piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 30


*perspektywa Nialla*
Wszedłem do domu załamany, bez żadnej ochoty do życia, ale jednocześnie wkurzony na cały świat. Minąłem wejście do salonu, lecz zatrzymał mnie głos Susan.
- Niall wszystko okej?
- Nie! Nic nie jest okej! A to wszystko przez ciebie! Przez to, że nagadałaś mi głupot o Majce! Dlaczego ja cie posłuchałem?! - wkurzyłem się.
- Ale Niall co się stało?! - podszedł do mnie Liam.
- Co się stało?! Pokłóciłem się z Majką i ona ze mną zerwała! A co gorsza, wyprowadziła się! A to wszystko przez kogo?! Przez Susan! Ona nagadała mi, że Majka się jej czepia, że jest zazdrosna! A ja co?! Uwierzyłem jej, zamiast wierzyć mojej dziewczynie! Straciłem ją! Ja pierdole, no! - kopnąłem krzesło stojące obok mnie.
- Wyprowadziła się?! - Patrycja poderwała się z kanapy. - Jak to?!
- A jak można się wyprowadzić?! Zabrała swoje rzeczy, wsiadła w taksówkę i pojechała! Nie ma jej! Powiedziała, że mamy do niej nie dzwonić, ani nie szukać jej, bo już wystarczająco pokazaliśmy ile dla nas znaczy i że to koniec między nami! - usiadłem pod ścianą, chowając twarz w dłoniach.
Straciłem sens swojego życia, część serca, która należała do Majki. Dlaczego ja jej nie uwierzyłem?! Przez to mogę, jej więcej nie zobaczyć. Jaki ja byłem głupi..
- Niall, przepraszam. Na prawdę nie chciałam. - udała smutek Susan.
- Zamknij się! Nie chcę tego słuchać! Dlaczego, akurat uczepiłaś się Majki, co?!
- Nie wiem. - spuściła głowę.
- Horan, nie krzycz już na nią. - odezwał się Liam, próbując mnie uspokoić.
- Jak mam nie krzyczeć? Nie rozumiesz?! Majka się wyprowadziła! Nie wiadomo gdzie jest, co się z nią dzieje, a ty mówisz, że mam nie krzyczeć?! - podniosłem głos, po czym szybko wbiegłem do siebie do pokoju.
*perspektywa Mai*
- Co?! Jak to jesteś w ciąży?! - podniosła się z kanapy. - Z Niallem? - spytała się dla pewności.
- No tak, a niby z kim? - oburzyłam się.
- Myślałam, że między tobą, a Liamem coś jest. Wiesz, on za tobą pojechał do Polski i w ogóle. - spuściła wzrok.
- Dan o czym ty mówisz? Ja bym ci tego nigdy nie zrobiła, Liam też nie. On jest tylko moim przyjacielem. Kocham go, ale jak brata, którego nigdy nie miałam.
- Przepraszam, że tak przypuszczałam. Ale z tego co widzę, to Liam coś do ciebie czuje. - uśmiechnęła się do mnie.
- Liam do mnie? On nadal po za tobą świata nie widzi, to widać, po jego minie, gdy ktoś wypowiada twoje imię. A tak w ogóle to czemu nas nie odwiedzasz? Tęsknimy za tobą. - przytuliłam ją.
- Ja za wami też. A czemu nie przychodziłam? Myślałam, że Liam nie chcę mnie znać. Chciałam zniknąć z jego życia. Ale skończmy już ten temat ok? - pokiwałam głową. - Może chcesz się odświeżyć, przespać?
- Wiesz co? Mam ochotę na obydwa. W nocy się nie wyspałam. - na mojej twarzy pokazał się lekki grymas, na co dziewczyna zachichotała, po czym wstała i ciągnąc mnie za rękę zaprowadziła do łazienki, gdzie podała ręcznik i inne potrzebne rzeczy.
Wyszłam na chwilę do korytarza po swoją torbę, następnie wróciłam z nią do łazienki. Wyjęłam z niej zwykłe szare spodnie od dresu, zieloną bokserkę na ramiączkach i tego samego koloru convers za kostkę.
*perspektywa Danielle*
Kiedy zostawiłam Majkę w łazience, a sama wróciłam do salonu, od razu chwyciłam do ręki telefon i wykręciłam numer do mojego byłego chłopaka.
- Danielle? - usłyszałam zdziwienie w jego głosie. - Coś się stało?
- Nie święty Walenty. - powiedziałam ironicznie. - Tak stało się.  Spotkałam Maję całą zapłakaną, bez chęci do życia, gotowa się zabić. Ja się pytam co to miało być, do cholery?! Zapomnieliście, że ona nie dawno straciła matkę?! - wkurzyłam się.
- Gdzie ona teraz jest? U ciebie? - ożywił się, ignorując moje pytanie.
- Nie wiem, gdzie ona teraz jest, co ja jestem? - odpowiedziałam trochę nie zgodnie z prawdą. - Możesz odpowiedzieć na moje pytanie?
- Kurde, sam nie wiem. Paul przyprowadził naszą nową lokatorkę Suzie i gdy pokazywaliśmy jej pokój, ona zaczęła opowiadać nam jakieś historie o Mai, że ona się na nią dziwnie patrzy, później zeszła na dół po walizkę i wróciła z płaczem, mówiąc, że Majka się jej czepiała. Nie wiem dlaczego, ale uwierzyliśmy Susan, a nie Mai.
- Liam, nawet ty? A myślałam, że jesteś odpowiedzialny! Zawsze mówiłeś, że rozmowa zawsze rozwiązuje konflikty, a tu proszę. - prychnęłam.
- Dan, nie drzyj się na mnie! Myślisz, że mi łatwo ogarnąć tą całą sytuację? Niall zamknął się w swoim pokoju i nikomu nie chcę otworzyć, Harry i Zayn się kłócą, Lou obwinia siebie za odejście Mai, Patrycja też, Eleanor krzyczy na Susan, a Jessika siedzi załamana na kanapie. Nie daję już rady. W dodatku tęsknie za tobą. - ostatnie zdanie wyszeptał, z nadzieją, że go nie usłyszę, ale mu się nie udało.
- Przepraszam cię, ale się wkurzyłam. Nawet jej nie widziałeś. Ona jest załamana. Jest jeszcze jedna sprawa, o której nie mogę ci powiedzieć, bo Maja mi zabroniła, komukolwiek mówić, ale wiedz, że to poważne. - wytłumaczyłam. - A i też za tobą tęsknie.
Mimo, że go teraz nie widziałam, to czułam, że się uśmiecha. Mi też uśmiech pojawił się na twarzy. Sam jego głos sprawiał, że robiło mi się ciepło na sercu. Kocham go, całym sercem. W sumie, 9 miesięcy bycia ze sobą nie łatwo wykreślić, tym bardziej jeśli nadal ci na tej osobie zależy.
- Idziesz na jutrzejszą galę? - odezwał się, po chwili ciszy.
- No pewnie, nie mogę jej przegapić. Rozumiem, że wy też się pojawicie. - zachichotałam.
- No pewnie, nie możemy jej przegapić. - zacytował moje słowa z przed chwili. - Muszę już kończyć, chłopcy wpadają w depresję powoli. Do zobaczenia jutro, Danielle.
- Do zobaczenia, Liam. - zakończyłam rozmowę.
Usiadłam na kanapie, biorąc głęboki oddech. Tak bardzo się cieszę, że mimo zerwania utrzymujemy niesamowicie dobre kontakty. To miłe uczucie, gdy możesz porozmawiać z najważniejszą dla ciebie osobą. Czujesz, że spada ci kamień z serca i robi ci się lżej, gdy słyszysz jej pogodny i ciepły głos. Gdy czujesz, że się uśmiecha..
- Dan, coś ty taka uśmiechnięta i zadowolona? - z rozmyśleń wyrwał mnie głos Majki.
Spojrzałam na nią nieśmiało, jakbym wstydziła się, że mnie na tym przyłapała. Dziewczyna stała oparta o framugę drzwi, przyglądając mi się z cwaniackim uśmiechem.
- Rozmawiałam z Liamem. - rzekłam, ale widząc jej minę szybko sprostowałam. - Nie bój się, nie wiedzą, że tu jesteś. Nic nie powiedziałam.
- Dziękuje. - podeszła do mnie i mocno przytuliła. - A swoją drogą, to po co z nim rozmawiałaś?
- Zadzwoniłam po wyjaśnienia. Powiedziałam, że spotkałam cię zapłakaną, ale nie wiem gdzie teraz jesteś. Ledwo uwierzył, ale udało się. Co jak co, ale nikt nie zna mnie lepiej niż sam Payne. Później rozmowa zeszła na temat jutrzejszej gali i tyle..
- Jakiej gali? - spojrzała na mnie zdezorientowana, a ja pacnęłam się otwartą dłonią w czoło.
- No tak, przecież nic ci nie powiedziałam. Jutro idziesz ze mną na galę rozdania nagród. Mam jedno dodatkowe zaproszenie. - uśmiechnęłam się do niej.
- Ale tam będą chłopcy, a uwierz mi, że jakoś nie mam ochoty ich widzieć. - jej usta wykrzywiły się w grymas.
- May, ale ty musisz stawić temu czoła. Wiem, że dasz radę, bo silniejszej od ciebie jeszcze nie widziałam. A po za tym nie mogę zostawić cię tu samej. Proszę, pójdź ze mną. Pokaż im, że się nie dałaś. - starałam się ją przekonać.
Blondynka wzięła głęboki oddech, intensywnie myśląc nad moją propozycją.
- Dobrze, pójdę. - zgodziła się po dłuższej chwili, a ja aż pisnęłam z radości. - Ale nie mam sukienki..
- Nic się nie martw. - wstałam z kanapy. - Ostatnio kupiłam sobie jedną sukienkę, ale okazało się, że jest na mnie trochę za ciasna. Na ciebie natomiast będzie w sam raz. Spodoba ci się.
