni, trzaskając drzwiami.

Wyszedłem z mieszkania, które jeszcze kilka dni temu dzieliłem z May i wsiadłem do taksówki. Piętnaście minut później byłem już w domu chłopaków. Ciągnąc za sobą walizkę, ruszyłem do drzwi. Czy trudno było, tak po prostu wyjść z mieszkania które wiązało się z niesamowitymi wspomnieniami, kreśląc parę miesięcy bycia ze sobą? Okropnie trudno, ale nie miałem innego wyjścia. Zdrada Mai okropnie mnie zraniła. Nie potrafię jej tego wybaczyć, po prostu nie potrafię...

Od autorki: 
Witam was wszystkich, mimo że nie jest was dużo :) Nie raz już wam to mówiłam, ale powtórzę się. Komentujcie rozdziały, bo jest to dla mnie bardzo ważne. Nawet krótka, szczera opinia, ogromnie mnie cieszy i dodaje chęci do napisania kolejnej części. Dla was to tylko nie ważna chwila. 
~Nulka :)

wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 36


- Niall! Dlaczego lodówka znów jest pusta?! Wczoraj robiłam zakupy! - krzyknęła Maja z pretensją i rozbawieniem w stronę chłopaka, który siedział na kanapie w salonie.
Poczuła dotyk tak dobrze jej znanych, ciepłych ust na szyi.
- Zaraz pójdę do sklepu. - szepnął jej na ucho. - Wiesz, że cię kocham?
- To fajnie masz. - pstryknęła go w nos, po czym zwinnym ruchem wywinęła się z jego objęć i wyszła z kuchni. - A i lepiej, żebyś już poszedł na te zakupy, bo na kolacje przychodzą Jessika i Harry!
Blondyn wywrócił oczami, zabierając portfel z parapetu i wyszedł na korytarz by ubrać buty.
- Co mam kupić? - spytał, zaglądając do salonu, gdzie dziewczyna rozłożyła się na kanapie.
Maja wyciągnęła w jego stronę listę zakupów, dlatego on podszedł do niej szybkim krokiem i usiadł obok.
- Nie pójdę póki nie dostanę buziaka. - położył nogi na stole i założył ręce w celu protestu.
Blondynka roześmiała się i pocałowała czule swojego chłopaka w usta, co spowodowało uśmiech na jego twarzy. Uśmiech, który najbardziej uwielbiała, dzięki któremu robiło jej się ciepło na sercu.
- Kocham, gdy się uśmiechasz. - wtuliła się w Nialla. - Idź już do tego sklepu, bo nie zdążę nic przyrządzić.
- Idę, idę. - wstał z kanapy i wyszedł z mieszkania.

Kiedy Niall poszedł do sklepu, ja ponownie rozłożyłam się na kanapie, włączając serial, który właśnie leciał. Nie miałam nic innego do roboty, bo wszystko było posprzątane i przygotowane, oprócz jedzenia, ale tego nie mogłam dokończyć, ponieważ w lodówce świeciła pustka. Ahh ten Niall.. Gdzie on to wszystko mieści?!
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, dlatego wzięłam go do ręki i odebrałam.
- No cześć Patryk. - przywitałam się radośnie.
- Hej May. Co tam?
- A no nic, siedzę przed telewizorem i czekam, aż Niall wróci ze sklepu. A u ciebie?
- Właśnie przeglądam stronki plotkarskie i są zdjęcia Patrycji i Roberta. Robi się afera pt. "Dziewczyna Zayna, zdradza go z nieznajomym mężczyzną!" - westchnął.
- Rozmawiałeś z nią? - spytałam zaraz po tym, jak wzięłam łyk wody.
- Jeszcze nie, ale porozmawiam. - obiecał. - Ale ja nie dzwonię w tej sprawie... Miałabyś ochotę wyjść na spacer dzisiaj wieczorem?
- Bardzo chętnie, ale nie mogę. Mamy dzisiaj gości na kolacji. - wyjaśniłam, po czym wpadłam na pomysł. - Ale jutro możemy się gdzieś przejść na obiad. Co ty na to?
- Nie ma sprawy. - słychać było jak się uśmiecha.
W tym momencie do mieszkania wszedł Niall, targający torby z zakupami. Chłopak spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, prosząc bym mu pomogła.
- Muszę już kończyć, Niall wrócił i błaga o pomoc, pa. - rozłączyłam się i szybkim krokiem podążyłam ku blondynowi.
Wzięłam od niego kilka reklamówek i zaniosłam je do kuchni. Od razu zabrałam się za szykowanie kolacji.
- Stęskniłem się. - przytulił się do moich pleców i ucałował mój policzek.
- Ja też, ja też. - rzekłam z rozbawieniem i nie zwracając uwagi na chłopaka kontynuowałam pracę.
- Mógłbym chociaż dostać buziaka za targanie zakupów, co? - oburzył się, siadając na krześle kuchennym.
- Aww... Skarbie. - usiadłam mu na kolanach i pocałowałam namiętnie jego usta.
Niall przyciągnął mnie mocniej do siebie i objął ramionami moje plecy, nie chcąc mnie wypuszczać.
- Dobra koniec tych czułości, bo nie zdążę zrobić kolacji. - oderwałam się od niego i wróciłam do przygotowywania posiłku. - Może mi pomożesz?
- No to co mam robić? - zainteresował się, kładąc brodę na moim ramieniu.

