wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 27


*perspektywa Mai*
Kiedy znaleźliśmy się w środku, przywitał mnie Liam ubrany w ciemne rurki, koszulkę (baseball) z ciemno-szarymi rękawami i białe converse przed kostkę, Harry ubrany w ciemne jeansy, biały T-shirt, ciemną marynarka i czerwone converse przed kostkę, Lou ubrany w czerwone rurki, biały T-shirt w czarne paski i czarne trampki przed kostkę oraz Zayn ubrany w beżowe spodnie z obniżonym krokiem, biały T-shirt i czarne nike. Niall natomiast założył beżowe spodnie z obniżonym krokiem, błękitny T-shirt i niebieskie nike.  Każdy z nich był ubrany w swoim stylu, który dawał im wyjątkowość. Uśmiechnęłam się na widok pozostałem 4 i pocałowałam ich w policzki.
Salon był już wypełniony gośćmi, którzy bawili się w najlepsze, tańcząc w rytm muzyki. Postanowiłam do nich dołączyć, dlatego ruszyłam w stronę `parkietu` zabierając wcześniej ze sobą Patrycję, Jessikę i El, ubraną w beżową sukienkę, na jedno ramiączko, tego samego koloru szpilki i dodatki w kolorze czarnym. Chciałam tańczyć i bawić się, by zapomnieć o dzisiejszych przypuszczeniach.
Po przetańczeniu kilku piosenek, zmęczona skierowałam się w stronę dworu, z zamiarem znalezienia mojego chłopaka. Wyszłam na balkon i znalazłam go. Stał przy basenie, rozmawiając z Zaynem i Lou. Szybkim krokiem podeszłam do nich, przytulając się do blondyna.
- O czym rozmawiacie? - zaciekawiłam się.
- O tym, czy nie zorganizować gry w butelkę. - odpowiedział Zayn, zabawnie poruszając brwiami.
- Jestem za. - uśmiechnęłam się szeroko.
- No to idziemy. - pokazał gestem ręki byśmy weszli do środka, Lou.
Od razu zrobiliśmy to o co prosił i znaleźliśmy się między nieznajomymi ludźmi. Było ich bardzo dużo, a nadal przybywało. Znając chłopaków to nawet oni większej części nie znają.
Zayn podszedł do mikrofonu i zaczął.
- Siema wszystkim! Co powiecie na grę w butelkę?
W odpowiedzi dostał tylko głośne vivaty i krzyki, dlatego złapał za jakąś butelkę i rozkazał wszystkim usiąść w wielkim kółku. Zrobił się wielki gwar. Każdy entuzjastycznie zaczął szukać swojego miejsca w okręgu i przemieszczać się w różne strony. Kiedy już wszyscy zasiedli na swoich miejscach, rozpoczęła się zabawa. Pierwszy kręcił Harry. Od razu wypadło na mnie. Przestraszona skierowałam wyczekujący wzrok na Hazze.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytał ze zwycięskim uśmiechem.
Wzięłam głęboki oddech.
- Wyzwanie.
- Hmm.. - zamyślił się. - Pocałuj.. Liama. W usta!
Na te słowa obydwoje zakrztusiliśmy się pitym przez nas napojem. Popatrzyliśmy na siebie przerażeni, później złowrogo na Stylesa, który szczerzył się od ucha do ucha, następnie na Nialla, który natomiast siedział przypatrując się naszej dwójce z grymasem.
-Wyzwanie to wyzwanie.. - powiedziałam sobie w duchu i na kolanach podeszłam do Payne.
Stanęłam przed nim, patrząc mu w oczy.
Czy ja widzę iskierki radości? On się z tego cieszy? A co jeśli on czuje do mnie to samo, co ja do niego? Nie, na pewno tak nie jest. On kocha jeszcze Dan.
Zbliżyłam swoje usta do jego, by po chwili złączyć je w pocałunku. Na początku było nie śmiało, natomiast po kilku sekundach, nasze języki zaczęły walkę. Wiedziałam, że każda sekunda pocałunku rani Nialla, ale mimo to nie mogłam przestać. Usta Liama, były bardzo miękkie i ciepłe. Czułam się jak w niebie całując się z Paynem. Jednak po jakimś czasie oderwałam się od chłopaka i wróciłam na swoje miejsce. Cały czas czułam dotyk na swoich wargach. Wzięłam butelkę do ręki i zakręciłam nią. Tak zeszła nam większa połowa imprezy.
W końcu przerwaliśmy grę i ruszyliśmy tańczyć. Zauważyłam, że nie ma z nami blondyna, dlatego ruszyłam na jego poszukiwania. Z powodu wypicia kilku drinków, chwiejnym krokiem przechadzałam się po korytarzach wielkiego domu. Zawsze miałam słabą głowę do alkoholu  Upijały mnie nawet dwa piwa, co zawsze rozśmieszało Patrycję.
Weszłam do sypialni chłopaka, ale nikogo w niej nie zastałam, natomiast spostrzegłam otwarte drzwi balkonowe, dlatego postanowiłam zajrzeć i tam. Bingo! Chłopak stał oparty o barierkę, tyłem do wejścia, paląc papierosa.
- Nie wiedziałam, że palisz. Dlaczego nic mi nie powiedziałeś? - na dźwięk mojego głosu wzdrygnął się, po czym obrócił w moją stronę.
- Bo nie pytałaś. - odpowiedział lekko oschłym tonem, po czym wrócił do poprzedniej pozycji.
- Widzę, że nie jestem tu mile widziana. - szepnęłam, kierując się do drzwi, lecz poczułam ucisk na nadgarstku. Spojrzałam na chłopaka, który trzymał kurczowo moją dłoń.
- Przepraszam. - spuścił głowę. - Wkurzyłem się tym pocałunkiem. Ja.. jestem zazdrosny... - ostatnie dwa słowa wyszeptał.
- Ale o co ty jesteś zazdrosny, skoro ten pocałunek nie miał dla mnie znaczenia? Liam, jest tylko moim przyjacielem. Kocham go, ale jak brata. To do ciebie należy moje serce. - może nie mówiłam mu całej prawdy, ale po co miałabym to robić, skoro to nie ma znaczenia.
Poczułam na swoich wargach usta Horana.
*ranek*
Obudziłam się ok 11:00 z okropnym bólem głowy. Dziwnym trafem leżałam na swoim łóżku. Z poprzedniego wieczoru pamiętałam tylko to, co zdarzyło się przed pocałunkiem z Niallem. Wszystko późniejsze tak jakby wyparowało z mojej głowy. Gdy próbowałam sobie cokolwiek przypomnieć, uniemożliwiał mi to ból głowy. Resztkami sił podniosłam się z łóżka i pokierowałam do łazienki w celu wzięcia prysznicu. Kiedy poczułam na moim ciele chłodne krople wody od razu się odprężyłam, ale ból nie przeszedł. Wróciłam z powrotem do pokoju, by wybrać z szafy odpowiednie na dzisiejszy dzień ubrania. Zerknęłam na okno. Na dworze była piękna pogoda. Słońce świeciło tak, że na twarzach przechodniów automatycznie pojawiały się uśmiechy. Mi także kąciki ust podniosły się ku górze, mimo, że wolałam deszczową pogodę. Po chwili jednak, uśmiech zszedł z mojej twarzy, ponieważ przypomniałam sobie, że to dziś wieczorem chłopcy wyjeżdżają w trasę koncertową. Biorąc głęboki oddech wyciągnęłam z szafy ciuchy, po czym ubrałam się w nie i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i zastałam w niej Patryka, który krzątał się przy kuchence.
- Dzień dobry. - odparł wesoło, gdy mnie zobaczył. - Jak się spało?
- Nie krzycz tak. - złapałam się za głowę, na co chłopak się zaśmiał.
- Widzę, że impreza się udała.
- A żebyś wiedział. - wystawiłam mu język, otwierając szafkę z lekami i wyjmując z niej tabletki przeciwbólowe. - A pro po, czemu nie wpadłeś? Obiecałeś, że będziesz.
- Wiem, że obiecałem, ale wypadło mi ważne spotkanie w sprawie nauki w liceum. - wyjaśnił, biorąc łyk kawy. - A wy do jakiej szkoły będziecie chodzić?
- Kompletnie o tym zapomniałam. Tym bardziej, że załatwiłyśmy sobie z Patrycją pracę w firmie fotograficznej, a nie będziemy mogły pracować, bo musimy skończyć szkołę. - zaczęłam panikować.
- Maja, spokojnie.. Wszystko da się załatwić. Daj mi adres to tej firmy, załatwię to. - uspokoił mnie.
- Dziękuje. - przytuliłam go i w tym momencie do kuchni wpadła Patrycja.
- Majka spóźnisz się! - krzyknęła ciągnąc mnie za rękę w stronę drzwi wyjściowych.
Wyrwałam się z jej uścisku i spojrzałam na nią zdezorientowana.
- Ale gdzie?!
- No jak to gdzie? Do lekarza! - wyjaśniła, jakby to było oczywiste. Szkoda tylko, że nie było.
- Bardzo dużo się dowiedziałam. - powiedziałam sarkastycznie pod nosem.
- Na USG! Wczoraj załatwiłam ci wizytę u najlepszego ginekologa w Londynie! Musisz tam być na 13:15!
- Dziewczyny o co chodzi? Majka co ci jest? Dlaczego idziesz do ginekologa? - wtrącił się Patryk.
Spojrzałam na niego przerażona, następnie na Patrycję, ale wzrokiem mówiącym: Zabiję cię! Przez ciebie muszę się tłumaczyć!
- Powiem ci, ale nikt ma się nie dowiedzieć, nawet Jess, Eleanor ani Dan, a już tym bardziej któryś z chłopaków, jasne? - skinął głową, a ja kontynuowałam. - Wczoraj jak wiesz wymiotowałam no i miesiączka mi się spóźnia.. Podejrzewałam ciąże i zrobiłam test. Wyszedł negatywny, ale na wszelki wypadek idę sprawdzić na USG.
- No to leć, bo się spóźnisz. - popchnął mnie lekko w stronę drzwi.
Obydwie wyszłyśmy przed dom i wsiadłyśmy do zamówionej wcześniej przez Pati taksówki.
*perspektywa Liama* 
Jeszcze tylko kilka godzin i będziemy musieli wyjeżdżać. Najbardziej będę tęsknić za Mają. Wczorajszy pocałunek dał mi do zrozumienia, że kocham ją nad życie. Gdyby nie to, że jest szczęśliwa z Niallem, dawno bym jej to powiedział.
A tak w ogóle, to dlaczego nie mogę tego zrobić? Jeśli go kocha i jest z nim szczęśliwa, to moje słowa nie będą miały dla niej  znaczenia, a mi będzie lżej. - mówiłem do siebie w myślach.
Wszystkie walizki miałem już spakowane, dlatego postanowiłem iść do dziewczyn i spędzić trochę czas z Mają. Chłopcy jeszcze siłowali się z pakowaniem, jak to oni. Zabierając telefon, który leżał na stole w kuchni wyszedłem z domu. Zapukałem do drzwi dziewczyn. Po chwili otworzył mi je Patryk.
- Cześć Liam. - przywitał się.
- Siema. Dziewczyny w domu? - spytałem wchodząc do środka.
- Patrycja poszła z Majką do lekarza. - odpowiedział szybko, po czym zakrył usta dłonią i wydobył się z siebie ciche `upss..`.
- Coś się stało? - przestraszyłem się.
Wpatrywałem się oczekująco w chłopaka, który był przerażony i zamyślony.
- Nie nic. - odezwał się niepewnie po kilku minutach. - Maja, źle się czuła i dlatego.
- Patryk! - krzyknąłem na niego. - Nie uwierzę w te bajki.
- Na serio nic się nie stało! - uspokoił mnie, pewny swojej odpowiedzi.
Zachowywał się bardzo dziwnie. Jego oczy były przestraszone, zdezorientowane i przepełnione zakłopotaniem. Ukrywał coś, ja to wiem. W końcu jest Daddym czwórki debili, którzy bardzo często starali się ukryć jakąś psotę. Wiedziałem, że nic mi nie powie, dlatego odpuściłem.
- Dawno wyszły? - zadałem pytanie, siadając na kanapie.
- Jakieś 30 minut temu. - odparł, zerkając na zegarek.