- Nie wątpię. Zawsze podziwiałam cię za niesamowity styl. - wyszczerzyła się do mnie.
- Zawsze? - zdziwiłam się.
- Dziewczyno, kiedy tylko cię zobaczyłam, od razu stałaś się moją idolką. A gdy związałaś się z Liamem, pokochałam cię jeszcze bardziej za bardzo dobry gust. - zaśmiała się, a ja lekko się zarumieniłam.
- Byłaś moją fanką? - upewniłam się, czy aby na pewno dobrze usłyszałam.
- Oczywiście. Jesteś świetna w tym co robisz. - pochwaliła mnie.
- Dziękuje ci, na prawdę te słowa wiele dla mnie znaczą. - przytuliłam ją.
*następny dzień*
*perspektywa Mai*
Obudziłam się dosyć wcześnie, bo gdy spojrzałam na zegarek dochodziła ósma. Postanowiłam już wstać, bo jak znam siebie, już nie zasnę. Podniosłam się z łóżka i od razu podeszłam do mojej walizki, by wybrać z niej szaro-czarny sweter z długimi rękawami i  białe rurki, a do tego ciemnoszare botki i tego samego koloru torbę-listonoszkę. Razem z wybranymi ubraniami ruszyłam do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę i zaplątałam włosy w luźnego warkocza. Wyszykowana i gotowa zeszłam na dół, z nadzieją znalezienia szatynki, lecz nigdzie jej nie było.
Wtedy ktoś wszedł do domu. Jak się okazało była to osoba, której szukałam czyli Danielle ubrana w strój sportowy, czyli szare spodnie od dresu ze ściągaczami przy kostkach, krótki czarny top, nie zasłaniający brzucha, tego samego koloru skate z pumy i szarą czapkę bejsbolówkę.
- O już wstałaś. - uśmiechnęła się lekko. - Jak się spało?
- Bardzo dobrze. - odpowiedziałam z uśmiechem, siadając na kanapie. - Zaraz wychodzę, jakby co.
- A gdzie jeśli mogę wiedzieć? - zaciekawiła się.
- Idę po resztę swoich rzeczy. Postanowiłam wrócić do Polski, nie mogę ci dłużej siedzieć na głowie. - spojrzałam na nią.
- Dziewczyno, nie siedzisz. Ale jeśli tak bardzo chcesz mieszkać sama to znajdziemy ci mieszkanie. Akurat moja koleżanka po fachu chcę wynająć mieszkanie bo jedzie w trasę na cały rok, mogę do niej zadzwonić jeśli chcesz. - zaproponowała.
- To nie jest taki głupi pomysł. - zamyśliłam się. - To jest świetny pomysł.. Dzwoń.
Szatynka od razu wzięła do ręki telefon i zadzwoniła do koleżanki.
- Cześć Olivia ... Znalazłam kogoś kto by chciał wynająć twoje mieszkanie ... To moja przyjaciółka ... Tak ... Okej ... Nie ma sprawy ... Dzięki ... No to pa. - rozłączyła się, po czym zwróciła do mnie. - Ona dziś wyjeżdża około 18:00, więc musimy być u niej o 12:00, zdążysz się wyrobić?
- Pewnie. - odparłam entuzjastycznie. - Dziękuje ci, że tak dużo dla mnie robisz.
- Drobnostka. Przyjaciołom się pomaga. - posłała mi swój śliczny uśmiech. - Jedź już.
- Już, już. - zaśmiałam się i wyszłam z domu.
Zadzwoniłam po taksówkę, a że Danielle mieszkała prawie w centrum, przyjechała po 5 minutach.
*piętnaście minut później*
Weszłam do mieszkania, które jeszcze dwa dni temu dzieliłam z moimi `przyjaciółmi`. Na moje nieszczęście w domu była Patrycja, która bardzo ucieszyła się na mój widok.
- Majka! Wróciłaś? Nawet nie wiesz jak się cieszę. - podeszła do mnie z zamiarem przytulenia, lecz ja się odsunęłam.
- Wróciłam, ale po swoje rzeczy. - zwinnym ruchem wyminęłam oszołomioną brunetkę i wspięłam się po schodach na górę.
Kiedy już byłam w swoim pokoju wzięłam jakiś karton leżący za drzwiami i pustą walizkę. Do pudełka schowałam wszystkie potrzebne rzeczy m.in. laptopa, zeszyt z piosenkami, zdjęcie mamy oraz dziadków, ładowarkę do telefonu, kosmetyki, słuchawki, jakiś notes, moją ulubioną książkę itp, po czym do walizki wrzuciłam resztę ciuchów.
Gdy już całość najpotrzebniejszych rzeczy została spakowana, zabrałam pudełko oraz torbę z ubraniami i ruszyłam do wyjścia. Ku mojemu zdziwieniu przy drzwiach stała Patrycja, ale i Zayn, który bardzo zdziwił się na mój widok.
- Maja, co ty wyrabiasz? - spytał patrząc na moje rzeczy.
- Jak to co? Znikam z waszego życia, czy nie tego chcieliście? - rzekłam z drwiną. - Bądź tak miły i odsuń się, bo taksówka na mnie czeka.
Chłopak nadal w szoku przesunął się, bym mogła wyjść z domu.
*perspektywa Zayna*
Byłem zdziwiony widokiem Mai. Co jak co, ale myślałem, że nie będzie chciała nas widzieć i przyśle kogoś po swoje rzeczy. To, że się wyprowadziła kompletnie mnie nie zaskoczyło, bo na prawdę zachowaliśmy się jak debile. Miała rację, oraz prawo być na nas wkurzona.
Patrycja po wyjściu blondynki załamała się. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach, dlatego szybko ją do siebie przytuliłem.
- Straciłam ją. Moją siostrę. Osobę, która trzymała mnie przy życiu, gdy miałam go dość. - rozpłakała się.
- Maja w końcu nam wybaczy i do nas wróci zobaczysz. Nie martw się. - pocałowałem ją w czubek głowy. - Chodźmy do chłopaków.
Weszliśmy do mojego i reszty chłopaków domu i od razu przywitała nas ponura atmosfera, która gości w tym mieszkaniu od wczorajszego południa. Nikt się nie śmieje, nie wygłupia, nie przekomarza, nie krzyczy. Jest tylko cisza, która nie miło odbija się od uszu. Na dźwięk zamykanych drzwi, Harry wyjrzał z kuchni.
- Co się stało? - spytał, widząc zapłakaną brunetkę.
- Majka przed chwilą była w domu i zabrała resztę swoich rzeczy. Z tego wynika, że ona nie ma zamiaru wracać, dlatego musimy coś z tym zrobić. - kiedy wypowiedziałem imię naszej przyjaciółki, wszyscy pojawili się w korytarzu, łącznie z Niallem, który miał smutny wyraz twarzy. - Trzeba ją znaleźć i przeprosić. Tak szczerze, od serca.
- Zayn ma rację. - przyznał Hazza, na co wszyscy pokiwali głową na znak zgody. - Ale poszukiwania musimy zacząć od jutra, bo dzisiaj trzeba jeszcze jechać do Lou odebrać od niej stroje na galę i pozałatwiać kilka spraw z Paulem.
- Louis pojedź ze mną do Lou, a ty Harry zadzwoń i ustal wszystko z Paulem okej? - organizacją jak zwykle zajął się nasz Daddy.
- Dobra, to jedźcie. - odezwał się w końcu Niall, co nas zdziwiło, bo od wczorajszej kłótni z Suzie nie odzywał się do nas.
A pro po Suzie, to wybaczyliśmy jej, ale jakoś nie polubiliśmy jej za bardzo. Chociaż Liam się nią zainteresował. Prawdę mówiąc to brzydka nie jest, oprócz tej jednej wady - kłamstwa, jej charaktery też nie jest taki zły.
Tomlinson razem z Liamem wyszli z domu, a Harry pobiegł szybko po swój telefon, by zadzwonić do naszego menagera. My, czyli ja, Patrycja i Niall usiedliśmy na kanapie w salonie. Rozmowa w ogóle nam się nie kleiła. Horan siedział wpatrzony w jeden punkt co nie jest żadną nowością, a dziewczyna siedziała oparta o mój tors, powoli usypiając.
~~~~~
I jest 30 :) Taki trochę nudny, ale tak to jest. Najpierw musi być nieciekawie, żeby potem się działo :P Musiałam w końcu dodać ten rozdział, bo niektóre osoby nie mogą się go doczekać :) No to miłego czytania wam życzę i liczę na dużo komentarzy ;p

poniedziałek, 12 listopada 2012

Rozdział 29


*perspektywa Mai*
Nie powiem, że nie ucieszyła mnie wieść o tym, że chłopcy nie wyjeżdżają w trasę, ale z drugiej strony, będzie mi ciężej ukrywać ciąże. Pewnie nie długo, trochę przytyję, a wtedy już na sto procent wszyscy się domyślą. Co ja wtedy zrobię? Nie wiem i nie chcę na razie o tym myśleć.
Wczoraj chłopcy oraz Eleanor i Jess zjedli z nami obiad, po czym zespół pobiegł do siebie, by się rozpakować, a dziewczyny zostały u nas. Powiedziałam im, oraz Patrykowi o tym, że za 9 miesięcy zostanę mamą. Byli w szoku i to nie małym, ale nie dziwmy się im, ja też byłam zaskoczona. Pocieszyli mnie, że dam sobie radę, że Niall mnie nie zostawi, że mi pomogą, ale ja w to nie wierzę. Nie jestem na to gotowa, a co dopiero ma powiedzieć Niall, który ma karierę i nie może jej zaprzepaścić. Już sama nie wiem co robić.