Plotkowanie i picie wina z przyjaciółką - tylko tyle brakowało mi do szczęścia. Z Jessiką mogę porozmawiać o wszystkim i w pełni jej ufam, a odkąd pokłóciłam się z Patrycją, oprócz Danielle nie rozmawiałam z nikim szczerze.
Obecnie, Niall i Harry - zwolennicy piłki nożnej, oglądają, lecący w tym momencie w telewizji mecz, a ja i Jessika przesiadujemy w kuchni, rozmawiając na każdy możliwy temat.
- Byliście ostatnio u Lou? Jak on się czuje? - spytałam dziewczynę, jednocześnie zmieniając kierunek rozmowy.
Louis już kilka dni temu wyszedł ze szpitala i przebywa w domu, gdzie zajmuję się nim jego mama, Eleanor i Liam.
- Tak, twierdzi, że czuję się jak nowo narodzony  - zaśmiała się, przypominając zapewne sposób w jaki to wypowiadał. - Jednak wszyscy doskonale wiedzą, że wkurza go ten gips i to, że nie może poszaleć.
- Zapewne cieszy się z tego, że mama go rozpieszcza. - powiedziałam. - Co jak co, ale nasi chłopcy to nie potrafią nawet zrobić prania, a już tym bardziej coś ugotować. Ostatnio Niall spalił patelnię przy robieniu jajecznicy.
- Ekhem! - usłyszałam za plecami, dlatego szybko się odwróciłam, kierując wzrok na Nialla, który patrzył na mnie gniewnie. - Pff.. Nie odzywaj się do mnie. - i już go nie było.
Zdziwiona, odwróciłam się z powrotem w stronę śmiejącej się z całej sytuacji Jessiki. Po chwili sama wybuchłam śmiechem. Chichotałyśmy dopóki do kuchni nie wszedł Harry, oznajmiając, że muszą się już zbierać. Szatynka niechętnie wstała z krzesła i zabierając swoją torebkę, skierowała do korytarza.
- My widzimy się jutro na próbie, nie? - zwrócił się do mojego chłopaka loczek.
Blondyn tylko pokiwał głową i uśmiechnął się. Para pożegnała się z nami, po czym wyszła z mieszkania. Niall od razu czmychnął do salonu, a ja zdziwiona jego zachowaniem, ruszyłam za nim. Usiadłam obok niego na kanapie i położyłam głowę na jego kolanach, jednak on zdawał się nic sobie z tego nie robić i nadal wpatrywał się tępo w telewizor.
- Będziesz się na mnie teraz gniewał? - przejechałam palcem po jego torsie, ale ten ani drgnął.
Włożyłam rękę pod jego koszulkę, jeżdżąc po jego klatce piersiowej. Po ciele chłopaka przeszły ciarki, kiedy moja chłodna dłoń dotknęła jego gorącego ciała, ale nadal siedział niewzruszony. Podniosłam się do pozycji siedzącej i pocałowałam go w policzek, ale i to nic nie dało. Zrezygnowana wstałam, kierując się do łazienki. Widocznie z miłego wspólnego wieczoru nic nie wyjdzie, dlatego odpuściłam i postanowiłam iść spać, w końcu było po 22:00.
Po wziętym prysznicu, położyłam się do łóżka i przykryłam szczelnie kołdrą. Łzy zaczęły napływać mi do oczu, by po chwili spłynąć pojedynczo po policzkach. Kolejna kłótnia w ciągu dwóch dni. Każda sprzeczka, nawet o najmniejszą głupotę strasznie mnie boli, a zdarzały się one ostatnio bardzo często.
Usłyszałam otwierające się do drzwi, po chwili poczułam czyiś dotyk na plecach. To ciepło i zapach poznam wszędzie. Niall przytulił się do moich pleców i nachylił się, by pocałować mój policzek. Jednak kiedy zorientował się, że jest mokry od łez, odwrócił mnie w swoją stronę.
- Skarbie, dlaczego ty płaczesz? - szepnął, zaraz po zapaleniu lampki nocnej, jednak nie usłyszał odpowiedzi. - Ej no misiu. Chodzi o to w salonie?
Kiwnęłam lekko głową i mocno się do niego przytuliłam. Chłopak tylko westchnął, obejmując moje ciało.
- Przepraszam. - wyszeptał mi na ucho. - Nie płacz proszę.
- Nie kłóćmy się już więcej. Nawet nie wiesz jak to boli.
- Oczywiście, przepraszam. - złożył na moich ustach czuły pocałunek, który po chwili stał się pełen namiętności i pożądania.