piątek, 2 listopada 2012

Reklama

Zapraszam na wspaniałego bloga z imaginami :) Dziewczyna dopiero zaczyna, ale jest świetna. :)




niedziela, 21 października 2012

Rozdział 26


*perspektywa Mai*
... To co zobaczyłam sprawiło, że moje serce zaczęło jeszcze bardziej boleć.
Chłopak, na którym mi cholernie zależało, leżał ma łóżku cały zapłakany. W całym pokoju były po rozrzucane ubrania, papierki, zgniecione kartki i inne tego typu rzeczy. Blondyn nie zauważył mnie bo wpatrzony był w okno, które znajdowało się na przeciwko drzwi, a na uszach miał słuchawki. Pośpiesznie zaczęłam zbierać jego ubrania z podłogi i innych mebli, po czym otworzyłam okno, by trochę pokój przewietrzyć. Czułam na sobie wzrok Nialla, dlatego odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego przepełnione smutkiem i łzami oczy. On zdjął słuchawki, dalej dziwnie mi się przyglądając.
- Niall ja cię przepraszam. Kocham cię najbardziej na świecie i dopiero dzisiaj w nocy zrozumiałam, że nie umiem bez ciebie żyć. A teraz jak zobaczyłam cię w takim stanie.. Niall, ja nie chciałam cię zranić. - łzy zaczęły spływać po moich policzkach i kapać na podłogę.
Chłopak szybkim ruchem zerwał się z łóżka i podszedł do mnie, po czym mocno przytulił. Brakowało mi tego, jego zapachu, dotyku.
- Nie zostawiaj mnie więcej, dobrze? - wyszeptał mi na ucho, przyciskając mnie mocniej do siebie. - Bądź przy mnie już zawsze.
- Będę, obiecuję. Ale ty też mi obiecaj, że nie dasz mi więcej powodów do złości. - powiedziałam równie cicho, wtulając się w jego tors.
- Obiecuję. - pocałował mnie namiętnie, a ja szybko odwzajemniłam pocałunek.
Położyliśmy się na łóżku i tak spędziliśmy prawie cały dzień. Po prostu, ciesząc się swoją obecnością.
- Chodźmy na dół, bo Paul mnie zabiję jak nie zejdę. - Zrobił kwaśną minę.
Zaśmiałam się, wyobrażając sobie wściekłego menagera, po czym ruszyliśmy na dół, trzymając się za ręce  Kiedy weszliśmy do salonu, wszyscy odwrócili wzrok w naszą stronę i po chwili ciszy zaczęli klaskać. Niall uśmiechnął się do mnie słodko, a ja zakochałam się w nim po raz kolejny. Tak strasznie brakowało mi jego uśmiechu. Każdy cieszył się, że jesteśmy razem, oprócz Patryka, który starał się nie zwracać na to uwagi i Liama, który siedział ze smętną miną, patrząc się w jeden punkt. Będę musiała z nim później porozmawiać, ponieważ mam złe przeczucia. Paul od razu kiedy nas zobaczył, zaczął mówić.
- Chłopaki, pierwsza sprawa to nagrywanie nowej płyty. Zaczynacie od jutra. Liam, słuchasz mnie w ogóle?! - krzyknął na chłopaka, po tym jak zauważył, że jest nie obecny.
- Oczywiście. - otrząsnął się i popatrzył z wymuszonym uśmiechem na menagera.
- Druga i ostatnia oraz dla was niemiła sprawa, to trasa koncertowa.
- Ile? - wtrąciłam pytanie.
- 2 miesiące. - odpowiedział trochę ciszej a do moich oczu napłynęły łzy. Zerwałam się z kanapy i wybiegłam z domu.
 Dobiegłam do parku. Nie wiem czemu, ale zawsze przychodzę tu gdy mam problemy. Nigdy nie przyszłam tu tak po prostu. Usiadłam na mało widocznej ławce i ukryłam twarz w dłonie.
Tak bardzo będę za nim tęsknić. Nie umiem wytrzymać bez niego 3 dni, a co dopiero 2 miesiące. Wiem, że płaczem, smutkiem nic nie zdziałam, ale po prostu nie wytrzymałam. Chodzi tu także o Liama. Jestem w nim po prostu zakochana.
Po kilku minutach poczułam, jak ktoś siada obok i przytula mnie. Nie wiedziałam kto to, ponieważ nie miałam siły odwrócić się.
- Wiem, że jest ci ciężko, ale musimy się z tym pogodzić. Damy radę. - na te słowa podniosłam wzrok na daną osobę i ujrzałam Jessikę, Patrycję i Eleanor. Szybko przytuliłam się do przyjaciółek. - Wracajmy, chłopcy są załamani.
- Tak, wracajmy. - Przytaknęłam i ruszyłyśmy w stronę domu chłopaków. W drodze powrotnej spotkaliśmy Liama, który także zmartwiony zaczął mnie szukać.
- Maja. - od razu mnie przytulił.
- Li, udusisz mnie. - zaśmiałam się, a on speszył się i mnie puścił. - Dziewczyny zostawicie nas samych? Muszę pogadać z Liamem na osobności.
- Jasne. - uśmiechnęły się i weszły do mieszkania.
- Liam co się dzieje? Przez cały czas jesteś nieobecny, markotny.. Mi możesz powiedzieć. - zachęciłam go.
- Zerwałem z Danielle. - spuścił wzrok. Na te słowa mnie zatkało. Zerwał z Danielle?! - Ja już nie mogę udawać, że wszystko jest okej. Wczoraj jak wróciliśmy do domu, zrobiła mi awanturę, że ją zostawiłem samą, a pojechałem do ciebie. Nie wiem czy coś jeszcze do niej czuje. - wyjaśnił, po czym wtulił się we mnie jak dziecko.
- Jeszcze spotkasz osobę, z którą będziesz naprawdę szczęśliwy, którą będziesz kochał najbardziej na świecie, a ona będzie kochać ciebie. Zobaczysz znajdziesz taką osobę. Nawet nie będziesz wiedział, kiedy ona zjawi się obok ciebie i będzie kochać całym swoim sercem. - tłumaczyłam, głaszcząc chłopaka po plecach. Nie powiem, bo przeszły mnie dreszcze kiedy mnie dotknął i to nawet miłe dreszcze, ale nie powinnam o tym myśleć, ponieważ mam chłopaka. - Chodźmy bo Paul się wkurzy.
- Masz rację. - Przyznał i pociągnął mnie za rękę w stronę wejścia.
Weszliśmy do środka, gdzie wszyscy już na nas czekali. Niall od razu podszedł do mnie i mocno przytulił, co widocznie nie spodobało się Liamowi.
Nie wiem co się z tym chłopakiem działo, krzywił się na każdy gest między mną a Horanem. Identycznie zachowywał się Patryk. Eh.. faceci.
Przeprosiłam za moje zachowanie i usiedliśmy z  powrotem na naszych miejscach. Paul ustalił jeszcze kilka rzeczy z zespołem i wyszedł, a nas pochłonęła rozmowa. Chłopcy wyjeżdżają za 7 dni, dlatego postanowiliśmy, że za kilka dni zrobimy imprezę pożegnalną. Louis, Harry, Zayn i Niall zaczęli się wygłupiać i przepychać, a my tylko przyglądając się wszystkiemu, śmialiśmy się do rozpuku. Lou w pewnym momencie wyszedł do kuchni i po chwili wydarł się na cały dom. Wszyscy przerażeni wpadliśmy pędem do pomieszczenia.
- Gdzie.. są.. moje.. marchewki?! - krzyknął, patrząc groźnie na każdego ze swoich przyjaciół, a my wybuchnęliśmy nieopanowanym śmiechem.
*dzień imprezy*
Obudziłam się ok 11:00 i od razu pognałam do łazienki, ponieważ zebrało mi się na wymioty. Nie uszło to uwadze Pati, która widząc mnie, wbiegającą do łazienki, po chwili znalazła się przy mnie.
- Maja, wszystko okej? - spytała przerażona.
- Tak, zrobiło mi się nie dobrze, ale już jest lepiej. - oparłam się o zimną ścianę łazienki, biorąc głęboki oddech, ale po chwili znów zwymiotowałam do ubikacji.
- Majka, czy ty i Niall.. - nie mogła się wysłowić. - No wiesz..
- Nie, nie wiem. Powiedz to wreszcie!
- Spaliście ze sobą? - wypaliła, spuszczając głowę.
- Tak. Ostatni raz, z tego co pamiętam, nad jeziorem, czyli tydzień temu. - zamyśliłam się, ale po chwili wszystko do mnie dotarło. - O nie, miesiączka spóźnia mi się o 1 dzień. Patrycja, powiedz mi, że ja nie jestem w ciąży!
- Nie mogę ci tego powiedzieć. Musimy to sprawdzić. Może to tylko zatrucie, najpierw sprawdźmy ok?- uspokoiła mnie, a w tej chwili w otwartych drzwiach łazienki stanął Patryk.
- Dziewczyny stało się coś? Macie grobowe miny. - zaniepokoił się.
- Nie wszystko okej, po prostu źle się poczułam. To pewnie przez ten wczorajszy stres. - uśmiechnęłam się do niego lekko, choć sama nie wierzyłam w to, co przed chwilą powiedziałam.
- To ja polecę się przebrać, a później skoczę do apteki po jakieś leki na żołądek. - oznajmiła brunetka, puszczając mi oczko i zniknęła na schodach.
- Maj, ja wiem, że coś się dzieje. Mi możesz powiedzieć. - spojrzał na mnie wyczekująco.
- Wszystko jest w porządku. Powiedziałabym ci, gdyby było coś nie tak, nie? Przepraszam cię bardzo, ale idę wybrać ciuchy na imprezę. - wyminęłam chłopaka i wróciłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, chowając twarz w dłoniach.
Ja nie mogę być w ciąży. Nie mogę popsuć Niallowi kariery, tego na co pracował przez tyle czasu. A tym bardziej, że ja mam dopiero 18 lat. Nie dam sobie rady z wychowywaniem dziecka. Boże, niech to będzie tylko zatrucie.