Około godziny 9:30, obudziła mnie Patrycja i powiedziała, że na 10:00 musimy być u chłopaków. Niechętnie wstałam z łóżka, przecierając dłonią zaspane oczy. Poczłapałam się do łazienki, by wziąć pobudzający prysznic i trochę się ogarnąć. Tak jak myślałam, chłodne strumienie wody, sprawiły, że od razu się rozbudziłam. Wyszłam z kabiny i opatuliłam się szczelnie ręcznikiem. Włosy zawinęłam w drugi ręcznik i stanęłam przed lustrem. Na twarz nałożyłam trochę pudru i pomalowałam rzęsy. Następnie wysuszyłam włosy i rozpuściłam je. Wyszłam z łazienki i wróciłam do sypialni. Podeszłam do szafy, zerkając za okno. Było słonecznie i ciepło. Z szafy wyciągnęłam jasne jeansowe shorty i bluzkę na ramiączkach w szaro-białe paski. Do tego bransoletka ze srebra i szare tenisówki. 
Kiedy już się ubrałam, zeszłam na dół, gdzie zastałam już Patrycję jedzącą śniadanie, oraz Patryka, oglądającego telewizję w salonie.
Patrycja była ubrana jasne jeansowe krótkie spodenki, bluzkę na ramiączkach w czerwono-szare paski, czerwone tenisówki oraz złotą bransoletkę. Brunet natomiast ubrał się w szare spodnie dresowe, czarny T-shirt z nadrukiem oraz tego samego koloru nike. 
Usiadłam przy stole, jednocześnie nakładając na talerz naleśniki, zrobione przez przyjaciółkę.
- Przepraszam, że to ty zajmujesz się ostatnio robieniem posiłków i inną brudną robotę. - zwróciłam się do niej. - Zrobię dzisiaj kolację.
- Ani mi się waż. - pogroziła mi palcem. - Jesteś w ciąży, nie możesz się przemęczać.
- Właśnie! Jestem w ciąży, a nie chora na jakąś poważną chorobę. - wywróciłam oczami.
- Ja ci nie pozwalam i koniec tematu. - zarządziła. - Zjadłaś? Bo musimy iść..
- Tak. - przytaknęłam, wstając od stołu. - Patryk, idziesz?
Chłopak tylko kiwnął głową, podnosząc się z kanapy.
Wyszliśmy z domu, kierując się do mieszkania zespołu. Po chwili wchodziliśmy już do środka. Od razu można było usłyszeć przekomarzanie się chłopców i krzyczącego na nich Liama, czyli normalka. Przywitaliśmy się z nimi i zasiedliśmy w salonie. Po 10 minutach pojawiła się Jessika, a chwilę po niej Eleanor. Zostało nam tylko czekać na Paula i tą całą Susan.
Tak pochłonęła nam rozmowa na temat Larrego, że nie zauważyliśmy, gdy menager wraz z nową lokatorką weszli do pomieszczenia. Mężczyzna odchrząknął znacząco, by zwrócić na siebie naszą uwagę, a my od razu spojrzeliśmy w jego stronę.
- Poznajcie Susan, nową lokatorkę chłopców. Suzie poznaj dziewczynę Nialla - May, Patrycie, dziewczynę Zayna, Jessicę dziewczynę Harrego i Eleanor dziewczynę Lou. A to jest Patrick, przyjaciel May i Patrici.
- Cześć jestem Susan, ale możecie mówić do mnie Sus, lub Suzie, jak wam bardziej pasuje. - przywitała, podając nam dłoń i uśmiechając się, co u mnie było sztucznym gestem.
- Resztę już poznałaś. Dobra ja lecę, ponieważ mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. Trzymajcie się. - pożegnał się, wychodząc z domu i zostawiając nas z Susan.
- Może usiądziesz? - zaproponował dziewczynie Liam. - Opowiesz nam coś o sobie, bo mimo, że się znamy jakiś czas, mało o tobie wiemy.
- Pewnie. Hm.. - zamyśliła się. - No więc.. Mam 18 lat, pochodzę z Kalifornii, a dokładniej z San Diego. Mieszkałam sama z mamą, bo moi rodzice się rozwiedli dwa lata temu. Jak wiecie, moja mama i Paul się przyjaźnią. Co by tu jeszcze.. Będzie mi prościej jak będziecie zadawać pytania.
- No to czym się interesujesz? - Zapytał Patryk.
- Modą głównie. Uwielbiam wszystko co jest z nią związane. - uśmiechnęła się.
- To mamy wiele wspólnego. - zaśmiała się Pati.
- Lubisz nasz zespół? - wtrącił pytanie Niall.
- Bardzo. Jestem waszą fanką. - kolejny uśmiech posłany w stronę chłopaków oraz kolejne moje groźne spojrzenie w jej stronę.
- Masz chłopaka? - odezwał się Liam.
- Już nie. Zerwałam z nim, przed wyjazdem. Uważam, że związki na odległość nie przetrwają. - wzruszyła ramionami.
- A co chcesz robić tu, w Londynie? - spytała Eleanor.
- Myślałam o jakiejś pracy. Ale to nie jedyny powód mojej przeprowadzki. Ostatnio z mamą nie za bardzo się dogadywałam i otoczenie odwróciło się ode mnie, dlatego postanowiłam wyjechać. - spuściła głowę, udając smutek.
- Susan, chodź pokażemy ci twój pokój. - zainterweniował Niall, na co zgromiłam go wzrokiem.
Blondyn pociągnął dziewczynę za rękę i skierowali się na górę. Reszta chłopaków od razu ruszyła za nimi, a ja zostałam sama z dziewczynami.
- Czy wam też się wydaje, że ta blondyna jest jakaś podejrzana? - spytałam od razu przyjaciółki.
- Przesadzasz. - El machnęła na mnie ręką.
- Zgadzam się z Calder. Dziewczyna jest bardzo miła i widać, że dużo w życiu przeszła. - przyznała jej racje Jess.
- No i lubi modę, muszę ją zabrać na zakupy. - rozmarzyła się Patrycja.
- Dobra, mówcie co chcecie. Ja i tak uważam, że jest dziwna. - broniłam swojego zdania.
W tym czasie chłopcy wrócili do salonu, ale nie było z nimi blondynki i mojego chłopaka.
- Gdzie Niall? - zaczepiłam Lou.
- Suzie po prosiła go, by ją oprowadził po domu. - odpowiedział.
- Dlaczego akurat jego, a nie np. Liama? - zdziwiłam się.
- Majka, skąd ja mam takie rzeczy wiedzieć, co ja jasnowidz? - odparł oschle.
Zdziwiłam się jego zachowaniem, ponieważ nigdy w taki sposób się do mnie nie odezwał. Zawsze był miły, opiekuńczy, żartobliwy w stosunku do mnie. Nie wiem, co ta jędza im naopowiadała, ale nie puszczę jej tego na sucho.
Postanowiłam się iść porozmawiać z Niallem. Czy powiem mu o ciąży? Mam taki zamiar.
Weszłam po schodach i stanęłam pod drzwiami do pokoju blondyna, cicho pukając.
- Proszę. - usłyszałam zza drzwi  dlatego ostrożnie otworzyłam je i weszłam do środka, gdzie zastałam Susan i właściciela sypialni.
- Niall, możemy porozmawiać? - spytałam, spoglądając na dziewczynę, lecz ta ani drgnęła. - W cztery oczy?
- Teraz? - zdziwił się, na co kiwnęłam głową. - Musimy?
- Tak, Nialler musimy. Teraz. - powiedziałam ostro.
- Suzie, zostawisz nas samych? - zwrócił się miło do blondynki.
- Pewnie. Jakby co to wiesz gdzie mnie szukać. - mrugnęła do niego, popatrzyła na mnie groźnie i wyszła.
- O co chodzi? - spytał nawet nie patrząc w moją stronę.
- Może uraczyłbyś mnie swoim spojrzeniem. - wywróciłam oczami, siadając na fotelu. - Powiesz mi dlaczego, jesteście na mnie wszyscy tacy cięci? Najpierw dziewczyny, później Lou, a teraz ty. Co ja zrobiłam?
- Wydaje ci się.. - spuścił głowę.
- Horan, do cholery! Nie zachowuj się jak dziecko! - wkurzyłam się nie na żarty. - Możesz powiedzieć mi o co tu chodzi?
- Ja się zachowuje jak dziecko?! - podniósł głos. - To ty się czepiasz Sus o byle co i patrzysz na nią jak na wroga! Nawet jej nie znasz!
- Pff.. A ty ją znasz tak?! Mogę mieć swoje zdanie! A moim zdaniem właśnie, jest to, że jest podejrzana! Stara się wam na każdym kroku przypodobać, a ty jeszcze pierwszy lecisz ją oprowadzać! I szkoda, że nie widzisz, że to ona stara się mnie zabić wzrokiem! Nie obchodzi cię to, tylko to, że ja się jej czepiam! Kto jest twoją dziewczyną, ja czy ona?!
- Nie bądź zazdrosna dobrze?! I dla twojej wiadomości, to tak, znam ją. Znamy się już od roku! Nie mów tak, że mnie nie obchodzisz! Nie przesadzaj już! Widzisz podstęp na każdym kroku!
- Właśnie, że tak! Dlaczego się tak zachowujesz? - łzy poleciały po moich policzkach.
Chłopak widząc to, zerwał się z łóżka i podszedł do mnie z zamiarem przytulenia, jednak się odsunęłam.
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęłam, robiąc krok do tyłu.
- Maja, przepraszam, nie chciałem. - znów chciał mnie objąć.
- Nie Niall, zostaw mnie. - odepchnęłam go po czym wybiegłam z pokoju. Szybkim krokiem wróciłam do salonu, gdzie zastałam resztę chłopaków i moje przyjaciółki, które były zajęte rozmową z Suzie. Dziewczyna spojrzała na mnie z pogardą i rozbawieniem w oczach, po czym wróciła do pogaduszek.
- Patrycja idziesz do domu? - spytałam łamiącym się głosem, czując na policzkach łzy.
- Nie, bo idziemy z Sus na zakupy, nie czekaj na nas. - odpowiedziała, bez żadnego uczucia.