Rankiem, obudziłam się z uśmiechem na twarzy, wtulona w nagi tors Nialla. Ten niewinny i słodki wyraz twarzy chcę oglądać codziennie. Tylko on sprawi, że na moich ustach pojawia się szeroki uśmiech.
- Dzień dobry skarbie. - zaspany chłopak złożył na moim policzku słodkiego buziaka.
- No hej. Głodny?
- Strasznie. - uśmiechnął się słodko, patrząc na mnie niebieskimi oczkami.
Podniosłam się z łóżka, by z szafy wybrać sobie dzisiejsze ubrania, czyli spódniczkę w kwiatki, biała podkoszulka na ramiączkach i tego samego koloru baleriny. W łazience wykonałam poranną toaletę i ruszyłam do kuchni. Postanowiłam na śniadanie zrobić kanapki, dlatego od razu z lodówki wyjęłam masło, szynkę, ser i pomidora.
Kiedy posiłek był gotowy do pomieszczenia wszedł ubrany w same bokserki, z nie ogarem na głowie Niall.
- Mmm...
- Aż tak apetycznie wyglądają te kanapki? - zdziwiłam się jego reakcją.
- Mam na myśli ciebie. Ślicznie wyglądasz, ładnie ci w białym. - posłał mi szczery uśmiech, siadając przy stole.
Oprócz odwzajemnienia gestu, nic nie odpowiedziałam. Obydwoje zabraliśmy się za jedzenie.

- Gdzie się tak stroisz? - Niall stał w progu naszej sypialni, lustrując każdy mój ruch.
Stojąc przy lustrze i zakładając kolczyki, spojrzałam ukradkiem na chłopaka.
- Zapomniałam ci powiedzieć, że umówiłam się z Patrykiem na spacer.
- Jak to? - mina mu zrzedła. - Myślałem, że spędzimy mój wolny dzień razem. Ale idź, zadzwonię do Liama, może do nich wpadnę.
- Ale nie gniewasz się na mnie? - upewniłam się.
- Nie, no co ty. - wymusił uśmiech.
- Wrócę jak najszybciej się da, dobrze? - objęłam go za szyję i pocałowałam w policzek, po czym ruszyłam do drzwi. - To ja idę! Pa!
- Ta, no pa. - odparł bez entuzjazmu.
Był zły i zawiedziony, miał to wymalowane na twarzy. Wiem, że powinnam spędzić jego wolny dzień z nim, ale to tylko głupi spacer, z którego wrócę w ciągu niecałej godziny.
Wyszłam przed blok cały czas zastanawiając się nad tą sytuacją. Może powinnam wrócić do Nialla, a spotkanie z Patrykiem przełożyć? W końcu Niall niedługo wyjeżdża na jakiś koncert, więc teraz będą mieli cały czas próby i braknie nam wspólnego czasu. Wyjęłam z torebki komórkę i wybrałam numer mojego przyjaciela.
- Patryk, przepraszam cię, ale Niall ma dziś wolny dzień i chcę z nim go spędzić. Możemy się spotkać kiedy indziej? - spytałam, kiedy odebrał połączenie.
- Nie ma sprawy, mi też coś wypadło i właśnie miałem do ciebie dzwonić. - wyjaśnił.
- To dobrze, cześć. - pożegnałam się.