Podeszłam do szafy, by wybrać jakieś ciuchy na dzisiejszą imprezę u chłopaków. Zdecydowałam się na sukienkę w kolorze łososiowo-beżowym, pudrowe szpilki i biżuterię. Położyłam ubrania na łóżku, po czym usiadłam do komputera. Od przyjazdu tutaj ani razu nie weszłam na Twittera ani Facebooka  dlatego postanowiłam to nadrobić. Na pierwszy ogień poszedł Facebook  Kilka wiadomości od przyjaciół z Polski oraz próśb o przyjecie do znajomych. Odpisałam przyjaciołom, po czym weszłam na twittera. Oprócz fanek 1D, które pisały z prośbą o follownięcie, nuda. Zamknęłam laptopa i oparłam się bezczynnie o oparcie fotela. Minęło 15 minut. Patrycja za chwilę powinna wrócić, dlatego ja co raz bardziej się denerwuje.
- Jestem! - usłyszałam głos przyjaciółki, po czym zbiegłam szybko na dół, zabierając jej test ciążowy i zamykając się w łazience. Wykonałam wszystkie czynności i odczekałam chwilę.
*perspektywa Patrycji*
Oparłam się plecami o ścianę, obok drzwi do łazienki, czekając na Maję.
Byłam nieźle zestresowana. Nie dziwmy się. Maja jest moją przyjaciółką i przeżywam z nią każde wydarzenie.
Po kilku minutach, do moich uszu dobiegł dźwięk otwieranych drzwi i wyszła z nich zapłakana Majka. Domyśliłam się od razu.
- Skarbie, wszystko będzie dobrze. Dacie radę. - próbowałam ją pocieszyć, ale ona odsunęła się i spojrzała na mnie.
- Nie jestem w ciąży. - uśmiechnęła się.
- To czego ryczysz? - spytałam zdezorientowana.
- To są łzy szczęścia, ale jednocześnie bólu. Strasznie boli mnie brzuch. - zrobiła krzywą minę, a ja się zaśmiałam.
- Idź się połóż, zaraz zrobię ci herbaty.
*perspektywa Mai*
Położyłam się na łóżku, zakładając słuchawki na uszy i puszczając muzykę. Gdy po chwili do moich uszy dobiegł dźwięk piosenki `Gym Class Heroes - Stereo Hearts", mogłam się zrelaksować. Wiem, że piosenka jest dosyć stara, ale mam do niej pewną słabość.
Cieszyłam się, że test wykazał braku ciąży. Jestem jeszcze za młoda na dziecko, a po za tym Niall ma karierę i nie może jej przerwać. Mam świadomość, że testy ciążowe nie raz się mylą i że muszę iść do lekarza by mieć 100% - tową pewność, ale zrobię to, gdy zawroty głowy nie ustąpią. Póki nie pójdę do lekarza, blondyn o niczym się nie dowie.
Poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie. Odwróciłam głowę i ujrzałam szczerzącego się Horana.
- Jak się czujesz? Pati, mówiła, że wymiotowałaś. - zmartwił się, a ja wywróciłam oczami. - No co? Martwić się nie mogę?
- Nie o to chodzi, tylko o to, że Pati ci o tym powiedziała. Nie chce, żebyś się zamartwiał. Zatrułam się czymś, ale już mi lepiej. - uśmiechnęłam się.
- To się cieszę. - ucałował mój policzek. - Widzę, że masz już ciuchy naszykowane na imprezę.
- Tak. - przytaknęłam, po czym wtuliłam się w jego tors. - Będę za tobą tęsknić.
- Ja za tobą też. Obiecaj mi, że będziemy rozmawiać co najmniej 2 razy dziennie. - wyszeptał mi na ucho.
- Oczywiście. - pocałowałam go delikatnie.
- Gołąbeczki moje kochane, wy sobie tak leżycie, a tu już po 13:00 i na stole stoi obiad. - zaśmiała się Patrycja. - Maja po obiedzie pomogłabyś mi wybrać strój na wieczór?
- No pewnie. - uśmiechnęłam się. - Niall idziemy.
- Musimy? - spytał, a my stanęłyśmy jak wryte i spojrzałyśmy na niego z miną `WTF?!` . - No co?
- Czy ty nie chcesz iść jeść? Majka, sprawdź czy on nie jest chory! - odezwała się po chwili Pati.
- Śmieszne. - powiedział sarkastycznie. - Takie dziwne, że chcę spędzić przedostatni dzień z moją dziewczyną? Ona jest ważniejsza.
- Awww.. Też cię kocham miśku. - ucałowałam jego policzek. - Ale chodź na ten cholerny obiad.
- Dobra, już dobra. - wywrócił oczami i łapiąc mnie za rękę, ruszył w stronę drzwi pokoju.
Zeszliśmy na dół i usiedliśmy do stołu, przy którym siedział już Patryk.
Kiedy zjedliśmy zrobione przez Pati pyszne spaghetti, była już 14:30, dlatego postanowiliśmy zrobić krótkiego twitcama. Patryk wyszedł na miasto pozałatwiać jakieś sprawy, a nasza trójka usadowiła się na kanapie, razem z laptopem na kolanach Horana.
- Hej wszystkim. - przywitał się z widzami, uśmiechając się przy tym szeroko. - Siedzieliśmy sobie z Mają i Patrycją, no i wpadliśmy na pomysł, by zrobić twitcama.
- Hej. - odezwałyśmy się równocześnie, machając do kamery.
Przez półtorej godziny odpowiadaliśmy fanom na różne pytania i żartowaliśmy z nimi. Ok 16:00 zakończyliśmy twitcama i stwierdziliśmy, że czas się szykować.
Niall poszedł do siebie, a ja i Patrycja do naszych pokoi. Od razu wzięłam swój szlafrok i ruszyłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i umyłam głowę. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem, po czym rozczesałam i wysuszyłam moje blond włosy. Wróciłam do pokoju, z zamiarem przebrania się w naszykowane wcześniej rzeczy. Następnie umalowałam się i wyprostowałam włosy. Kiedy już byłam gotowa było za dwadzieścia 18:00, dlatego postanowiłam zajrzeć do Patrycji.
- Gotowa? - spytałam stojąc w drzwiach jej pokoju. W odpowiedzi tylko kiwnęła głową i uśmiechnęła się. Ubrana była w granatową krótką sukienkę z koronkami, w tym samym kolorze szpilki oraz srebrne kolczyki i również srebrną bransoletkę.
- Świetnie wyglądasz. - odezwałyśmy się równocześnie, po czym wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
Nasze chichoty, przerwał dzwonek do drzwi. Na tyle ile szybko pozwalały mi szpilki ruszyłam by je otworzyć. Naszym gościem okazała się Jessika ubrana w jasnofioletową sukienkę na ramiączkach, która w pasie owinięta była brązowym paskiem, tego samego koloru co pasek baleriny.
- Hej kochana, ślicznie wyglądasz. - przywitała się, wchodząc do środka.
- Już to gdzieś słyszałam. - zaśmiałam się pod nosem, po czym zwróciłam się do szatynki. - Ty też, Harry będzie wniebowzięty.
- Patrycja gotowa? - spytała, uśmiechając się od ucha do ucha, na co ja kiwnęłam głową.
- Pati, ruszał się bo wychodzimy. - krzyknęłam do przyjaciółki, przeglądając się w lustrze.
Po chwili obok mnie pojawiła się brunetka i we trójkę wyszłyśmy z domu. Po drodze napisałam sms'a do Patryka.
~ Mam nadzieję, że pojawisz się na imprezie. Jesteś zaproszony, czekamy. :) xxx Maja ~
Na odpowiedź nie czekałam długo.
~ Wypadło mi ważne spotkanie, ale przyjdę. Będę trochę później. xx Patryk ~ 
Uśmiechnęłam się do ekranu, nawet nie zauważając, że jesteśmy już przed domem chłopaków i przygląda mi się stojący w drzwiach Niall.
- Z kim księżniczka tak SMS-uje. Zdradzasz mnie? - zaciekawił się.
- Tak, właśnie napisałam do świętego mikołaja, że liczę na kolejną tak upojną noc jak ostatnia. - powiedziałam sarkastycznie, a chłopak się zaśmiał.
- To widzę, że mam niezłą konkurencję. - podszedł do mnie, kładąc mi dłonie na biodrach i przyciągając do siebie. - Nawet nie wiesz jaka jesteś piękna.
- Oj wiem, wiem. - przyznałam, patrząc się w jego tęczówki.
- A skąd?
- Święty Mikołaj mi powiedział. - parsknął śmiechem i pocałował mnie delikatnie. - Wejdźmy do środka.
~~~~ 
Jak widzicie wszystko ułożyło się pomiędzy Niallem, a Mają. Ale uwierzcie mi, że to nie koniec akcji. ;p To dopiero początek. ;p Mam bardzo dużo pomysłów, co do tej historii i chyba będzie jeszcze dużo rozdziałów :) Zostaje mi życzyć wam miłego czytania i papa ;*

niedziela, 14 października 2012

Rozdział 25


*Perspektywa Harrego*
Wreszcie spotkałem miłość mojego życia. Jest nią Jessika. Odkąd z nią jestem, stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Postanowiłem w końcu poznać ją z moją rodziną.
Paul zadzwonił do nas, że będzie dopiero wieczorem, dlatego pomyślałem by odwiedzić Holmes Chapel razem z Jess. Jestem pewien, że mama ją pokocha.
Rano obudziłem się dosyć wcześnie, czemu się sam zdziwiłem, bo zwykle śpię, jak najdłużej się da. Była 9:00, więc postanowiłem zadzwonić do mamy i uprzedzić ją przed naszym przyjazdem. Wybrałem numer rodzicielki i przystawiłem komórkę do ucha.
- Cześć synku. Co tam u ciebie? - przywitała się miłym i troskliwym głosem, którego mi zawsze brakuje.
- Cześć mamo. Nic ciekawego, ale ja nie o tym. Pamiętasz jak opowiadałem ci o Jessice? Mojej dziewczynie? - spytałem.