Dlaczego wszyscy mnie tak traktują? Co ja im takiego zrobiłam?
Z płaczem wybiegłam z domu chłopaków, o mało nie wpadając pod nadjeżdżający samochód. Doszłam do drzwi mojego mieszkania i szybkim ruchem je odkluczyłam. Prędko weszłam do środka, po czym nadal łkając ruszyłam do swojego pokoju. Padłam na łóżko, wybuchając histerycznym płaczem.
Nie miałam już nikogo. Przyjaciele oraz chłopak się ode mnie odwrócili, mama zmarła, rodzina została w Polsce. Dlaczego ja tu wyjechałam? Dlaczego? Zrobiłam największy błąd mojego życia. Zostało mi tylko dziecko, które noszę pod sercem. Tylko to.
Podeszłam do szafy i zaczęłam pakować do walizek wszystkie swoje rzeczy, jednocześnie zamawiając taksówkę. Zasunęłam torbę, po czym zabierając ją ze sobą zeszłam na dół.
Wtedy do mieszkania wpadł zdyszany Niall.
- Majka, przepraszam, naprawdę nie chciałem cię skrzywdzić. Co ty robisz? - spytał, widząc moją walizkę.
- Nialler, to koniec. Wyprowadzam się. Nie dzwońcie do mnie, nie szukajcie mnie, bo już pokazaliście ile dla was znaczę! - wygarnęłam mu, po czym ominęłam go i wyszłam z domu.
- Obiecałaś. - szepnął łamliwym głosem.
- Ty też obiecałeś. - odpowiedziałam, patrząc mu w oczy, następnie ruszyłam do taksówki.
*pół godziny później*
Zapukałam do drzwi i po chwili stanęła w nich bardzo dobrze znana mi osoba. 
- Majka? - zdziwiła się na mój widok. 
- Cześć, mogę u ciebie przenocować? - spytałam niepewnie. 
- No jasne, wchodź. - otworzyła szerzej drzwi, a ja weszłam do środka, ciągnąc za sobą walizkę. - Siadaj. Co się stało?
- Susan się stała. - odpowiedziałam, spoglądając na dziewczynę. 
Opowiedziałam, jej wszystko, co się wydarzyło. Brunetka wysłuchała mnie zdziwiona zachowaniem przyjaciół, a już tym bardziej Nialla. Cały ten czas, przytulała mnie mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Byłam jej bardzo wdzięczna. 
- Wszystko byłoby okej, gdyby nie jedna mała drobnostka. - z oka popłynęła mi jedna łza. - Danielle ja jestem w ciąży. 
C.D.N ---> 

Rozdział 28


*perspektywa Mai*
Wyszłam z gabinetu lekarskiego, kompletnie zszokowana.
W głowie przez cały czas huczały mi słowa ginekologa `Gratuluję, będzie pani mamą.` Nadal to do mnie nie dotarło. Jak ja mogłam być tak nie uważna? Ciąża zepsuje mi całe życie. Niall mnie zostawi, chłopcy znienawidzą. Nie będę miała nikogo, kto mi pomoże.
Od razu podbiegła do mnie Patrycja, zadając miliony pytań, których i tak nie usłyszałam. Patrząc się w jeden punkt usiadłam na jednym z krzeseł w poczekalni.
- Majka! - krzyknęła, potrząsając mną. - Co powiedział lekarz?!
- Jestem w ciąży. - odezwałam się cicho i poczułam łzy spływające po moich policzkach. - On mnie znienawidzi! - schowałam twarz w dłoniach.
- Niall cię kocha! Nie zostawi cię z tym samej. - przytuliła mnie. - Pomożemy ci. Wszyscy ci pomogą. Nie martw się skarbie. Damy radę.
Wtuliłam się w brunetkę, cały czas szlochając.
Po godzinie wróciłyśmy do domu. Postanowiłam, że nie powiem na razie nic chłopakom. Dowiedzą się tylko Jess i El, ale również nie dzisiaj.
Kiedy weszłyśmy do mieszkania, usłyszałyśmy głos Liama wydobywający się z salonu.
- Jesteśmy! - powiadomiła chłopaków Pati, po czym do holu wszedł Patryk.
- I co powiedział lekarz? - zwrócił się do mnie, lecz po chwili zorientował się, że nie chce by Liam się czegoś dowiedział.
- Powiedział, że to tylko zatrucie. - wymusiłam uśmiech.
W drzwiach salonu pojawił się Liam. Przyjrzał mi się dokładnie mrużąc oczy, jakby szukając wyjaśnienia całej tej sytuacji, w moim zachowaniu. Przestraszyłam się, że czegoś się domyśli, dlatego pod pretekstem `złego samopoczucia` udałam się do swojego pokoju.
Położyłam się na łóżku, zakrywając twarz poduszką. Po kilku minutach usłyszałam kroki i otwierające się drzwi.
- Maja.. - szepnął Payne. - Ja wiem, że coś się stało.. Powiedz mi.
Odwróciłam się do chłopaka, patrząc mu w oczy.
- Będę za wami bardzo tęsknić. - mówiąc to, z oka poleciała mi jedna samotna łza.
Szatyn od razu znalazł się przy mnie, tuląc moje ciało do siebie.
- My za tobą też. Tak samo jak za Patrycją, Jessiką, Eleanor i Patrykiem. Ale nic na to nie poradzimy. Zobaczysz szybko zleci. Na początku września będziemy już w domu. A i mam nadzieję, że przylecicie do nas w moje urodziny. - uśmiechnął się łobuzersko.
- No pewnie. - odwzajemniłam gest.
- Proszę cię, nie smuć się ani nie płacz, bo mi się serce kraja.
- Ja idę do sklepu, po coś na obiad, a wy zadzwońcie do chłopaków, żeby przyszli to zjemy razem! - usłyszeliśmy głos Patrycji z dołu.
- Okej! - odkrzyknął Liam, nadal mnie przytulając.
Po chwili doszedł do nas dźwięk zatrzaskiwanych drzwi. Od razu wzięłam do ręki telefon i zauważyłam 5 nieodebranych połączeń, a od kogo? Oczywiście wszystkie od Horana. Wywracając oczami wybrałam jego numer. Po dwóch sygnałach, odebrał.
- No wreszcie! Czemu ode mnie nie odbierałaś telefonu?! Wszystko okej? Martwiłem się. - zalał mnie potokiem słów.
- Nic mi się nie stało. Byłam na mieście. - po tych słowach spojrzałam na Payne wzrokiem `On ma się nie dowiedzieć.` na co pokiwał głową.
- Uff. - odetchnął. - No to co robisz?
- Siedzę z Li i czekamy na Pati, aż wróci z zakupów. Kazała wam tu przyjść na obiad. Wszystkim. - dałam nacisk na ostatnie słowo.
- Okej, będziemy za jakieś 20 minut. Eleanor i Jess są u nas, też mogą przyjść? - spytał.
- No mówiłam, że wszystkim! To chyba jasne, że mają przyjść, no nie?
- Spoko, to zaraz będziemy. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - powiedziałam, rozłączając się, po czym zwróciłam się do szatyna. - Będą za jakieś 20 minut.
- To może zejdziemy już na dół. A tak w ogóle, to jak się czujesz? Wszystko dobrze? - spytał zmartwiony.
- Trochę boli mnie głowa, ale wezmę tabletkę i mi przejdzie. - uśmiechnęłam się blado.
Co raz trudniej było mi go okłamywać. Byłam na siebie za to okropnie zła, ale powiedzieć prawdy mu nie mogłam. Żaden z nich nie może się dowiedzieć o mojej ciąży, a tym bardziej Niall. Wiem, że w końcu wszystko wyjdzie na jaw, ale wolę później niż teraz. To wszystko jest o wiele za trudne.
- Ziemia do Majki. - zauważyłam dłoń Liama, którą zaczął machać mi przed oczami. - O czym tak myślisz?
- O niczym. - kolejny wymuszony uśmiech. - To idziemy na dół? - spytałam, na co kiwnął głową, nadal mało przekonany czy wszystko jest okej.
Zeszliśmy do salonu, gdzie zastaliśmy Patryka. Usiedliśmy wszyscy na kanapie, włączając telewizor. Akurat leciał jakiś teleturniej, który jakoś niespecjalnie mnie interesował. Cały czas po głowie chodziła mi myśl, że za 9 miesięcy zostanę mamą, że będę miała dziecko. Nie miałam pojęcia jak sobie poradzę z tym wszystkim. Jak pogodzę szkołę, pracę, związek z Niallem i opiekę nad dzieckiem. Nie jestem gotowa, na rodzicielstwo. Mam dopiero 18 lat.
Gdy tak siedziałam na kanapie, rozmyślając o przyszłości, usłyszałam w przedpokoju krzyki. Od razu domyśliłam się, że to chłopcy i tak też było. Oczywiście jak zwykle się kłócili. Weszli do salonu kompletnie nie zwracając na nas uwagi, a zaraz za nimi podążały rozbawione zachowaniem chłopaków, dziewczyny.
- Cisza! - krzyknął Daddy, w ten sposób uciszając czwórkę wariatów. - O co chodzi?
- Harry zjadł moje marchewki! - poskarżył się Lou.
- Skończyło się już jedzenie! - załamał się Horan.
- Bo je zjadłeś! - odparł mu Zayn.
- Zayn powiedział, że nie mogę mieć kota! - dramatyzował Harry.
- Louis zabrał mi lusterko oraz grzebień i nie chcę oddać! - odezwał się Malik.
- Cicho! - tym razem ja krzyknęłam, na co chłopcy popatrzyli na mnie zdezorientowani.
- Dziękuje. - uśmiechnął się do mnie Liam, który jeszcze chwilę temu siedział załamany, nie mogąc uspokoić chłopaków. - Po kolei. Więc Harry zadzwoń do Patrycji, by kupiła Louisowi marchewki, ty później oddasz jej kasę. Niall, spokojnie i tak dzisiaj wyjeżdżamy, więc przeżyjesz, tym bardziej, że za chwile będzie obiad. Harry o kocie porozmawiamy innym razem. Zayn nie drzyj się na Nialla, znasz go. Louis masz oddać Zaynowi jego własność, zrozumiano?!