Otworzyłam drzwi od naszego mieszkania i weszłam do niego po cichu. Z salonu dobiegały mnie odgłosy telewizji, dlatego udałam się w tamtym kierunku. Przybliżyłam się do kanapy, na której znajdował się mój chłopak, w celu zakrycia mu oczy. Położyłam dłonie na jego twarzy i w tej samej chwili blondyn pociągnął mnie w taki sposób, że wylądowałam na jego kolanach.
- Wystraszyłeś mnie! - rzuciłam w niego poduszką.
- Przecież miałaś iść do Patryka.
- Odwołałam. Wolę spędzić ten dzień z tobą.

Od Autorki: 
Witam was kochani, bo długiej przerwie. Wreszcie zakończyłam ten rozdział i przemyślałam sobie kilka spraw. Mam nadzieję, że teraz jakoś pójdzie łatwiej i szybciej bo już niedługo planuję koniec części pierwszej. Tak dobrze przeczytaliście, ma być część druga, ale po zakończeniu tej obecnej będzie troszkę przerwy bym mogła sobie przemyśleć jak to ma wyglądać. Wszystko zależy od mojej weny i wyobraźni. Liczę na wasze komentarze ze szczerą opinią :) 
~Nulka :)

środa, 16 stycznia 2013

!!!!!

Mówię to po raz kolejny i mam nadzieję ostatni. Jeżeli POD ROZDZIAŁEM znajdzie się taki komentarz:
`Super blog! <3 zapraszam cię do siebie (link) mam nadzieję, że skomentujesz, zaobserwujesz. Sorry za spam.` 
To taki komentarz będzie od razu usunięty. Po to jest zakładka `SPAM`, żeby tam promować swoje blogi, które ja z chęcią poczytam i po komentuję w wolnej chwili. Jest to denerwujące, bo chciałabym szczere opinie, dotyczące rozdziału, a nie promowanie swojego bloga. Rozumiem, każdy chciałby jakoś zacząć, zaprosić czytelników, ale proszę róbcie to w zakładce SPAM, bo komentarze nie zawierające opinii na temat rozdziału zostają usunięte. Jeżeli jest trochę dłuższa opinia na temat notki i na koniec grzeczne zaproszenie na bloga, to okej, ja się zgadzam. Ale proszę was, nie zostawiajcie mi pod rozdziałem komentarzu jak ten powyżej, bo to nie jest miłe :)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wiadomość

Jeśli ktoś chciałby poczytać moje imaginy, to zapraszam na mojego bloga, którego stworzyłam właśnie w tym celu. Liczę na wasze jakiekolwiek opinię i komentarze. :) http://imagine-o-1d.blogspot.com/ Zapraszam serdecznie :)

piątek, 28 grudnia 2012

Przykra wiadomość.