Nastąpiła chwila ciszy. Zapewne próbowała sobie ową opowieść o dziewczynie przypomnieć.
- Tak pamiętam. - odparła po kilku sekundach.
- Chciałbym ci ją przedstawić. Przyjechałbym dzisiaj dobrze? Razem z nią oczywiście. Na obiad. Co ty na to? 
- No pewnie skarbie. Jeszcze pytasz? - ucieszyła się, po czym krzyknęła w głąb domu. - Gemma, słyszałaś?! Harry dzisiaj przyjeżdża! Z dziewczyną!
Zaśmiałem się cicho.
- Gem już nie może się doczekać, by poznać twoją nową dziewczynę. - powiadomiła mnie uradowana, po czym znów zwróciła się do mojej siostry. - Co ugotować na obiad?! Jezu, w domu nie posprzątane! Harry kochanie, muszę kończyć, bo mam tyle rzeczy do zrobienia.
Mogę się założyć, że złapała się za głowę i zaczęła panikować.
- Pa mamo. - pożegnałem się rozbawiony jej zachowaniem.
Szczerze mówiąc to bałem się tych odwiedzin. Nigdy nie wiadomo co mojej siostrzyczce wpadnie do głowy.
Zostało mi powiadomić Jess o moich planach. Więc napisałem jej sms'a.
~Bądź uszykowana o 10:00, dobrze? Zabieram cię gdzieś. Niespodzianka. Ubierz się na luzie, ale ładnie ok? Co ja mówię? Ty zawsze ubierasz się ślicznie. :) Do zobaczenia. xo. Harry.~
Odłożyłem telefon i podszedłem do szafy z ubraniami. Chwilę zastanowiłem się co ubrać, po czym postawiłem na szarą koszulę, ciemne rurki i białe convers przed kostkę. Następnie udałem się do łazienki, by wziąć krótki prysznic i ubrać wybrany zestaw. Uwinąłem się ze wszystkim w ciągu 20 min. Gotowy zszedłem na dół, zabierając ze sobą telefon.
W kuchni zastałem już Liama pijącego kawę jednocześnie robiącego coś na telefonie i Louisa jedzącego śniadanie, mianowicie kanapki z nutellą. Codzienny widok, dlatego nie zwróciłem na to specjalnie uwagi.
- Jadę dzisiaj do mamy. - oznajmiłem i nie oczekując na jakąkolwiek odpowiedź, usiadłem na kanapie, biorąc łyk zrobionej dla mnie wcześniej przez Daddiego kawy.
Włączyłem telewizję i przeleciałem po kanałach. Nie leciało nic ciekawego, dlatego wyłączyłem TV i spojrzałem na zegarek, 9:35. Jessika mieszkała dosyć daleko od nas, dlatego postanowiłem już wyjechać by zdążyć na czas. Zabrałem ze sobą kluczyki od auta i żegnając się z chłopakami wyszedłem z domu i wsiadłem do auta.
Po 20 minutach byłem już przed domem dziewczyny. Tak jak myślałem w centrum były korki. Jess mieszkała w dość dużym bloku na 5 piętrze. Na szczęście budynek posiadał windę, dzięki czemu nie musiałem wspinać się po schodach. Zapukałem do drzwi i po chwili zobaczyłem w nich dziewczynę mojego życia. Przywitała mnie buziakiem w policzek i gestem ręki, zaprosiła do środka.
- Zaraz wracam. - oznajmiła i zniknęła w sypialni.
Byłem w tym mieszkaniu drugi raz, a dopiero teraz zauważyłem jak jest ono piękne. Urządzone było w stylu nowoczesnym, lecz dość skromnym. Dominował tu kolor beżowy, czekoladowy oraz biały. W salonie, na samym środku znajdowała się duża biała kanapa, stolik wykonany z brązowego drewna, nieduży telewizor wbudowany w ścianę, szafki również z brązowego drewna oraz ściany w kolorze beżu i bieli.
Po kilku minutach w drzwiach stanęła gotowa już Jessika, która była ubrana w to.
- Nieładnie? - skrzywiła się patrząc na moją minę. - Wiesz nie powiedziałeś gdzie jedziemy więc nie wiedzia.. - umilkła bo zamknąłem jej usta pocałunkiem.
- Wyglądasz ślicznie. - Stwierdziłem lustrując ją jeszcze raz. - Możemy już jechać? - Dziewczyna pokiwała głową, po czym wyszliśmy z bloku i wsiedliśmy do auta.
Po 3 godzinach jazdy, wjechaliśmy do Holmes Chapel. Od razu poczułem się tu bezpiecznie i miło. Miasteczko było piękne.
- Jeeej.. Jak tu ślicznie. - zachwyciła się. - Gdzie jesteśmy?
- W Holmes Chapel. Przyjechaliśmy odwiedzić moją rodzinę. - odpowiedziałem, uśmiechając się pod nosem.
- Jak to?! Harry, powiedz, że to żart! - popatrzyła na mnie ze strachem w oczach, ale po mojej minie zrozumiała, że nie żartuje. - Boję się. A jak mnie nie polubią.
Wziąłem głęboki oddech i zatrzymałem się na poboczu. Odwróciłem się w stronę brunetki i spojrzałem głęboko w jej oczy, łapiąc ją za rękę.
- Kochanie, ciebie nie da się nie lubić. Moja mama, jest wspaniałą kobietą i wspiera mnie w każdej podjętej decyzji. Zależy jej na tym bym był szczęśliwy, dlatego uwierz mi zaakceptuje nas, bo ja nigdy nie będę szczęśliwy bez ciebie. Jesteś dziewczyną mojego życia. Może nie znamy się długo, ale ja już wyobrażam sobie nasz ślub, nasze dzieci, nasze życie. Kocham Cię. - po skończonym monologu, pocałowałem ją delikatnie.
 Kiedy oderwałem się od jej słodkich ust, spojrzałem w brązowe tęczówki dziewczyny. Jej oczy były przepełnione łzami.
- Dlaczego płaczesz? Powiedziałem coś nie tak? - zmartwiłem się, a ona pokręciła tylko przecząco głową.
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię najmocniej na świecie. - wtuliła się we mnie, a ja uśmiechnąłem się pod nosem.
- Możemy już jechać? - spytałem niepewnie.
- Tak. - otarła dłonią mokre policzki, prostując się i siadając ponownie na siedzeniu.
Ruszyłem dalej. Po 5 minutach, znaleźliśmy się przed bardzo dobrze znanym mi domem. Wysiedliśmy z auta i trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę. Otworzyłem drzwi i weszliśmy do środka. Od razu do moich nozdrzy dostał się przyjemny zapach obiadu. Po chwili z kuchni wyłoniła się sylwetka mojej siostry.
- Harry! - krzyknęła i po kilku sekundach trwaliśmy w mocnym uścisku. - Tak bardzo się stęskniłam.
- Muszę częściej przebywać w domu, bo jak się bardziej za mną stęsknisz, to mnie udusisz. - zaśmiałem się, a dziewczyna oderwała się ode mnie. - Poznaj moją dziewczynę Jessikę. - wskazałem na moją ukochaną. - Jess to moja wkurzająca siostra Gemma.
- Wystarczy Gem. - uśmiechnęła się szeroko. - A za tą wkurzającą dostaniesz w dziób.
- Harry, synku. - w drzwiach kuchni zobaczyłem mamę. Przytuliłem się do niej mocno. - Nawet nie wiesz, jak dobrze mieć cię w domu.
- A ty nawet nie wiesz jak dobrze być w domu. - wziąłem głęboki oddech i oderwałem się od rodzicielki. - Mamo, poznaj Jessikę. - wskazałem na zawstydzoną dziewczynę. - Jessika, to moja najukochańsza mama.
- Dzień Dobry pani. - uśmiechnęła się brunetka.
- Witaj Jessiko i żadna pani, tylko Anne, dobrze? - odwzajemniła uśmiech, a dziewczyna pokiwała głową. - Zapraszam, wejdźcie i się rozgośćcie, za chwilę będzie obiad.
*Perspektywa Jessiki*
Posiłek spędziliśmy na wspólnym poznawaniu się, rozmowach i śmianiu się. Stwierdziłam, że nie potrzebnie bałam się tego spotkania, bo mama oraz siostra Harrego, to najmilsze osoby jakie spotkałam. Anne bez przerwy wypytała mnie o rodzinę, zainteresowania, pracę, szkołę i inne rzeczy, co bardzo wkurzało Hazze. Natomiast mi to nie przeszkadza, bo uwielbiam opowiadać o mojej rodzinie. Moi rodzice są bardzo kochani, a z bratem połączona jestem wyjątkową więzią. Ufam mu jak nikomu innemu i tęsknie za nim bardzo.
Ok godziny 19:00 byliśmy z powrotem w Londynie. Paul miał coś do ogłoszenia chłopakom. Szczerze? To bałam się jak cholera, że będzie to jakaś długa trasa koncertowa. Nie chcę rozstawać się Harrym. Tęsknie za nim gdy nie widzimy się 1 dzień, a co dopiero kilka miesięcy, jak nie dłużej. Przerażona weszłam do domu chłopaków i witając się z resztą usiadłam na kanapie. W salonie był tylko Zayn, Patrycja, Louis, Eleanor, Patryk i Liam. Zdziwiło mnie to, że nie ma Mai i Nialla. Zapewne rozmawiają. Wszyscy pochłonięci byli rozmowami i nawet nie zauważyliśmy kiedy do pomieszczenia wszedł Paul.
~~~~
Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam weny. Wiem, pewnie niektóre osoby mnie zabiją, za to, że nie napisałam w tym rozdziale nic o Niallu i o tym co mu się stało, ale to nic. :D i mam tylko jedno pytanie do Meggie. Dlaczego usunęłaś swojego starego bloga `Forever and for eternity ♥`? I czy masz to opowiadanie gdzieś zapisane? Bo ostatnio chciałam go ponownie przeczytać, ale oczywiście musiałam usunąć i nie mogłam. :C Byłabym ci wdzięczna, gdybyś mi przesłała. Tu jest mój email: ania.lober@gmail.com 
Czekam na komentarze i życzę miłego czytania. <3