- Tak. - powiedzieli jednogłośnie, spuszczając głowy.
- Harry! - Payne spojrzał na loczka groźnie, gdy on chciał już siadać na tapczanie.
- No już idę. - odpowiedział zrezygnowany i wyjmując telefon, wyszedł z salonu.
- Grzeczny chłopiec! - krzyknął za nim Liam, na co wszyscy parsknęli śmiechem.
- Bardzo śmieszne! - usłyszeliśmy z korytarza głos Harrego.
- Cześć skarbie. - poczułam całusa na policzku.
- No hej. - wymusiłam uśmiech, który chyba przekonał chłopaka, bo nie zwrócił na to specjalnej uwagi. - Spakowani? - zwróciłam się do wszystkich.
- Ta.. - odparł Zayn ze smętną miną.
Reszta zespołu również nie była szczęśliwa z powodu wyjazdu, ale nic nie mogli zrobić. Musieli jechać promować nową płytę. Byłam z nich dumna. Co ja mówię? Ja jestem z nich dumna i to bardzo. Tak daleko zaszli, jeszcze nie dawno śpiewali w X Factorze, jeszcze nie dawno zostali stworzeni w grupę, a teraz? Są znani na całym świecie, miliony dziewczyn ich uwielbiają i mdleją na ich widok, wydali już drugą płytę, zagrali już tysiące koncertów, pod drzwiami czekają na nich fanki. A to dzięki temu, że się nie poddali, że mimo wielu przeszkód dążyli do tego, by spełnić swoje marzenia.
- O czym myślisz? - spytała El, przyglądając mi się.
- O tym, że jestem z chłopców cholernie dumna. Tak dużo osiągnęli. - łzy wzruszenia napłynęły mi do oczu.
- A tak w ogóle, od kiedy jesteś directionerką? - zaciekawił się Lou.
- A czy to ważne? Nie jestem od początku, ale będę do końca. - uśmiechnęłam się do nich ciepło, co szybko odwzajemnili. - I powiem wam, że wiele dziewczyn tak myśli. Wszystkie kochają was i wierzą, że kiedyś spotkają swoich największych idoli, mimo, że większość z nich nie widziało was na żywo w X Factorze. Mają nadzieję, że kiedyś będą mogły porozmawiać z wami choćby przez minutę. Żyją tą nadzieją, którą ja kiedyś wierzyłam i udało się. Siedzę pośród was, widzę codziennie wasze śliczne, uśmiechnięte mordki. Mogę was przytulać, rozmawiać z wami. A jeden z was to najważniejsza osoba w moim życiu, to mój skarb. - wypowiadając ostatnie zdanie, wtuliłam się w Nialla.
- Nawet nie wiesz ile te słowa dla nas znaczą. Wiedzieliśmy, że mamy wiele fanek, ale nigdy nie myśleliśmy, że one tak o nas mówią, że mimo wielu plotek na nasz temat, one się od nas nie odwracają, kochają nas i wspierają na każdym kroku. - odezwał się Liam, któremu łzy pociekły po policzkach. Chłopcom również.
- Chodźcie tu. - szepnęłam i po chwili trwaliśmy w grupowym, mocnym uścisku.
- Jestem! - usłyszeliśmy głos Patrycji z korytarza i po chwili weszła do salonu wraz z Paulem.
- Chłopcy, jest ważna sprawa. - odezwał się poważnie menager, a chłopcy spojrzeli na nich pytająco. - Możecie się rozpakowywać, trasa została odwołana!
Wszyscy na te słowa zaczęli krzyczeć i przytulać się z radości. Jeszcze nigdy nie widziałam chłopców tak szczęśliwych, uśmiechniętych i roześmianych. Przed chwilą byli jeszcze bez entuzjazmu, jakiejkolwiek energii do życia.
- Ej, ej cicho. - uspokoił ich Higgins po kilku minutach. - Jest jeszcze druga sprawa. Córka mojej przyjaciółki, Susan przeprowadza się do Londynu i nie ma gdzie mieszkać, mogłaby zamieszkać u was przez kilka dni?
- Pewnie, a ile ma lat? - zainteresował się Liam.
- 18, tyle co Maja, Patrycja, Jessika i Harry. Założę się, że się dogadacie. Jest bardzo miłą i spokojną dziewczyną. Jutro ją przywiozę. Dobra to ja lecę. - pożegnał się i wyszedł.
- A właśnie, mamy coś dla was. - przypomnieli sobie. - Mieliśmy wam to dać podczas pożegnania, ale skoro nie jedziemy, to możemy dać teraz. - dodał Zayn, wyjmując z torebki 4 pudełeczka i podając je nam.
Zaciekawione otworzyłyśmy opakowania i naszym oczom ukazały się srebrne bransoletki z napisem:
`L + E + H + J + M + N + L + Z + P = FRIEND FOREVER <3`
- Podobają się? - spytał Tommo z bananem na twarzy.
- Czy się podobają? - spojrzałam na nich groźnie, a oni zrobili smutne miny. - One są przepiękne! - krzyknęłam, po czym ucałowałam każdego w policzek.
~~~~
No i mamy już 28 :) Tym razem cały z perspektywy Mai, ale nie dziwmy się. To ona jest tu główną bohaterką ;p Chciałam wam podziękować za te miłe słowa w komentarzach, naprawdę ciepło się robi na sercu, podczas czytania ;* Jak myślicie? Czy Susan, stanie się nową osobą w ich paczce, czy raczej troszkę namiesza? Zostawiam was z zastanawianiem się, a ja muszę lecieć odrabiać polski -,- Czemu skończyły mi się już nieprzygotowania? ;< No cóż, trzeba dać sobie radę. ;p Pa misiaki. ;*

wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 27


*perspektywa Mai*
Kiedy znaleźliśmy się w środku, przywitał mnie Liam ubrany w ciemne rurki, koszulkę (baseball) z ciemno-szarymi rękawami i białe converse przed kostkę, Harry ubrany w ciemne jeansy, biały T-shirt, ciemną marynarka i czerwone converse przed kostkę, Lou ubrany w czerwone rurki, biały T-shirt w czarne paski i czarne trampki przed kostkę oraz Zayn ubrany w beżowe spodnie z obniżonym krokiem, biały T-shirt i czarne nike. Niall natomiast założył beżowe spodnie z obniżonym krokiem, błękitny T-shirt i niebieskie nike.  Każdy z nich był ubrany w swoim stylu, który dawał im wyjątkowość. Uśmiechnęłam się na widok pozostałem 4 i pocałowałam ich w policzki.
Salon był już wypełniony gośćmi, którzy bawili się w najlepsze, tańcząc w rytm muzyki. Postanowiłam do nich dołączyć, dlatego ruszyłam w stronę `parkietu` zabierając wcześniej ze sobą Patrycję, Jessikę i El, ubraną w beżową sukienkę, na jedno ramiączko, tego samego koloru szpilki i dodatki w kolorze czarnym. Chciałam tańczyć i bawić się, by zapomnieć o dzisiejszych przypuszczeniach.
Po przetańczeniu kilku piosenek, zmęczona skierowałam się w stronę dworu, z zamiarem znalezienia mojego chłopaka. Wyszłam na balkon i znalazłam go. Stał przy basenie, rozmawiając z Zaynem i Lou. Szybkim krokiem podeszłam do nich, przytulając się do blondyna.
- O czym rozmawiacie? - zaciekawiłam się.
- O tym, czy nie zorganizować gry w butelkę. - odpowiedział Zayn, zabawnie poruszając brwiami.
- Jestem za. - uśmiechnęłam się szeroko.
- No to idziemy. - pokazał gestem ręki byśmy weszli do środka, Lou.
Od razu zrobiliśmy to o co prosił i znaleźliśmy się między nieznajomymi ludźmi. Było ich bardzo dużo, a nadal przybywało. Znając chłopaków to nawet oni większej części nie znają.
Zayn podszedł do mikrofonu i zaczął.
- Siema wszystkim! Co powiecie na grę w butelkę?
W odpowiedzi dostał tylko głośne vivaty i krzyki, dlatego złapał za jakąś butelkę i rozkazał wszystkim usiąść w wielkim kółku. Zrobił się wielki gwar. Każdy entuzjastycznie zaczął szukać swojego miejsca w okręgu i przemieszczać się w różne strony. Kiedy już wszyscy zasiedli na swoich miejscach, rozpoczęła się zabawa. Pierwszy kręcił Harry. Od razu wypadło na mnie. Przestraszona skierowałam wyczekujący wzrok na Hazze.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytał ze zwycięskim uśmiechem.
Wzięłam głęboki oddech.
- Wyzwanie.
- Hmm.. - zamyślił się. - Pocałuj.. Liama. W usta!
Na te słowa obydwoje zakrztusiliśmy się pitym przez nas napojem. Popatrzyliśmy na siebie przerażeni, później złowrogo na Stylesa, który szczerzył się od ucha do ucha, następnie na Nialla, który natomiast siedział przypatrując się naszej dwójce z grymasem.
-Wyzwanie to wyzwanie.. - powiedziałam sobie w duchu i na kolanach podeszłam do Payne.
Stanęłam przed nim, patrząc mu w oczy.
Czy ja widzę iskierki radości? On się z tego cieszy? A co jeśli on czuje do mnie to samo, co ja do niego? Nie, na pewno tak nie jest. On kocha jeszcze Dan.
Zbliżyłam swoje usta do jego, by po chwili złączyć je w pocałunku. Na początku było nie śmiało, natomiast po kilku sekundach, nasze języki zaczęły walkę. Wiedziałam, że każda sekunda pocałunku rani Nialla, ale mimo to nie mogłam przestać. Usta Liama, były bardzo miękkie i ciepłe. Czułam się jak w niebie całując się z Paynem. Jednak po jakimś czasie oderwałam się od chłopaka i wróciłam na swoje miejsce. Cały czas czułam dotyk na swoich wargach. Wzięłam butelkę do ręki i zakręciłam nią. Tak zeszła nam większa połowa imprezy.