Mam dla was smutną informację. Otóż zawieszam bloga na jakiś czas. Nie na zawsze, o to się nie martwcie się, oczywiście wrócę. Ale ostatnio nie mam weny. Znowu mnie opuściła i dlatego nie wiem co dalej napisać. Następnym powodem jest to, że nie mam dla kogo pisać. Pod ostatnim rozdziałem były 2 komentarze, przez co się zawiodłam. Jeszcze nie dawno miałam około sześciu.;/ Dlatego rozdziału 36 na razie nie będzie. Może jak będzie więcej komentarzy to wróci mi wena... Nie wiem. Liczę na was, misiaki :)

czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 35


*perspektywa Mai*
- Ale jak to wypadek?! Co się stało?! - nogi się pode mną ugięły.
- Wracali z Doncaster. Hamulce w samochodzie Lou przestały działać i nie wyrobili na zakręcie, trafiając w drzewo. Eleanor ma lekkie zadrapania i wstrząśnięcie mózgu. Natomiast Louis jest w okropnym stanie. Złamana ręka, połamane żebra i skręcona kostka. Jedno żebro wbiło się w wątrobę. Właśnie jest w trakcie ciężkiej operacji. Musimy tam jechać. - powiedział nadal łkając.
- Harry uspokój się. Louis wyjdzie z tego. Poczekaj przebiorę się i jedziemy do niego dobrze? - spytałam przytulając go. Pokiwał lekko głową.
Szybko wpadłam do sypialni i mijając zdezorientowanego Horana, wyjęłam z szafy byle jakie ciuchy, po czym ruszyłam do łazienki.
- Maja, czemu się ubierasz? I dlaczego jesteś zdenerwowana? - próbował się czegoś dowiedzieć.
- Ubieraj się! Jedziemy do szpitala! - krzyknęłam z łazienki. - Lou i El mieli wypadek!
***
Wbiegliśmy do szpitala i od razu ruszyliśmy w stronę korytarza, na którym znajdywali się nasi przyjaciele. Wszyscy byli załamani i w szoku. Ja nadal nie mogłam uwierzyć, że Eleanor i Lou mieli wypadek. Jednak miałam nadzieję,  że szybko z tego wyjdą.
- Co z nimi? - spytał Niall resztę, kiedy usiedliśmy obok nich, na korytarzu.
- Louis nadal ma operację, a El pojechała na badania. Jej nic poważnego się nie stało, tylko kilka zadrapań i lekki uraz głowy. - odpowiedział Zayn. - Zaraz powinna wrócić do sali, to będziecie mogli z nią porozmawiać.
Kiwnęliśmy głowami ze zrozumieniem i zapadła cisza. Oczekująca cisza, na jakiekolwiek informacje o Louisie. Bałam się o niego, mojego najlepszego przyjaciela, a zarazem brata. Wszyscy się bali, byli przerażeni. Jedna wiadomość mogła zmienić całe dotychczasowe życie chłopców, a przede wszystkim życie Louisa. Mogła zawalić wszystkie cele, marzenia i plany zespołu.
- Maja. - ktoś potrząsnął moje ramie. - Idziemy do El, idziesz z nami? - spytała Danielle.
- Tak, już. - wstałam z miejsca i nadal trochę zamyślona ruszyłam do drzwi sali, w której leżała Eleanor.
- Cześć El, jak się czujesz? - przywitała się z nią Dan, kiedy zasiedliśmy obok łóżka.
- Lepiej. - odparła zachrypniętym głosem. Odchrząknęła i kontynuowała. - Boli mnie trochę głowa. A co z Lou? Lekarze nic nie chcą mi powiedzieć.
Popatrzyliśmy na siebie smutno, po czym przemówiłam.
- Sami jeszcze nic nie wiemy, oprócz tego, że Tommo ma w tej chwili poważną operację. Żebro wbiło mu się w wątrobę i ma złamaną rękę, którą też będzie miał operowaną.
- Ale operacja przebiega pomyślnie? - spoglądała to na mnie, to na Dan z nadzieją wymalowaną na twarzy.
- Oczywiście  że tak. - odparłyśmy, same nie wiedząc jaka jest prawda, ale najważniejsze było to, by dziewczyna się nie denerwowała. To nie było by dla niej korzystne.