niedziela, 30 września 2012

Rozdział 24


*Perspektywa Mai*
Jesteśmy właśnie na lotnisku. Za 20 minut nasz samolot odlatuję do Londynu. Przeszliśmy już przez odprawę i siedzimy już w środku maszyny. Od okna siedzi Niall, obok Liam, a na końcu ja.
Czy żałuję rozstania z Niallerem? Nie wiem. Kocham go, ale nie wyobrażam sobie dalej naszego związku. Po między nami to coś wygasło. Nie ma już tego uczucia, zaufania. Przynajmniej z mojej strony.
Z moich przemyśleń wyrwał mi czyiś głos.
- Przepraszam. - Odezwał się chłopak, który siedział obok. - Majka?
- Taaak. - Z niepewności przeciągnęłam samogłoskę. - O co chodzi?
- To ja, Patryk. Przyjaźniliśmy się w 6 klasie. Pamiętasz? - Uśmiechnął się do mnie.
- Patryk? - Zdziwiłam się. - Nie widzieliśmy się tak długo. Opowiadaj, co u ciebie?
- A no nic ciekawego. Właśnie lecę do Londynu do szkoły. Rodzice stwierdzili, że szkoły w Polsce nie są na moim poziomie. A ty?
- A ja wracam do Londynu. Od miesiąca tam mieszkam. Razem z Patrycją i naszymi przyjaciółmi.
- Słyszałem o twojej mamie. Tak mi przykro. Jak się trzymasz? - Spytał z troską, taką samą jak wtedy, gdy się przyjaźniliśmy. W 6 klasie byłam w nim zakochana na zabój, ale nasz kontakt urwał się wraz z zakończeniem podstawówki.
- Dziękuje, jest nawet okej. Jest mi ciężko, bo brakuje mi jej i to bardzo. Chciałabym z nią teraz porozmawiać, ale niestety takie jest życie. - Przyznałam z grymasem. Rozmawialiśmy tak przez cały lot. Bez przerwy czułam na sobie wzrok Horana, ale nie zwracałam na to uwagi. Ważne było to, że znów mam swojego przyjaciela przy sobie. - A gdzie będziesz mieszkać?
- Jeszcze nie wiem. Myślałem na razie nad jakimś hotelem dopóki nie znajdę mieszkania. - Odpowiedział zamyślony.
- Nie ma mowy. Zamieszkaj u mnie, póki czegoś nie znajdziesz. Mieszkam z Pati i mamy jeden pokój wolny. - Uśmiechnęłam się do niego ciepło i w tym czasie odruchowo spojrzałam w stronę blondyna, który patrzył na mnie morderczym wzrokiem. Zignorowałam to i przeniosłam wzrok z powrotem na przyjaciela, oczekując odpowiedzi.
- Nie chciałbym zawracać wam głow..
- Nie będziesz zawracać. - Przerwałam mu, przewracając oczami.
- No to zgoda, ale pod jednym warunkiem.. - Zaczął. - Będę wam gotował.
- Okej. - Zaśmiałam się.
- Proszę o zapięcie pasów, za chwilę lądujemy. - Usłyszałam miły głos stewardessy. Wykonałam polecenie, po czym spojrzałam na Liama, który spał smacznie oparty o moje ramię, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi.
- Li.. - Szepnęłam mu łagodnie do ucha, na co cicho mruknął. - Wstawaj, trzeba zapiąć pasy, za chwilę lądujemy. - Potrząsnęłam jego ramię, a on szybko się ocknął.
- Już, już zapinam. - Powiedział zaspany.
- Liam, Niall poznajcie mojego przyjaciela z podstawówki i naszego nowego lokatora, Patryka. Leci do Londynu na studia. - Wskazałam na przyjaciela. - Patryk, to Liam, mój najlepszy przyjaciel, a to Niall mój.. - Nie chciałam użyć tego słowa, ale była taka konieczność. - .. mój były chłopak.
*Perspektywa Nialla*
Powiedziała to. `A to Niall mój.. mój były chłopak.` Te słowa, powtarzały się w mojej głowy bez przerwy. Byłem już dla niej tylko byłym chłopakiem. Nikim więcej. Czułem, że łzy cisną mi się do oczu, ale starałem się je powstrzymać. Tak strasznie za nią tęskniłem. Nie wytrzymam dłużej bez niej. Kocham ją najmocniej na świecie. Moje obawy, że ją stracę na zawsze, wzrosły przez tego Patryka. Czy my musieliśmy lecieć akurat tym samym samolotem.
- Ta cześć.. - Burknąłem w jego stronę i zaciekawiłem się krajobrazem za oknem. Możliwe, że go to uraziło, ale w tym momencie miałem to głęboko w poważaniu.
Po 5 minutach, wychodziliśmy już z samolotu. Wzięliśmy swoje walizki i ruszyliśmy do wyjścia z budynku. Oczywiście razem z Patrykiem, który prowadził teraz intensywną rozmowę z Liamem. Nie dość, że zabiera mi dziewczynę, to jeszcze przyjaciela.
Przed lotniskiem zauważyłem już Patrycję, Zayna, Lou, Harrego, Jess i Dan. El zapewne nie mogła przyjechać. Wyszedłem pierwszy, więc dziewczyny ruszyły w moją stronę, po czym trwaliśmy w mocnym uścisku.
- Gdzie Maja i Liam? - Spytała Patrycja, nie widząc swojej przyjaciółki.
- Idą razem ze swoim nowym kolegom. - Wywróciłem oczami i zostawiłem zdezorientowane dziewczyny, kierując się do reszty przyjaciół. Przywitałem się z chłopakami, następnie włożyłem swoją walizkę do bagażnika.
Po chwili z budynku wyłoniła się postać Liama,a zaraz za nim Maja oraz Patryk.
*Perspektywa Mai*
-Majka! - Usłyszałam głos przyjaciółki i po chwili stałyśmy mocno do siebie przytulone. - Nigdy więcej tak nie znikaj. - Wyszeptała mi na ucho.
- Ekhem. - Odchrząknął Patryk.
- Patryk?! Co ty tu robisz?! - Przytuliła przyjaciela.
- Przyjechałem do szkoły. - Wyjaśnił.
- Zamieszka z nami, dopóki nie znajdzie sobie czegoś. - Dokończyłam. - Nie masz nic przeciwko?
- Nie no skąd. Będzie mi bardzo miło. Ile my to lat się nie widzieliśmy? 4? - Uśmiechnęła się Pati.
- Coś około. - Przyznał. - Zmieniłaś się. Już nie jesteś taką smarkulą.
- Haha. Bardzo śmiesznie. - Powiedziała sarkastycznie, po czym sama się zaśmiała.
- To co? Jedziemy? - Spytał znudzony całą sytuacją Horan. Wywróciłam oczami i podeszłam do reszty, omijając blondyna. Przytuliłam chłopaków, Jess i Dan.
- Poznajcie naszego przyjaciela z podstawówki, Patryka. Będzie z nami mieszkał, póki czegoś nie znajdzie. Patryk, poznaj Zayna, chłopaka Pati, Harrego i Louisa. - Wskazałam na trójkę wariatów. - Oraz Jessikę, dziewczynę Harrego i Danielle, dziewczynę Liama. Brakuje Eleanor. Właśnie gdzie ona jest? - Zwróciłam się do Lou.
- Jest u rodziny, przyjedzie jutro. A teraz chodźcie, bo już 21:00. - Popędził nas Louis. Wsiedliśmy do dwóch aut. W jednym byłam ja, Patryk, Niall, Liam i Danielle, a reszta jechała drugim. Przez całą drogę do domu, rozmawiałam z Patrykiem i śmiałam się z jego żartów.
Po 10 minutach byliśmy już w domu. Chłopcy, razem z Danielle i Jessiką poszli do siebie, a ja, Patrycja i Patryk do naszego mieszkania. Zaraz po wejściu pokazałam ciemnowłosemu jego pokój, po czym sama ruszyłam do swojego.
Wiedziałam, że czeka mnie jeszcze rozmowa z Patrycją, dlatego tak szybko znikłam z jej oczu. Ale ona nie dała za wygraną, bo po chwili stała w moich drzwiach.
- Co? - Spytałam się, siadając na łóżku. Dziewczyna usiadła obok mnie, po turecku.
- Dlaczego to zrobiłaś?
- Dlaczego uciekłam? - Pokiwała głową na tak, na co ja pokazałam jej wiadomość od tajemniczej fanki.
- Wytłumaczył ci to?
- Tak. Powiedział, że to Demi go przytuliła, a fanka zrobiła zdjęcie. Ale ja mu już nie ufam. Dlatego nie jesteśmy już razem. - Wyjaśniłam ze łzami w oczach.
- Jak to?! Zerwaliście?! - Zdziwiła się.
- Zrobiliśmy sobie przerwę.
- Brak zaufania, to nie jest jedyny powód prawda? - Nikt nie znał mnie tak dobrze jak Patrycja. Pokręciłam głową przecząco.
- Kocham Liama. - Spuściłam głowę.
- Kochasz Liama?! Czy ciebie dziewczyno do końca pogrzało?! - Wkurzyła się, a ja teraz popłakałam się jak dziecko. - Czy ty chcesz zniszczyć związek Liama i Dan?! Pogięło cię?!
- Nie krzycz na mnie okej?! To nie moja wina, że się w tym chłopaku zakochałam! Miłość nie wybiera! Nie chcę zniszczyć ich związku! Nawet nie mam zamiaru mu o tym mówić! - Krzyknęłam i wybiegłam z domu, zabierając ze sobą bluzę.
Szłam przed siebie ciemnymi uliczkami Londynu, tam gdzie mnie prowadziły nogi. Po chwili doszłam do miejsca,do którego często przychodziłam z Niallem. Był to pomost nad małym jeziorem. To miejsce nigdy nie było odwiedzane przez ludzi. Zawsze spokojne i odpowiednie do rozmyślań. Usiadłam na końcu drewnianego pomostu, podciągając kolana pod brodę.
Może i robiłam źle, raniąc Nialla, ale dlaczego miałam go okłamywać. Boję się, że znów ona będzie ważniejsza, że w końcu mnie porzuci. Nie wytrzymałabym tego.
W pewnym momencie usłyszałam kroki za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam jego.
- Co tu robisz? - Spytał.
- To samo co ty, ale już idę. - Podniosłam się i chciałam ominąć chłopaka, ale złapał mnie za rękę.
- Zostań. - Poprosił. - Proszę.
- Niall, po co?
- Proszę, daj nam ostatnią szansę. Kocham cię. Jesteś moim narkotykiem. Nie umiem bez ciebie żyć, oddychać, normalnie funkcjonować  Proszę.. - Ostatnie słowo wyszeptał, a po jego policzkach popłynęły łzy. Miałam ochotę przytulić go bardzo mocno i nigdy nie puszczać, ale nie mogłam..
- Nie mogę.. - Powiedziałam cicho, po czym odwróciłam się do niego plecami i zrobiłam krok w przód. - Daj mi czas. - Rzuciłam na odchodne i ruszyłam do domu.
Po 10 minutach byłam już na miejscu. Kiedy weszłam do domu, Patrycja od razu rzuciła mi się w ramiona.
- Przepraszam. Zachowałam się jak idiotka. Wybacz mi. - Spojrzała mi w oczy.
- Nie, Pati. Nie tym razem. - Odsunęłam się od niej i przeszłam do kuchni. Wzięłam jabłko i wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Powiedziałam ciche `proszę` i do pokoju wszedł Patryk.
- Maj, stało się coś? Płakałaś? - Spytał troskliwie.
- Pokłóciłam się z Pati. Niall namawiał mnie, żebym do niego wróciła. Kocham go, ale nie potrafię mu zaufać. Prościej mówiąc wszystko się wali. - Westchnęłam. Brunet przyciągnął mnie do siebie i bardzo mocno przytulił.
- Ułoży się zobaczysz. Zawsze są chwile, za trudne dla nas, ale trzeba je przetrwać. - Wyszeptał mi na ucho. - Prześpij się, pewnie jesteś zmęczona.
- Dziękuje ci, za pocieszenie. Dobranoc. - Pocałowałam go w policzek.
- Dobranoc - Uśmiechnął się i wyszedł z pomieszczenia.
Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku, przykrywając się kołdrą. Po 5 minutach usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Odnalazłam szybko swój telefon i otworzyłam wiadomość.
~Kocham Cię. Będę walczył o Ciebie, zobaczysz! Niall.~
Uśmiechnęłam się lekko do wyświetlacza i odłożyłam telefon. Ledwo przyłożyłam głowę do poduszki, a już spałam jak zabita.
Następnego ranka, obudziłam się ok.10:00, dzięki zapachowi wydobywającemu się z kuchni. Ubrana w szlafrok zeszłam na dół. Moim oczom ukazał się pięknie nakryty stół. Szeroki uśmiech pojawił mi się na twarzy na widok śniadania. Mój żołądek dawał już o sobie znak.
- Dzień Dobry. - Przywitał się Patryk, który wyszedł właśnie z kuchni z wielkim bananem na twarzy.
- Dzień Dobry. Sam to wszystko zrobiłeś? - Zdziwiłam się.
- Nie, ja tylko pomagałem. - Powiedział wskazując na Patrycję, która zaraz po nim weszła do pomieszczenia.
- Smacznego. - Uśmiechnęła się lekko, na to ja podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam. - Już się nie gniewasz?
- Nie. Miałaś prawo się wkurzyć. Jestem pieprzoną egoistką, raniącą wszystkich dookoła. - Przyznałam. - Nie kłóćmy się już więcej. Okej?
- Okej. - Pocałowała mój policzek, po czym usiedliśmy do stołu.
Zjedliśmy w ciszy. Ja cały czas myślałam o Niallu. Wczoraj, gdy zobaczyłam te oczy przepełnione smutkiem, bólem i łzami sprawiły, że zaczęłam za nim jeszcze bardziej tęsknić i żałować zerwania z nim. Ja już dłużej tak nie umiem. Nie potrafię bez niego żyć.
- Ziemia do Mai. - Zobaczyłam rękę Patrycji, którą zaczęła machać mi przed oczyma.
- Tak? Przepraszam zamyśliłam się. - Otrząsnęłam się.
- To wiem, ale nie ważne. Pytaliśmy, czy idziemy do chłopaków, bo zaraz ma być tam Paul, a chcieli, żebyśmy byli z nimi.
- Pewnie, tylko się przebiorę. - Oznajmiłam i czmychnęłam na górę.
Weszłam do swojego pokoju i od razu otworzyłam swoją wielką szafę. Po dłuższej chwili zastanowienia wybrałam zestaw i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, nie mocząc swoich blond włosów, następnie związałam je w koka i nałożyłam lekki makijaż. Ubrałam się prędko i zeszłam na dół gdzie zastałam już gotowych Patrycję i Patryka.
- Możemy iść. - Powiadomiłam ich i wyszliśmy z domu, zamykając go na klucz. Przeszliśmy przez ulicę i zapukaliśmy do chłopaków. Po chwili otworzył nam Liam.
- Hej, dobrze, że jesteście bo trzeba jakoś ściągnąć Horana na dół. Od wczoraj nie chce wychodzić z pokoju, nie wiemy co się stało. - Powiedział bezradnie, a ja go przytuliłam.
- Pójdę z nim pogadać. - Wyszeptałam mu na ucho i omijając go, weszłam do środka, po czym ruszyłam na górę. Zapukałam do pokoju blondyna, ale nie otrzymałam odpowiedzi, więc ostrożnie otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam sprawiło, że moje serce zaczęło jeszcze bardziej boleć.