W końcu przerwaliśmy grę i ruszyliśmy tańczyć. Zauważyłam, że nie ma z nami blondyna, dlatego ruszyłam na jego poszukiwania. Z powodu wypicia kilku drinków, chwiejnym krokiem przechadzałam się po korytarzach wielkiego domu. Zawsze miałam słabą głowę do alkoholu  Upijały mnie nawet dwa piwa, co zawsze rozśmieszało Patrycję.
Weszłam do sypialni chłopaka, ale nikogo w niej nie zastałam, natomiast spostrzegłam otwarte drzwi balkonowe, dlatego postanowiłam zajrzeć i tam. Bingo! Chłopak stał oparty o barierkę, tyłem do wejścia, paląc papierosa.
- Nie wiedziałam, że palisz. Dlaczego nic mi nie powiedziałeś? - na dźwięk mojego głosu wzdrygnął się, po czym obrócił w moją stronę.
- Bo nie pytałaś. - odpowiedział lekko oschłym tonem, po czym wrócił do poprzedniej pozycji.
- Widzę, że nie jestem tu mile widziana. - szepnęłam, kierując się do drzwi, lecz poczułam ucisk na nadgarstku. Spojrzałam na chłopaka, który trzymał kurczowo moją dłoń.
- Przepraszam. - spuścił głowę. - Wkurzyłem się tym pocałunkiem. Ja.. jestem zazdrosny... - ostatnie dwa słowa wyszeptał.
- Ale o co ty jesteś zazdrosny, skoro ten pocałunek nie miał dla mnie znaczenia? Liam, jest tylko moim przyjacielem. Kocham go, ale jak brata. To do ciebie należy moje serce. - może nie mówiłam mu całej prawdy, ale po co miałabym to robić, skoro to nie ma znaczenia.
Poczułam na swoich wargach usta Horana.
*ranek*
Obudziłam się ok 11:00 z okropnym bólem głowy. Dziwnym trafem leżałam na swoim łóżku. Z poprzedniego wieczoru pamiętałam tylko to, co zdarzyło się przed pocałunkiem z Niallem. Wszystko późniejsze tak jakby wyparowało z mojej głowy. Gdy próbowałam sobie cokolwiek przypomnieć, uniemożliwiał mi to ból głowy. Resztkami sił podniosłam się z łóżka i pokierowałam do łazienki w celu wzięcia prysznicu. Kiedy poczułam na moim ciele chłodne krople wody od razu się odprężyłam, ale ból nie przeszedł. Wróciłam z powrotem do pokoju, by wybrać z szafy odpowiednie na dzisiejszy dzień ubrania. Zerknęłam na okno. Na dworze była piękna pogoda. Słońce świeciło tak, że na twarzach przechodniów automatycznie pojawiały się uśmiechy. Mi także kąciki ust podniosły się ku górze, mimo, że wolałam deszczową pogodę. Po chwili jednak, uśmiech zszedł z mojej twarzy, ponieważ przypomniałam sobie, że to dziś wieczorem chłopcy wyjeżdżają w trasę koncertową. Biorąc głęboki oddech wyciągnęłam z szafy ciuchy, po czym ubrałam się w nie i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i zastałam w niej Patryka, który krzątał się przy kuchence.
- Dzień dobry. - odparł wesoło, gdy mnie zobaczył. - Jak się spało?
- Nie krzycz tak. - złapałam się za głowę, na co chłopak się zaśmiał.
- Widzę, że impreza się udała.
- A żebyś wiedział. - wystawiłam mu język, otwierając szafkę z lekami i wyjmując z niej tabletki przeciwbólowe. - A pro po, czemu nie wpadłeś? Obiecałeś, że będziesz.
- Wiem, że obiecałem, ale wypadło mi ważne spotkanie w sprawie nauki w liceum. - wyjaśnił, biorąc łyk kawy. - A wy do jakiej szkoły będziecie chodzić?
- Kompletnie o tym zapomniałam. Tym bardziej, że załatwiłyśmy sobie z Patrycją pracę w firmie fotograficznej, a nie będziemy mogły pracować, bo musimy skończyć szkołę. - zaczęłam panikować.
- Maja, spokojnie.. Wszystko da się załatwić. Daj mi adres to tej firmy, załatwię to. - uspokoił mnie.
- Dziękuje. - przytuliłam go i w tym momencie do kuchni wpadła Patrycja.
- Majka spóźnisz się! - krzyknęła ciągnąc mnie za rękę w stronę drzwi wyjściowych.
Wyrwałam się z jej uścisku i spojrzałam na nią zdezorientowana.
- Ale gdzie?!
- No jak to gdzie? Do lekarza! - wyjaśniła, jakby to było oczywiste. Szkoda tylko, że nie było.
- Bardzo dużo się dowiedziałam. - powiedziałam sarkastycznie pod nosem.
- Na USG! Wczoraj załatwiłam ci wizytę u najlepszego ginekologa w Londynie! Musisz tam być na 13:15!
- Dziewczyny o co chodzi? Majka co ci jest? Dlaczego idziesz do ginekologa? - wtrącił się Patryk.
Spojrzałam na niego przerażona, następnie na Patrycję, ale wzrokiem mówiącym: Zabiję cię! Przez ciebie muszę się tłumaczyć!
- Powiem ci, ale nikt ma się nie dowiedzieć, nawet Jess, Eleanor ani Dan, a już tym bardziej któryś z chłopaków, jasne? - skinął głową, a ja kontynuowałam. - Wczoraj jak wiesz wymiotowałam no i miesiączka mi się spóźnia.. Podejrzewałam ciąże i zrobiłam test. Wyszedł negatywny, ale na wszelki wypadek idę sprawdzić na USG.
- No to leć, bo się spóźnisz. - popchnął mnie lekko w stronę drzwi.
Obydwie wyszłyśmy przed dom i wsiadłyśmy do zamówionej wcześniej przez Pati taksówki.
*perspektywa Liama* 
Jeszcze tylko kilka godzin i będziemy musieli wyjeżdżać. Najbardziej będę tęsknić za Mają. Wczorajszy pocałunek dał mi do zrozumienia, że kocham ją nad życie. Gdyby nie to, że jest szczęśliwa z Niallem, dawno bym jej to powiedział.
A tak w ogóle, to dlaczego nie mogę tego zrobić? Jeśli go kocha i jest z nim szczęśliwa, to moje słowa nie będą miały dla niej  znaczenia, a mi będzie lżej. - mówiłem do siebie w myślach.
Wszystkie walizki miałem już spakowane, dlatego postanowiłem iść do dziewczyn i spędzić trochę czas z Mają. Chłopcy jeszcze siłowali się z pakowaniem, jak to oni. Zabierając telefon, który leżał na stole w kuchni wyszedłem z domu. Zapukałem do drzwi dziewczyn. Po chwili otworzył mi je Patryk.
- Cześć Liam. - przywitał się.
- Siema. Dziewczyny w domu? - spytałem wchodząc do środka.
- Patrycja poszła z Majką do lekarza. - odpowiedział szybko, po czym zakrył usta dłonią i wydobył się z siebie ciche `upss..`.
- Coś się stało? - przestraszyłem się.
Wpatrywałem się oczekująco w chłopaka, który był przerażony i zamyślony.
- Nie nic. - odezwał się niepewnie po kilku minutach. - Maja, źle się czuła i dlatego.
- Patryk! - krzyknąłem na niego. - Nie uwierzę w te bajki.
- Na serio nic się nie stało! - uspokoił mnie, pewny swojej odpowiedzi.
Zachowywał się bardzo dziwnie. Jego oczy były przestraszone, zdezorientowane i przepełnione zakłopotaniem. Ukrywał coś, ja to wiem. W końcu jest Daddym czwórki debili, którzy bardzo często starali się ukryć jakąś psotę. Wiedziałem, że nic mi nie powie, dlatego odpuściłem.
- Dawno wyszły? - zadałem pytanie, siadając na kanapie.
- Jakieś 30 minut temu. - odparł, zerkając na zegarek.

piątek, 2 listopada 2012

Reklama

Zapraszam na wspaniałego bloga z imaginami :) Dziewczyna dopiero zaczyna, ale jest świetna. :)




niedziela, 21 października 2012

Rozdział 26


*perspektywa Mai*
... To co zobaczyłam sprawiło, że moje serce zaczęło jeszcze bardziej boleć.
Chłopak, na którym mi cholernie zależało, leżał ma łóżku cały zapłakany. W całym pokoju były po rozrzucane ubrania, papierki, zgniecione kartki i inne tego typu rzeczy. Blondyn nie zauważył mnie bo wpatrzony był w okno, które znajdowało się na przeciwko drzwi, a na uszach miał słuchawki. Pośpiesznie zaczęłam zbierać jego ubrania z podłogi i innych mebli, po czym otworzyłam okno, by trochę pokój przewietrzyć. Czułam na sobie wzrok Nialla, dlatego odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego przepełnione smutkiem i łzami oczy. On zdjął słuchawki, dalej dziwnie mi się przyglądając.
- Niall ja cię przepraszam. Kocham cię najbardziej na świecie i dopiero dzisiaj w nocy zrozumiałam, że nie umiem bez ciebie żyć. A teraz jak zobaczyłam cię w takim stanie.. Niall, ja nie chciałam cię zranić. - łzy zaczęły spływać po moich policzkach i kapać na podłogę.
Chłopak szybkim ruchem zerwał się z łóżka i podszedł do mnie, po czym mocno przytulił. Brakowało mi tego, jego zapachu, dotyku.