- Hej Eleanor. - do pomieszczenia weszła Perrie.
Dziewczyna najpierw podeszła do chorej brunetki i przytuliła ją, po czym pocałowała Dan w policzek i zwróciła się do mnie.
- Jestem Perrie. Dziewczyna Zayna. - wyciągnęła w moją stronę dłoń, którą szybko uścisnęłam.
- May - dziewczyna Nialla. - uśmiechnęłam się do niej.
- Miło mi poznać. - odrzekła siadając po drugiej stronie łóżka Eleanor. - El, jak się czujesz?
- Dobrze, oprócz bólu głowy.  - powtórzyła to co wcześniej nam.
*15 minut później* 
Siedzieliśmy całą ósemką w sali, w której leżała Eleanor i niecierpliwie czekaliśmy na koniec operacji, którą miał teraz Louis. Wszyscy byli zdenerwowani i zmartwieni. Baliśmy się z każdą minutą co raz bardziej. W pewnym momencie do pomieszczenia wszedł lekarz.
- Witam panią Eleanor. Nazywam się dr. Watson. - uśmiechnął się. - Głowa boli? - dziewczyna pokiwała głową. - To normalne, miała pani wstrząs mózgu.
- Co z Louisem? - spytała, nie zwracając uwagi na wypowiedź doktora.
- Operacja właśnie się skończyła. Były pewne komplikacje, ale już wszystko jest dobrze. Pan Tomlinson leży teraz w sali obok i odpoczywa po zabiegu. Możecie go odwiedzić, ale po dwie osoby i na krótko. Pani Eleanor'o, pani też może go zobaczyć, ale później, dobrze?
El, ponownie wykonała twierdzący ruch głowy, a my pogrążyliśmy się w naradzie, kto ma pierwszy odwiedzić Lou. Po kilku minutach stwierdziliśmy, że na początku pójdzie Harry i Jess, a później Liam i Dan.
Para wyszła z pomieszczenia, a między nami zapadła niezręczna cisza. Trwała ona do ich powrotu. Kiedy wszyscy już odwiedzili chłopaka, blondyn wstał i łapiąc mnie za rękę ruszył do drzwi. Wyszliśmy i podeszliśmy do wejścia sąsiedniej sali.
Louis leżał bezradnie na łóżku. Twarz miał bladą, a na ciele kilka siniaków i zadrapań. Na ręku widać było gips, który sięgał od ramienia do nadgarstka. Krótko mówiąc wyglądał bardzo źle.
Spojrzałam na Nialla załzawionymi oczami. Chłopak również powstrzymywał się od płaczu. Usiedliśmy po obu stronach łóżka, a ja złapałam szatyna za rękę i przytuliłam do policzka.
Przymknęłam oczy, a łzy ściekły po moich policzkach. Trudnością było patrzeć jak najlepszy przyjaciel jest nieprzytomny, cały w bandażach, gipsie, a na całym ciele ma zadrapania i siniaki. Wielką trudnością. Nie wiadome było kiedy się obudzi. Kiedy będzie cały i zdrowy...
***
Minął już prawie tydzień, a Lou nadal się nie obudził.  Jay mieszka w domu Liama i Louisa, ale i tak praktycznie wszyscy siedzą w szpitalu, czekając aż Tomlinson się wybudzi. Z Eleanor już wszystko dobrze, zostało jej kilka blizn i śladów po siniakach. Ona również nie odstępowała łóżka swojego chłopaka na krok. Przez cały czas obwiniała się za ten wypadek, mówiąc, że to ona narzekała Louisowi, żeby wrócili wcześniej do domu. Była kompletnie załamana. Przyjaciele próbowali do niej dotrzeć, że to nie jej wina, ale nie chciała ich słuchać.
Siedzieli na korytarzu przed salą i czekali na wieści od doktora, który badał ich przyjaciela. Nienormalnym było, że Louis do tej pory nie obudził się po operacji. Jego śpiączka miała trwać tylko kilka godzin, a trwa prawie tydzień.
- Witam państwa. - usłyszeli głos doktora, dlatego szybkim ruchem podnieśli głowy i spojrzeli w jego stronę. - Zapraszam mamę i dziewczynę poszkodowanego.