NOWY BOHATER!
Patryk Malinowski (18 lat)
ur. 20 października 1994r.
Przyjaciel Mai i Patrycji z podstawówki.
Miły i zabawny chłopak. W 6 klasie był zakochany w Mai i do tej pory nie może o niej zapomnieć. Podczas mieszkania u dziewczyn będzie starał się do niej zbliżyć. Do Londynu przyjechał do szkoły. Jest bardzo dobrym uczniem. Najlepiej jednak odnajduję się w sporcie.

wtorek, 25 września 2012

Rozdział 23


*Perspektywa Liama*
Wiedziałem, że nie powinienem się wtrącać w ich rozmowę, ale wkurzyłem się gdy Harry powiedział mi o kilku próbach samobójczych Nialla. Musiałem powiedzieć o tym Maji.
Z jednej strony cieszyłem się ze szczęścia Majki, ale z drugiej nie byłem pewny czy Niall znów jej nie zrani. Demi potrafi zawrócić mu w głowie i owinąć go sobie wokół palca, a Majka jest bardzo wrażliwa. Zależy mi na tym, by była szczęśliwa. Gdy siedzieliśmy w samolocie, a ona wypłakiwała mi się w koszulkę, moje serce rozrywało się na tysiące kawałeczków. Nie mogę pozwolić by znów cierpiała. Nie mogę! Muszę porozmawiać z Niallerem. I to natychmiast.
Jesteśmy jeszcze w Polsce. Maja i Niall nadal ze sobą są, mam nadzieję, że są szczęśliwi. Chociaż po blondynce tego nie widać. Ostatnio zachowuję się dziwnie, nie jest już tak blisko z Niallem, natomiast on stara się na każdym kroku. Ten związek nie jest już taki sam z mojego punktu widzenia. Myślę, że Majka straciła do niego zaufanie, a tego łatwo się nie odzyskuje.
Obudziłem się dosyć wcześnie, bo o 7:00. Ubrałem jakieś dresy i zszedłem na dół, do kuchni. Byłem pewien, że wszyscy jeszcze śpią, lecz pomyliłem się. Na kanapie zastałem zapłakaną Maję.
- Majka, co się stało? - Usiadłem obok niej, od razu ją przytulając. Ona tylko wtuliła się we mnie, jeszcze bardziej zanosząc się płaczem.
- Już nie wiem co robić. Nie ma mam si iły. - Wydukała.
- Ale o co chodzi? Co się stało? - Spytałem, a ona podniosła głowę i spojrzała na mnie.
- Ja już nie potrafię być z Niallem. - Wyjaśniła i po raz kolejny zalała się łzami. - Nie mam do niego zaufania, nie czuję tego co kiedyś.
*Perpektywa Zayna*
Wróciliśmy już do Londynu. Wszyscy stwierdzili, że nie ma sensu dłużej siedzieć nad jeziorem. Kiedy dowiedzieliśmy się, że między Mają i Niallem wszystko się ułożyło, ulżyło nam. Oni naprawdę do siebie pasują. Są dla siebie stworzeni. Paul obudził mnie swoim telefonem i prosił, żeby wszyscy za dwa dni byli u nas bo ma do ogłoszenia ważną sprawę. Jak znam życie.. i Paula, to będzie to jakiś wyjazd, wywiad lub praca nad nowym singlem. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tych `ważnych spraw`.
Postanowiłem zadzwonić do Liama, by go o tym powiadomić. Była dosyć wczesna pora, 6:00 rano, ale u nich to już 7:00 więc od razu wybrałem numer do szatyna.
- Halo? Zayn co się stało? - Odebrał po jednym sygnale zaniepokojony.
- Dlaczego miało się coś stać? - Zdziwiłem się.
- Bo jakby było wszystko okej, to byś nadal spał, człowieku jest u was 6:00 rano! - Zaskoczył mnie jego tok myślenia.
- Racja. - Przyznałem sam do siebie. - Można powiedzieć, że coś się stało. Paul dzwonił i rozkazał nam być u nas za dwa dni. WSZYSTKIM! - Zaakcentowałem ostatnie słowo. - A u was wszystko okej? Jak Niall i Maja?
- Dobrze. - Powiedział wymijająco. Co jak co, ale Liam kłamać nie potrafi.
- Co się dzieje?
- Nic, pogadamy jak będziemy w domu. Muszę kończyć cześć. - Rozłączył się.
*Perspektywa Liama*
Odłożyłem telefon na stół kuchenny i wróciłem na kanapę.
- Kto dzwonił? - Spytała od razu Maja, która była już o dziwo w lepszym humorze.
- Zayn. Paul kazał stawić nam się wszystkim w Londynie za dwa dni. Jakaś ważna sprawa. - Wyjaśniłem siadając obok niej. - Wracasz z nami co nie?
- Tak, ale chciałabym jeszcze zobaczyć dziadków i pójść na cmentarz, okej?
- Pewnie. Może teraz pójdziemy na cmentarz, co ty na to? Nialler jeszcze pewnie trochę pośpi. - Zaproponowałem.
- Okej. Dziękuje ci bardzo. - Pocałowała mnie w policzek, a mnie przeszedł miły dreszcz. - To ja idę się ubrać. - Oznajmiła i pobiegła po schodach na górę.
*Perspektywa Maji*
Weszłam do pokoju i od razu skierowałam się do szafy, po drodze zerkając na słodko śpiącego blondyna. Przystanęłam na chwilę przyglądając się chłopakowi.
Kochałam go to jasne, ale to nie było już to samo to pare tygodni temu. To zaufanie do niego zniknęło. On nadal bardzo dużo telefonuje, sms'uje i ciągle chodzi zamyślony. Co prawda stara się poświęcać mi dużo uwagi, ale słabo mu to wychodzi. Nie mam siły na taki udawany związek. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie przerwa.
Zdecydowałam się na cieplejszy komplet, ponieważ pogoda w Polsce nie była za ciekawa. Mianowicie padało i było chyba 10 stopni. Wyciągnęłam ubranie z szafy i ruszyłam do łazienki. Wykonałam w niej poranną toaletę, po czym ubrałam się i przeczesałam włosy, zostawiając je rozpuszczone. Kiedy byłam gotowa, zeszłam na dół. Liam także był już uszykowany. Ubraliśmy płaszcze i bez słowa wyszliśmy z domu. Na cmentarz było jakieś 10 minut drogi, więc postanowiliśmy iść na pieszo. Po drodze kupiłam znicza. Z daleka zauważyłam, że kilka osób stoi przy grobie. Po chwili stwierdziłam, że są to dziadkowie i młodszy brat mamy, Łukasz. No tak, dziś jest niedziela, a oni zawsze w niedziele po kościele przyjeżdżają odwiedzić groby naszych bliskich.
- Majeczko! - Krzyknęła babcia, zaraz po tym gdy mnie zobaczyła. Przytuliłam się do niej mocno, po czym przywitałam dziadka i Łukasza. - Kiedy przyjechałaś?
- Kilka dni temu. Przepraszam, że was nie odwiedziłam. Miałam zrobić to dzisiaj. Jutro już niestety wyjeżdżam. - Spojrzałam na Liama, który stał lekko speszony. - Pamiętacie Liama, prawda? Nauczyłam go trochę polskiego. - Pochwaliłam się z uśmiechem.
- Dzień Dobry. - Przywitał się po polsku, całując babcię w rękę, oraz podając swoją Łukaszowi i dziadkowi. - Miło mi ponownie państwa widzieć.
- Nam ciebie też Liamie. - Odezwał się dziadek. - A Niall nie przyleciał do Polski?
- Przyleciał, ale jeszcze śpi, nie chcieliśmy go budzić. - Wyjaśniłam.
Jeszcze chwilę postaliśmy w ciszy przy grobie mamy, po czym pożegnaliśmy się i ja z Liamem wróciliśmy do domu. Nialler już nie spał. Siedział na kanapie, oglądając jakiś film.
- Hej już jesteśmy. - Powiadomiłam go na wejściu, zdejmując płaszcz i kierując się do kuchni. - Liam chcesz herbaty?
- Poproszę. Jejku jak mi zimno. - Powiedział pod nosem, siadając na kanapie, na przeciwko Nialla. - Horan co ci? - Spytał zauważając, że on nie zwraca na nich uwagi.
- Nic. - Odburknął. - Tylko moglibyście dać znać, że wychodzicie, albo chociaż zostawić kartkę.
- Spałeś, nie chcieliśmy cię budzić. A z tą kartką, to tak, mogliśmy ci ją zostawić, ale zapomnieliśmy. - Powiedziałam, przepraszającym tonem, na co blondyn wymusił uśmiech. Zignorowałam to i usiadłam koło Liama, jednocześnie podając mu ciepły napój. - Proszę.
- Dzięki. - Uśmiechnął się, od czego mnie przeszedł dreszcz. Matko, co ten chłopak ma w sobie takiego, że od jednego uśmiechu mam dreszcze. - To co robimy?
- Co wy na to, żeby się spakować? - Zaproponowałam, a Niall popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. - Paul dzwonił. Za dwa dni musicie być w Londynie. - Uprzedziłam jego pytanie.
- To ja pójdę do siebie. - Oznajmił Liam, kierując się w stronę schodów. Kiedy znikł z mojego pola widzenia, nieśmiało przeniosłam wzrok na blondyna, który był intensywnie zapatrzony w ekran telewizora i udawał, że mnie nie widzi.
- O co ci znów chodzi? - Spytałam, przewracając przy tym oczami. Wiele razy się kłóciliśmy, ale co jak co, dzisiaj na to ochoty nie miałam.
- O nic. - Odpowiedział, nawet na mnie nie patrząc.Wstałam z kanapy, wzdychając i ruszyłam do swojego pokoju. - Maja, przepraszam. Nie obrażaj się. - Na te słowa obróciłam się w jego stronę.
- Niall, ja mam już tego dosyć. Nie mam już siły. Cały czas chodzisz zamyślony, naburmuszony i zły na cały świat. Na mnie i Liama warczysz o byle głupotę. Nie umiem już tak. Myślę... że dobrze nam zrobi przerwa.
- Co ty opowiadasz? - Wstał i podszedł do mnie, z zamiarem pocałowania mój policzka, ale się odsunęłam. Z oka poleciała mi jedna samotna łza. - Dobrze. Możemy zrobić sobie przerwę, ale to nie znaczy, że cię nie kocham. Pamiętaj. - Powiedział szeptem i poszedł na górę.
Stałam tak jeszcze ok. 10 minut, nie mogąc się ruszyć, aż przyszedł Liam.
- Maj, co się stało? - Spytał troskliwie.
- Zerwaliśmy. - Oznajmiłam patrząc w jeden punkt.
- Ale w końcu taki był twój zamiar tak?
- W sumie tak. Muszę to wszystko przemyśleć. Pójdę się przejść. - Ruszyłam w stronę drzwi, po czym wyszłam z domu.
*Perspektywa Nialla*
Zerwała ze mną. Już jej nie mam. Nie wiem jak długo wytrzymam bez jej dotyku, pocałunków, zapachu. Kocham ją najbardziej na świecie, a kiedy ją stracę, może życie nie będzie miało sensu.
Wszedłem do pokoju, naszego wspólnego pokoju i usiadłem na łóżku, chowając twarz w dłoniach. Co mogłem zrobić? Nic. Jedynie czekać.