- Nie zostawiaj mnie więcej, dobrze? - wyszeptał mi na ucho, przyciskając mnie mocniej do siebie. - Bądź przy mnie już zawsze.
- Będę, obiecuję. Ale ty też mi obiecaj, że nie dasz mi więcej powodów do złości. - powiedziałam równie cicho, wtulając się w jego tors.
- Obiecuję. - pocałował mnie namiętnie, a ja szybko odwzajemniłam pocałunek.
Położyliśmy się na łóżku i tak spędziliśmy prawie cały dzień. Po prostu, ciesząc się swoją obecnością.
- Chodźmy na dół, bo Paul mnie zabiję jak nie zejdę. - Zrobił kwaśną minę.
Zaśmiałam się, wyobrażając sobie wściekłego menagera, po czym ruszyliśmy na dół, trzymając się za ręce  Kiedy weszliśmy do salonu, wszyscy odwrócili wzrok w naszą stronę i po chwili ciszy zaczęli klaskać. Niall uśmiechnął się do mnie słodko, a ja zakochałam się w nim po raz kolejny. Tak strasznie brakowało mi jego uśmiechu. Każdy cieszył się, że jesteśmy razem, oprócz Patryka, który starał się nie zwracać na to uwagi i Liama, który siedział ze smętną miną, patrząc się w jeden punkt. Będę musiała z nim później porozmawiać, ponieważ mam złe przeczucia. Paul od razu kiedy nas zobaczył, zaczął mówić.
- Chłopaki, pierwsza sprawa to nagrywanie nowej płyty. Zaczynacie od jutra. Liam, słuchasz mnie w ogóle?! - krzyknął na chłopaka, po tym jak zauważył, że jest nie obecny.
- Oczywiście. - otrząsnął się i popatrzył z wymuszonym uśmiechem na menagera.
- Druga i ostatnia oraz dla was niemiła sprawa, to trasa koncertowa.
- Ile? - wtrąciłam pytanie.
- 2 miesiące. - odpowiedział trochę ciszej a do moich oczu napłynęły łzy. Zerwałam się z kanapy i wybiegłam z domu.
 Dobiegłam do parku. Nie wiem czemu, ale zawsze przychodzę tu gdy mam problemy. Nigdy nie przyszłam tu tak po prostu. Usiadłam na mało widocznej ławce i ukryłam twarz w dłonie.
Tak bardzo będę za nim tęsknić. Nie umiem wytrzymać bez niego 3 dni, a co dopiero 2 miesiące. Wiem, że płaczem, smutkiem nic nie zdziałam, ale po prostu nie wytrzymałam. Chodzi tu także o Liama. Jestem w nim po prostu zakochana.
Po kilku minutach poczułam, jak ktoś siada obok i przytula mnie. Nie wiedziałam kto to, ponieważ nie miałam siły odwrócić się.
- Wiem, że jest ci ciężko, ale musimy się z tym pogodzić. Damy radę. - na te słowa podniosłam wzrok na daną osobę i ujrzałam Jessikę, Patrycję i Eleanor. Szybko przytuliłam się do przyjaciółek. - Wracajmy, chłopcy są załamani.
- Tak, wracajmy. - Przytaknęłam i ruszyłyśmy w stronę domu chłopaków. W drodze powrotnej spotkaliśmy Liama, który także zmartwiony zaczął mnie szukać.
- Maja. - od razu mnie przytulił.
- Li, udusisz mnie. - zaśmiałam się, a on speszył się i mnie puścił. - Dziewczyny zostawicie nas samych? Muszę pogadać z Liamem na osobności.
- Jasne. - uśmiechnęły się i weszły do mieszkania.
- Liam co się dzieje? Przez cały czas jesteś nieobecny, markotny.. Mi możesz powiedzieć. - zachęciłam go.
- Zerwałem z Danielle. - spuścił wzrok. Na te słowa mnie zatkało. Zerwał z Danielle?! - Ja już nie mogę udawać, że wszystko jest okej. Wczoraj jak wróciliśmy do domu, zrobiła mi awanturę, że ją zostawiłem samą, a pojechałem do ciebie. Nie wiem czy coś jeszcze do niej czuje. - wyjaśnił, po czym wtulił się we mnie jak dziecko.
- Jeszcze spotkasz osobę, z którą będziesz naprawdę szczęśliwy, którą będziesz kochał najbardziej na świecie, a ona będzie kochać ciebie. Zobaczysz znajdziesz taką osobę. Nawet nie będziesz wiedział, kiedy ona zjawi się obok ciebie i będzie kochać całym swoim sercem. - tłumaczyłam, głaszcząc chłopaka po plecach. Nie powiem, bo przeszły mnie dreszcze kiedy mnie dotknął i to nawet miłe dreszcze, ale nie powinnam o tym myśleć, ponieważ mam chłopaka. - Chodźmy bo Paul się wkurzy.
- Masz rację. - Przyznał i pociągnął mnie za rękę w stronę wejścia.
Weszliśmy do środka, gdzie wszyscy już na nas czekali. Niall od razu podszedł do mnie i mocno przytulił, co widocznie nie spodobało się Liamowi.
Nie wiem co się z tym chłopakiem działo, krzywił się na każdy gest między mną a Horanem. Identycznie zachowywał się Patryk. Eh.. faceci.
Przeprosiłam za moje zachowanie i usiedliśmy z  powrotem na naszych miejscach. Paul ustalił jeszcze kilka rzeczy z zespołem i wyszedł, a nas pochłonęła rozmowa. Chłopcy wyjeżdżają za 7 dni, dlatego postanowiliśmy, że za kilka dni zrobimy imprezę pożegnalną. Louis, Harry, Zayn i Niall zaczęli się wygłupiać i przepychać, a my tylko przyglądając się wszystkiemu, śmialiśmy się do rozpuku. Lou w pewnym momencie wyszedł do kuchni i po chwili wydarł się na cały dom. Wszyscy przerażeni wpadliśmy pędem do pomieszczenia.
- Gdzie.. są.. moje.. marchewki?! - krzyknął, patrząc groźnie na każdego ze swoich przyjaciół, a my wybuchnęliśmy nieopanowanym śmiechem.
*dzień imprezy*
Obudziłam się ok 11:00 i od razu pognałam do łazienki, ponieważ zebrało mi się na wymioty. Nie uszło to uwadze Pati, która widząc mnie, wbiegającą do łazienki, po chwili znalazła się przy mnie.
- Maja, wszystko okej? - spytała przerażona.
- Tak, zrobiło mi się nie dobrze, ale już jest lepiej. - oparłam się o zimną ścianę łazienki, biorąc głęboki oddech, ale po chwili znów zwymiotowałam do ubikacji.
- Majka, czy ty i Niall.. - nie mogła się wysłowić. - No wiesz..
- Nie, nie wiem. Powiedz to wreszcie!
- Spaliście ze sobą? - wypaliła, spuszczając głowę.
- Tak. Ostatni raz, z tego co pamiętam, nad jeziorem, czyli tydzień temu. - zamyśliłam się, ale po chwili wszystko do mnie dotarło. - O nie, miesiączka spóźnia mi się o 1 dzień. Patrycja, powiedz mi, że ja nie jestem w ciąży!
- Nie mogę ci tego powiedzieć. Musimy to sprawdzić. Może to tylko zatrucie, najpierw sprawdźmy ok?- uspokoiła mnie, a w tej chwili w otwartych drzwiach łazienki stanął Patryk.
- Dziewczyny stało się coś? Macie grobowe miny. - zaniepokoił się.
- Nie wszystko okej, po prostu źle się poczułam. To pewnie przez ten wczorajszy stres. - uśmiechnęłam się do niego lekko, choć sama nie wierzyłam w to, co przed chwilą powiedziałam.
- To ja polecę się przebrać, a później skoczę do apteki po jakieś leki na żołądek. - oznajmiła brunetka, puszczając mi oczko i zniknęła na schodach.
- Maj, ja wiem, że coś się dzieje. Mi możesz powiedzieć. - spojrzał na mnie wyczekująco.
- Wszystko jest w porządku. Powiedziałabym ci, gdyby było coś nie tak, nie? Przepraszam cię bardzo, ale idę wybrać ciuchy na imprezę. - wyminęłam chłopaka i wróciłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, chowając twarz w dłoniach.
Ja nie mogę być w ciąży. Nie mogę popsuć Niallowi kariery, tego na co pracował przez tyle czasu. A tym bardziej, że ja mam dopiero 18 lat. Nie dam sobie rady z wychowywaniem dziecka. Boże, niech to będzie tylko zatrucie.
Podeszłam do szafy, by wybrać jakieś ciuchy na dzisiejszą imprezę u chłopaków. Zdecydowałam się na sukienkę w kolorze łososiowo-beżowym, pudrowe szpilki i biżuterię. Położyłam ubrania na łóżku, po czym usiadłam do komputera. Od przyjazdu tutaj ani razu nie weszłam na Twittera ani Facebooka  dlatego postanowiłam to nadrobić. Na pierwszy ogień poszedł Facebook  Kilka wiadomości od przyjaciół z Polski oraz próśb o przyjecie do znajomych. Odpisałam przyjaciołom, po czym weszłam na twittera. Oprócz fanek 1D, które pisały z prośbą o follownięcie, nuda. Zamknęłam laptopa i oparłam się bezczynnie o oparcie fotela. Minęło 15 minut. Patrycja za chwilę powinna wrócić, dlatego ja co raz bardziej się denerwuje.
- Jestem! - usłyszałam głos przyjaciółki, po czym zbiegłam szybko na dół, zabierając jej test ciążowy i zamykając się w łazience. Wykonałam wszystkie czynności i odczekałam chwilę.
*perspektywa Patrycji*
Oparłam się plecami o ścianę, obok drzwi do łazienki, czekając na Maję.
Byłam nieźle zestresowana. Nie dziwmy się. Maja jest moją przyjaciółką i przeżywam z nią każde wydarzenie.