Jay oraz Eleanor podniosły się z miejsca i ruszyły za lekarzem. Weszły do jego gabinetu i usiadły przy biurku, patrząc oczekująco na lekarza.
- Co z nim? - spytała dziewczyna, kiedy doktor nie wiedział od czego zacząć.
Mężczyzna wziął głęboki oddech i zaczął mówić.
- Cóż.. Wystąpiły pewne komplikacje, które wcześniej nie zostały zauważone z powodu braku objawów.
- Niech pan przejdzie do rzeczy. - zirytowała się matka Louisa.
- Otóż, pan Tomlinson miał poważny uraz głowy, przez który w tym momencie nie ma sił się wybudzić. Minie trochę czasu zanim zgromadzi siły. Na początku była robiona tomografia głowy, ale wyniki nie wykryły, żadnego urazu, dlatego jesteśmy teraz zdziwieni i możemy mało zrobić. - wyjaśnił, patrząc smutno na panie. - Musimy czekać...
- Panie doktorze, my od tygodnia nie robimy nic, oprócz czekania! - zdenerwowała się Eleanor. - Wie pan, jak to jest, gdy widzi pan osobę, która jest dla pana wszystkim, leżącą bezsilnie na łóżku w śpiączce i nie może jej w żaden sposób pomóc?! Nie wie pan! - łzy popłynęły po jej policzkach.
- Eleanor skarbie, uspokój się. Nerwy nic tu nie dadzą. - uspokoiła ją Jay.
- Naprawdę nam przykro, ale niestety nic nie możemy w tej chwili zrobić. - odezwał się ze skruchą doktor.
- Dziękujemy, panie doktorze. - kobieta wymusiła do niego uśmiech i wyszły z gabinetu.
Na ich widok, przyjaciele poderwali się z miejsc i podbiegli do nich, zadając mnóstwo pytań o stan Louisa.
- Uspokójcie się, po kolei. - zainterweniował Liam, widząc zdezorientowane miny kobiet.
- Louis ma uraz głowy, przez który nie może wybudzić się ze śpiączki. Jedyne co nam pozostaje, to czekać, aż zgromadzi siły by się obudzić.
- Ale jaki uraz głowy?! - zdziwił się Harry. - Przecież podczas badań, nie wykryto żadnego urazu! Jak to możliwe?
- Sami nie wiedzą Harry, lekarze są równie zdziwieni tak jak my. - wyjaśniła pani Jay, będąc zła na tutejszy personel.
- Jay, wszystko się ułoży... - odezwała się Maja, widząc załzawione oczy rodzicielki swojego przyjaciela. - Louis z tego wyjdzie, musimy czekać.
- Wierzę w to Maju, i dziękuje. - uśmiechnęła się do niej lekko.
Ta sytuacja przerastała wszystkich, ale nie dali po sobie tego poznać. Starali się być silni, by pomóc mamie Louisa, by podnieść ją na duchu.
Harry, Jay i Eleanor weszli do sali Louisa, a reszta usiadła na korytarzu. W pewnym momencie pojawił się Patryk. Maja od razu ruszyła w jego kierunku i po chwili trwali w mocnym uścisku. Na twarzy chłopaka można było zauważyć lekki uśmiech, ale Niall go zignorował, mimo obaw co do tego chłopaka. Ufał swojej dziewczynie w stu procentach.
- Jak Louis się czuje? - spytał zmartwiony brunet. - Wybudził się?
Majka tylko pokręciła głową z głośnym westchnięciem i ponownie zajęła swoje miejsce, obok Niallera, po czym wtuliła się w jego koszulkę. Chłopak objął dziewczynę, słysząc jej łkanie, tym samym starając się ją uspokoić. Bardzo to przeżywała.
- Ej, skarbie nie płacz, proszę. - zaczął głaskać ją po plecach. - Lou wyzdrowieje, spokojnie. Może, pojedziemy do domu, odpoczniesz trochę?
Blondynka tylko pokiwała lekko głową i odkleiła się od Nialla, po czym oboje żegnając się z resztą ruszyli do wyjścia. Kiedy byli już przy wyjściu ze szpitala, dogonił ich Patryk, który wołał coś za Mają.
- Maja, możemy porozmawiać? To ważna sprawa. - spojrzał na nią błagalnie.
- Tak, Niall poczekaj na mnie w samochodzie, dobrze? - zwróciła się do blondyna, na co ten pokiwał głową i ruszył w stronę auta. - O co chodzi?