sobota, 15 września 2012

Rozdział 22


*Perspektywa Maji*
Minęło już kilka dni. Nadal przebywam w Polsce razem z Liamem, który cały czas opiekuję się mną i wspiera jak nikt inny. Ja za to uczę go mojego ojczystego języka i oprowadzam go po Łodzi. Nialler dzwonił i sms'ował do mnie bez przerwy, próbując złapać jakikolwiek kontakt. Połączenia odrzucam, lub po prostu ignoruję, a wiadomości usuwam, po czym wyłączam telefon. Chcę odpocząć, od niego, od tego wszystkiego. Tęsknie za nim, za jego ciepłem, dotykiem, pocałunkami, ale zranił mnie i to mnie boli. Dzięki Liamowi, zapominam o rzeczywistości, o tym co się wydarzyło. Przy nim czuję się bezpiecznie, wyjątkowo. Zakochałam się w tym chłopaku bezgranicznie, może nie tak jak w Niallu, ale podobnie mocno. Tylko, że o Paynie muszę zapomnieć. On jest z Danielle, a tej dziewczyny nie chce ranić. Nie chcę tego psuć. Pasują do siebie.
Obudził mnie Liam, który wszedł właśnie do mojego pokoju razem ze zrobionym śniadaniem.
- Dzień dobry, śpiochu. - Uśmiechnął się do mnie słodko.
- Dzień dobry. Śpiochu? To która jest godzina? - Spytałam zdziwiona.
- Po 11:00. - Zaśmiał się, kładąc mi tackę z jedzeniem na kolana. - Smacznego. - Rzekł, kierując się do drzwi.
- A ty gdzie? - Zatrzymałam go, na co się odwrócił i spojrzał na mnie zdumiony. - No co? Jesz ze mną, ja tego sama nie zjem. - Chłopak się zaśmiał i usiadł obok mnie.
- Nialler do mnie dzwonił. - Spojrzał na mnie, a mi zrzedła mina. - Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać.
- Liam zrozum, że ja nie jestem gotowa na rozmowę, a co dopiero na spotkanie z nim. - Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. - On mnie zdradził! Okłamał i zdradził! Nie chcę go widzieć, ani znać!  - Wykrzyczałam, przez łzy, które zaczęły spływać po moich policzkach i spojrzałam za okno. Znów leje, nawet pogoda mi nie sprzyja. Po chwili poczułam, że chłopak odwraca mnie w swoją stronę.
- Przepraszam. Rozumiem jak się czujesz. Czułem się tak samo. Ale może to zwykłe nieporozumienie? Musicie sobie wszystko wytłumaczyć, nie uciekniesz od rozmowy. - Wyjaśnił, tuląc mnie do siebie i głaskając po włosach. W odpowiedzi wtuliłam się w niego mocniej. - Przemyślisz to?
- Tak. - Pocałowałam go w policzek. - Co dzisiaj robimy?
- A co chcesz?
- Wybrałabym się na jakieś zakupy. Kilka nowych ciuchów by się przydało. Co ty na to? - Zaproponowałam.
- Dla ciebie wszystko. - Tym razem to on obdarował mój policzek buziakiem. - Za pół godziny na dole. - Zarządził i wyszedł z pokoju. Postanowiłam ubrać się w to i związać włosy w koka. Nałożyłam jeszcze makijaż, na lekko zapuchnięte od płaczu oczy i zeszłam na dół, gdzie czekał już na mnie Liam. - Gotowa?
- Pewnie. - Odparłam po czym wyszliśmy z domu, zamykając drzwi. Wsiedliśmy do auta mojej mamy i ruszyliśmy w drogę do CH. - Mam propozycje. - Zaczęłam gdy staneliśmy na parkingu. - Co ty na to, by pójść dzisiaj na imprezę?
- Bardzo chętnie. Już od kilku dni, mam ochotę zabalować, zapomnieć o kilku sprawach. - Podrapał się po głowie.
- Liam, co się dzieje? - Spytałam zaniepokojona. - O jakich sprawach mówisz?
- Nie chcę zawracać ci głowę, moimi problemami. - Odparł.
- Ale jak ja ci zawracam głowę swoimi, to jest dobrze? - Spojrzałam na niego spode łba. - Powiedz mi o co chodzi.
- Zakochałem się. - Spuścił głowę, a mnie zatkało.
- Jak to? A co z Dan?
- Ją też kocham, ale nie tak, jak tą dziewczynę.
- Co to za dziewczyna? - Spytałam.
- Przepraszam nie chcę o tym gadać. Kiedyś ci powiem. A teraz chodźmy. Ok?
- Okej. - Przytaknęłam, po czym wyszliśmy z auta i skierowaliśmy się do wejścia do budynku.
Około 16:00, zmęczeni usiedliśmy w KFC, z zamiarem zjedzenia jakiegoś obiadu. W czasie gdy zajadaliśmy się frytkami i kurczakami, włączyłam telefon, którego przez ostatnie dni w ogóle nie używałam. Po chwili piosenka Stole My Heart dała mi znać, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na ekran. `Pati<3`
- Kto to? - Spytał szatyn, po zobaczeniu mojej kwaśnej miny.
- Patrycja.
- Odbierz. - Powiedział szybko, a ja zrobiłam to o co kazał.
- Halo? - Przyłożyłam słuchawkę do ucha, jednocześnie odbierając.
- Maja?! No wreszcie. Dziewczyno gdzie ty jesteś?! Wszystko okej? Jak się czujesz? Co sie stało? Czemu uciekłaś? - Zasypywała mnie pytaniami.
*Perspektywa Nialla*
Od kilku dni nie wychodziłem z pokoju. Harry z Jessiką na moją prośbę, przenieśli się do sypialni, którą zajmowałem razem z Mają, Pati i Zaynem, a ja zająłem ich pokoju. Nie miałem apetytu, ani humoru. Zraniłem mój skarb, a teraz nie wiem gdzie jest, co się z nią dzieję. Dzwoniłem do niej, ale ona nie odbierała. Liam także nie wiedział gdzie się podziewa. Byłem bezradny. Wiele razy próbowałem się zabić, lecz reszta powstrzymywała mnie od tego.
Kiedy siedziałem zamknięty w czterech ścianach pokoju, usłyszałam Patrycję, która dosyć głośno rozmawiała przez telefon. Usłyszałem tylko początek:
- Maja?! Gdzie ty się podziewasz?! 
Od razu wstałem z łóżka i ruszyłem do ich pokoju. Patrycja rozmawiała z Majką przez telefon. Uff.. Przynajmniej nic jej nie jest. Brunetka spostrzegła mnie i zrobiła krzywą minę. Popatrzyłem na nią błagalnym wzrokiem.
- Ktoś chcę z tobą porozmawiać, tylko się nie rozłączaj. - Poprosiła Maję i podała mi słuchawkę, po czym wyminęła mnie szepcąc. - Nie zchrzań tego.
- Maja? - Odezwałem się niepewnie do telefonu.
*Perspektywa Maji*
Kiedy usłyszałam głos Nialla zesztywniałam.
- Niall... - Na te słowa Liam, popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Możemy się spotkać? Chcę porozmawiać. - Jego głos drżał.
- Nie mamy o czym rozmawiać. - Odparłam oschle, po czym dodałam. - A po za tym nie mamy jak się spotkać. Jestem w Polsce.
- Będę jutro. - Odpowiedział i rozłączył się. Spojrzałam na Payne, który bacznie mi się przyglądał.
- Co powiedział? - Spytał niepewnie.
- Przyleci jutro. - Oznajmiłam i rozpłakałam się jak małe dziecko. Chłopak momentalnie stalazł się obok i przytulił mnie do siebie.
*Perspektywa Nialla*
Kiedy odłożyłem telefon, od razu pobiegłem po walizkę. Spakowałem się i w między czasie zadzwoniłem po taksówkę. Postanowiłem dzisiaj lecieć do Polski. Muszę z nią porozmawiać jak najszybciej. Kocham ją jak nikt inny. Gdy już wszystko było gotowe, walizkę przeniosłem i postawiłem przy drzwiach, a sam poszedłem do reszty. Oglądali film i śmiali się najlepsze. Stanąłem przed nimi.