- Widziałem Roberta. - oznajmił niepewnie, a Maja zamarła.
- Jak to go widziałeś?! Gdzie?!
- Przed waszym domem, a co gorsza.. Był z Patrycją. - spuścił głowę. - Całowali się... - dodał cicho.
- Całowali się?! - wrzasnęła niedowierzająco. - Oni są razem?!
- Widocznie tak, ale nie wiem. Wyprowadziłem się od Patrycji, a wczoraj pojechałem tylko po swoje rzeczy. - wyjaśnił zaskoczonej dziewczynie.
- Patryk proszę, dowiedz się więcej, okej? - poprosiła, czując, że nogi się pod nią uginają.
- Pewnie, dla ciebie wszystko. - uśmiechnął się do niej lekko. - Dobrze się czujesz? - spytał, widząc jej bladą twarz.
- Słabo mi. - szepnęła i zachwiała się.
Chłopak złapał ją w pasie, w ten sposób, pomagając utrzymywać równowagę.
- Maja co się dzieje? - Niall podbiegł do ich dwójki i przejął od bruneta swoją dziewczynę.
- Już lepiej. - uspokoiła go, kiedy usiedli na pobliskiej ławce. - Zakręciło mi się w głowie.
- Na pewno już wszystko dobrze? - upewnił się, na co pokiwała głową.
- Na sto procent. - powoli się podniosła i wolnym krokiem ruszyła w stronę auta.
Blondyn dogonił ją i objął.
- May! Poczekaj! - zawołał za nimi Patryk, biegnąc w ich stronę. - A pożegnać się? - uśmiechnął się do niej lekko, wyciągając ręce w jej stronę.
Dziewczyna niepewnie wtuliła się w przyjaciela, zaciągając się jego zapachem i nie zauważając skwaszonej miny Nialla.
- Dobra, lećcie już, bo jesteś blada. Musisz odpocząć. - niechętnie odsunął się od blondynki.
Majka pomachała mu z uśmiechem i przytulając się do boku Nialla, ruszyła do samochodu.
- Co sprawiło, że źle się poczułaś? - spytał, kiedy wsiedli do pojazdu.
- Możemy porozmawiać o tym w domu? - uniknęła odpowiedzi, odwracając wzrok.
- Pewnie, jeśli chcesz... - uśmiechnął się, patrząc na drogę.
***
15 minut później byli już w mieszkaniu.
- Jesteś głodna? - dziewczyna pokiwała twierdząco głową, a blondyn ruszył do kuchni.
- I herbaty! - krzyknęła za nim.
- Okej!
Po kilku minutach wrócił do salonu z herbatą i talerzem kanapek.
- Proszę. - podał Mai  kubek.
- Dziękuje. - posłała mu uśmiech i wzięła duży łyk gorącego napoju.
- Powiesz mi co się takiego stało, że źle się poczułaś? - ponowił temat.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech i niepewnie zaczęła mówić.
- Patryk, widział Roberta.. - umilkła na chwilę. - całującego się z Patrycją.
- Jak to?! Są razem?! - zdziwił się.
- Tego nie wiem, ale Patryk obiecał, że dowie się czegoś na ten temat. - wyjaśniła chłopakowi.
Nialler usiadł obok blondynki i objął ją, przytulając mocno do siebie.
- Wszystko będzie dobrze skarbie. Patrycja źle się zachowała, że nawiązała z nim jakikolwiek kontakt, bo wie przecież, jak cię zranił, ale masz mnie, Jessikę, Dan, Eleanor, Harrego, Liama, Zayna, Perrie i Louisa.
- Kocham cię Niall. - spojrzała mu w oczy i pocałowała czule.
- Ja ciebie też.
~~~~~
Witam was, moi kochani. Wreszcie napisałam rozdział :) Trochę się dzieje, ale to nie koniec. To dopiero początek. Znowu nieźle się namiesza w życiu bohaterów, nie tylko głównych, również drugoplanowych... Mam bardzo dużo pomysłów co do następnych rozdziałów, dlatego myślę, że kolejny będzie dosyć szybko, ponieważ mamy też dużo wolnego :) A właśnie jak tam przygotowania do świąt? Czy ty też nie możecie się tak doczekać wigilii? :) Buziaki kochani. ;*