- Lecę do Polski. Muszę porozmawiać z Mają. - Oświadczyłem im.
- Ona jest w Polsce?! - Zdziwiła się Patrycja. - Mogłam się tego domyślić.
- Nie mam czasu. Taksówka czeka. - Rzuciłem i skierowałem się do drzwi.
- Lecę z tobą! - Oznajmiła brunetka.
- Nie, Pati. Ja muszę z nią porozmawiać sam na sam.
- Ale nie zniszcz tego. - Wszyscy posłali mi szczere uśmiechy, a ja swój ledwo wymusiłem.
- Dzięki. - Ponownie ruszyłem do drzwi. Wyszedłem z domu i wsiadłem do taksówki. Po jakiejś 1 godzinie byłem już na lotnisku. Kupiłem bilet i wsiadłem do samolotu, który miał odlatywać za 20 min.
*Perspektywa Maji*
Wróciliśmy z zakupów ok. 17:00. Kupiłam sobie sukienki, bluzki, spodnie, spódnice, butypiżamy oraz bluzy. Kiedy weszliśmy do domy razem z tymi wszystkimi zakupami, Liam popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem.
- No co? - Zdziwiłam się.
- Gdzie ty to wszystko zmieścisz? - Zaśmiał się.
- W szafie? - Przecież to było oczywiste.
- Dobra, dobra. Chce to zobaczyć. - Cały czas się śmiał, za co dostał kuksańca w bok. - Auu. To co szykujemy się na imprezę?
- No pewnie. O 20:00 tutaj. - Odpowiedziałam. Wzięłam torby z sukienką i butami, po czym ruszyłam na schody. Niestety zachwiałam się i wpadłam prosto w ramiona Liama. - Ty mój bohaterze, ratujesz mnie w każdej sytuacji. - Zaśmiałam się.
- Nie śmiej się, dzięki mnie nie masz stłuczonego tyłka. - Ucałował mój policzek.
- Mów sobie co chcesz. - Uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam do mojego pokoju. Z toreb wyciągnęłam zestaw i położyłam wszystko na łóżku. Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, przy okazji myjąc głowę, po czym wytarłam swoje ciało dokładnie ręcznikiem i wysuszyłam moje długie blond włosy. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 19:00. Szybko założyłam sukienkę i dodatki, następnie zabrałam się za fryzurkę. Po jakiś 20 minutach wyglądała tak. Czas na makijaż. - Pomyślałam. 10 minut, przed 20:00 byłam gotowa. Stanęłam przed lustrem i jeszcze raz się sobie przyjrzałam, po czym zeszłam na dół, gdzie był już Liam. Ubrany był jak zwykle w koszulę i jasne rurki. Włosy miał na żel. Kiedy mnie zobaczył, zamurowało go.
- Aż tak źle? To ja się pójdę przebrać. - Ruszyłam w stronę schodów, ale chłopak mnie zatrzymał.
- Wyglądasz pięknie! - Spojrzeliśmy sobie w oczy. Przez chwilę, nie przeszkadzało mi to, ale z czasem zrobiło się krępujące, więc odwróciłam wzrok.
- Idziemy już? - Spytałam, na co kiwnął tylko głową i wyszliśmy z domu.
*Perspektywa Nialla*
Półtorej godziny później, siedziałem już w taksówce, jadąc do domu dziewczyny. Nie mogłem się doczekać, gdy znów ją zobaczę. Nie widzieliśmy się ponad tydzień. Bałem się tego spotkania, bałem się, że mi nie wybaczy, że zerwię ze mną. Dojechałem pod jej dom i zobaczyłem tą dziewczynę, którą kochałem nad życie. Co gorsze, była z Liamem, który zapewniał mnie, że nie wie co się z nią dzieję. Momentalnie wysiadłem z auta.
- Maja! Liam! - Krzyknąłem w ich stronę.
- Niall? - Spytali jednocześnie, a w oczach dziewczyny zobaczyłem łzy.
- Liam, co ty tu robisz? - Wkurzyłem się, że mnie okłamał.
- Opiekuję się twoją dziewczyną, podczas gdy ty masz coś innego do robienia! - Wygarnął mi prosto w twarz.
- Mogę porozmawiać z Mają SAM NA SAM? - Ostatnie trzy słowe wypowiedziałem troszkę głośniej.
- Będę w domu, jakby co. - Przytulił dziewczynę i zniknął w drzwiach. Blondynka usiadła na schodku, po chwili zrobiłem to samo. Przez dłuższą chwilę trwała niezręczna cisza.
- Powiedz coś proszę. - Odezwałem się łamiącym głosem.
- Nialler, a co mam ci powiedzieć?! - Wybuchnęła, patrząc mi w oczy. - Mam ci mówić, że nigdy ci tego nie wybacze?! Tego chcesz?!
- Uspokój się. - Mówiłem spokojnie. - Przepraszam, za to jak się zachowywałem ostatnio, ale naprawdę miałem bardzo ważne sprawy do załatwienia. Uwierz mi.
- Niall, ja wszystko wiem! - Popatrzyłem na nią pytająco. - Wiem, że zdradziłeś mnie z Demi!
- Ja?! Maju, ja cię kocham. Nigdy bym cię nie zdradził! Demi to tylko przyjaciółka. Kocham Cię.
- Przyjaciółka?! A to.. - Wyciągnęła telefon i pokazała mi zdjęcie, na którym byłem przytulony z Demi. - ..był przyjacielski uścisk?! Nie wierzę ci Nialler.
- Pozwól mi wytłumaczyć tą sytuacje. - Poprosiłem, na co posłała mi spojrzenie, z którego zrozumiałem, że mam kontynuować. - Dziękuje. Okej, jeździłem do niej, do Londynu, dlatego, że bardzo źle się czuła i potrzebowała pomocy. Pewnego dnia, wyszliśmy na spacer, wtedy złapała nas, jedna z fanek. Chciała nam zrobić zdjęcie, więc zgodziliśmy się. Stanąłem obok Demi, ale ona mnie przytuliła. Nie mówiłem ci nic, bo nie chciałem, byś denerwowała. Przepraszam. Skarbie ja naprawdę cię kocham, nad życiem i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. - W tym momencie na dwór wyszedł Liam.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale skoro jestem tatusiem zespołu, to muszę coś powiedzieć. - Spojrzał na mnie. - Niall, jeszcze raz spróbujesz się zabić, to nie wiem co ci zrobię! A teraz możecie rozmawiać dalej. - Wrócił do domu.
- Próbowałeś się zabić?! - Spytała ze strachem Maja, na co spuściłem głowę. - Odpowiedz!
- Tak! Bo nie rozumiesz, że ja nie umiem bez ciebie żyć?! Kiedy pomyślałem, że nigdy cię nie zobaczę, odechciewało mi się żyć, więc brałem żyletkę, ale zawsze ktoś musiał wejść do pokoju i mi ją zabierać. - Spojrzałem jej w oczy. - Kocham cię.
- Ja też cię kocham Nialler.
- Naprawdę cię przepraszam. Uwierz mi, że nigdy cię nie zdra... Zaraz co powiedziałaś? - Zdziwiłem się, na co dziewczyna się zaśmiała.
- Ja też cię kocham Nialler. - Powtórzyła z uśmiechem. - I też nie potrafię bez ciebi... - Przerwałem jej pocałunkiem.
- A tak w ogóle, ślicznie wyglądasz. - Powiedziałem, kiedy już odkleiliśmy się od siebie.
***
No i wszystko się ułożyło. :) Wolelibyście, żeby Maja była z Liamem czy nadal z Niallerem? :D Proszę komentujcie. Wasza opinia jest dla mnie niezmiernie ważna. :) Zapraszam was na mojego drugiego bloga z opowiadaniem: KLIK :)