Po kilku minutach, do moich uszu dobiegł dźwięk otwieranych drzwi i wyszła z nich zapłakana Majka. Domyśliłam się od razu.
- Skarbie, wszystko będzie dobrze. Dacie radę. - próbowałam ją pocieszyć, ale ona odsunęła się i spojrzała na mnie.
- Nie jestem w ciąży. - uśmiechnęła się.
- To czego ryczysz? - spytałam zdezorientowana.
- To są łzy szczęścia, ale jednocześnie bólu. Strasznie boli mnie brzuch. - zrobiła krzywą minę, a ja się zaśmiałam.
- Idź się połóż, zaraz zrobię ci herbaty.
*perspektywa Mai*
Położyłam się na łóżku, zakładając słuchawki na uszy i puszczając muzykę. Gdy po chwili do moich uszy dobiegł dźwięk piosenki `Gym Class Heroes - Stereo Hearts", mogłam się zrelaksować. Wiem, że piosenka jest dosyć stara, ale mam do niej pewną słabość.
Cieszyłam się, że test wykazał braku ciąży. Jestem jeszcze za młoda na dziecko, a po za tym Niall ma karierę i nie może jej przerwać. Mam świadomość, że testy ciążowe nie raz się mylą i że muszę iść do lekarza by mieć 100% - tową pewność, ale zrobię to, gdy zawroty głowy nie ustąpią. Póki nie pójdę do lekarza, blondyn o niczym się nie dowie.
Poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie. Odwróciłam głowę i ujrzałam szczerzącego się Horana.
- Jak się czujesz? Pati, mówiła, że wymiotowałaś. - zmartwił się, a ja wywróciłam oczami. - No co? Martwić się nie mogę?
- Nie o to chodzi, tylko o to, że Pati ci o tym powiedziała. Nie chce, żebyś się zamartwiał. Zatrułam się czymś, ale już mi lepiej. - uśmiechnęłam się.
- To się cieszę. - ucałował mój policzek. - Widzę, że masz już ciuchy naszykowane na imprezę.
- Tak. - przytaknęłam, po czym wtuliłam się w jego tors. - Będę za tobą tęsknić.
- Ja za tobą też. Obiecaj mi, że będziemy rozmawiać co najmniej 2 razy dziennie. - wyszeptał mi na ucho.
- Oczywiście. - pocałowałam go delikatnie.
- Gołąbeczki moje kochane, wy sobie tak leżycie, a tu już po 13:00 i na stole stoi obiad. - zaśmiała się Patrycja. - Maja po obiedzie pomogłabyś mi wybrać strój na wieczór?
- No pewnie. - uśmiechnęłam się. - Niall idziemy.
- Musimy? - spytał, a my stanęłyśmy jak wryte i spojrzałyśmy na niego z miną `WTF?!` . - No co?
- Czy ty nie chcesz iść jeść? Majka, sprawdź czy on nie jest chory! - odezwała się po chwili Pati.
- Śmieszne. - powiedział sarkastycznie. - Takie dziwne, że chcę spędzić przedostatni dzień z moją dziewczyną? Ona jest ważniejsza.
- Awww.. Też cię kocham miśku. - ucałowałam jego policzek. - Ale chodź na ten cholerny obiad.
- Dobra, już dobra. - wywrócił oczami i łapiąc mnie za rękę, ruszył w stronę drzwi pokoju.
Zeszliśmy na dół i usiedliśmy do stołu, przy którym siedział już Patryk.
Kiedy zjedliśmy zrobione przez Pati pyszne spaghetti, była już 14:30, dlatego postanowiliśmy zrobić krótkiego twitcama. Patryk wyszedł na miasto pozałatwiać jakieś sprawy, a nasza trójka usadowiła się na kanapie, razem z laptopem na kolanach Horana.
- Hej wszystkim. - przywitał się z widzami, uśmiechając się przy tym szeroko. - Siedzieliśmy sobie z Mają i Patrycją, no i wpadliśmy na pomysł, by zrobić twitcama.
- Hej. - odezwałyśmy się równocześnie, machając do kamery.
Przez półtorej godziny odpowiadaliśmy fanom na różne pytania i żartowaliśmy z nimi. Ok 16:00 zakończyliśmy twitcama i stwierdziliśmy, że czas się szykować.
Niall poszedł do siebie, a ja i Patrycja do naszych pokoi. Od razu wzięłam swój szlafrok i ruszyłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i umyłam głowę. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem, po czym rozczesałam i wysuszyłam moje blond włosy. Wróciłam do pokoju, z zamiarem przebrania się w naszykowane wcześniej rzeczy. Następnie umalowałam się i wyprostowałam włosy. Kiedy już byłam gotowa było za dwadzieścia 18:00, dlatego postanowiłam zajrzeć do Patrycji.
- Gotowa? - spytałam stojąc w drzwiach jej pokoju. W odpowiedzi tylko kiwnęła głową i uśmiechnęła się. Ubrana była w granatową krótką sukienkę z koronkami, w tym samym kolorze szpilki oraz srebrne kolczyki i również srebrną bransoletkę.
- Świetnie wyglądasz. - odezwałyśmy się równocześnie, po czym wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
Nasze chichoty, przerwał dzwonek do drzwi. Na tyle ile szybko pozwalały mi szpilki ruszyłam by je otworzyć. Naszym gościem okazała się Jessika ubrana w jasnofioletową sukienkę na ramiączkach, która w pasie owinięta była brązowym paskiem, tego samego koloru co pasek baleriny.
- Hej kochana, ślicznie wyglądasz. - przywitała się, wchodząc do środka.
- Już to gdzieś słyszałam. - zaśmiałam się pod nosem, po czym zwróciłam się do szatynki. - Ty też, Harry będzie wniebowzięty.
- Patrycja gotowa? - spytała, uśmiechając się od ucha do ucha, na co ja kiwnęłam głową.
- Pati, ruszał się bo wychodzimy. - krzyknęłam do przyjaciółki, przeglądając się w lustrze.
Po chwili obok mnie pojawiła się brunetka i we trójkę wyszłyśmy z domu. Po drodze napisałam sms'a do Patryka.
~ Mam nadzieję, że pojawisz się na imprezie. Jesteś zaproszony, czekamy. :) xxx Maja ~
Na odpowiedź nie czekałam długo.
~ Wypadło mi ważne spotkanie, ale przyjdę. Będę trochę później. xx Patryk ~ 
Uśmiechnęłam się do ekranu, nawet nie zauważając, że jesteśmy już przed domem chłopaków i przygląda mi się stojący w drzwiach Niall.
- Z kim księżniczka tak SMS-uje. Zdradzasz mnie? - zaciekawił się.
- Tak, właśnie napisałam do świętego mikołaja, że liczę na kolejną tak upojną noc jak ostatnia. - powiedziałam sarkastycznie, a chłopak się zaśmiał.
- To widzę, że mam niezłą konkurencję. - podszedł do mnie, kładąc mi dłonie na biodrach i przyciągając do siebie. - Nawet nie wiesz jaka jesteś piękna.
- Oj wiem, wiem. - przyznałam, patrząc się w jego tęczówki.
- A skąd?
- Święty Mikołaj mi powiedział. - parsknął śmiechem i pocałował mnie delikatnie. - Wejdźmy do środka.
~~~~ 
Jak widzicie wszystko ułożyło się pomiędzy Niallem, a Mają. Ale uwierzcie mi, że to nie koniec akcji. ;p To dopiero początek. ;p Mam bardzo dużo pomysłów, co do tej historii i chyba będzie jeszcze dużo rozdziałów :) Zostaje mi życzyć wam miłego czytania i papa ;*

niedziela, 14 października 2012

Rozdział 25


*Perspektywa Harrego*
Wreszcie spotkałem miłość mojego życia. Jest nią Jessika. Odkąd z nią jestem, stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Postanowiłem w końcu poznać ją z moją rodziną.
Paul zadzwonił do nas, że będzie dopiero wieczorem, dlatego pomyślałem by odwiedzić Holmes Chapel razem z Jess. Jestem pewien, że mama ją pokocha.
Rano obudziłem się dosyć wcześnie, czemu się sam zdziwiłem, bo zwykle śpię, jak najdłużej się da. Była 9:00, więc postanowiłem zadzwonić do mamy i uprzedzić ją przed naszym przyjazdem. Wybrałem numer rodzicielki i przystawiłem komórkę do ucha.
- Cześć synku. Co tam u ciebie? - przywitała się miłym i troskliwym głosem, którego mi zawsze brakuje.
- Cześć mamo. Nic ciekawego, ale ja nie o tym. Pamiętasz jak opowiadałem ci o Jessice? Mojej dziewczynie? - spytałem.
Nastąpiła chwila ciszy. Zapewne próbowała sobie ową opowieść o dziewczynie przypomnieć.
- Tak pamiętam. - odparła po kilku sekundach.
- Chciałbym ci ją przedstawić. Przyjechałbym dzisiaj dobrze? Razem z nią oczywiście. Na obiad. Co ty na to? 
- No pewnie skarbie. Jeszcze pytasz? - ucieszyła się, po czym krzyknęła w głąb domu. - Gemma, słyszałaś?! Harry dzisiaj przyjeżdża! Z dziewczyną!
Zaśmiałem się cicho.
- Gem już nie może się doczekać, by poznać twoją nową dziewczynę. - powiadomiła mnie uradowana, po czym znów zwróciła się do mojej siostry. - Co ugotować na obiad?! Jezu, w domu nie posprzątane! Harry kochanie, muszę kończyć, bo mam tyle rzeczy do zrobienia.
Mogę się założyć, że złapała się za głowę i zaczęła panikować.
- Pa mamo. - pożegnałem się rozbawiony jej zachowaniem.
Szczerze mówiąc to bałem się tych odwiedzin. Nigdy nie wiadomo co mojej siostrzyczce wpadnie do głowy.
Zostało mi powiadomić Jess o moich planach. Więc napisałem jej sms'a.
~Bądź uszykowana o 10:00, dobrze? Zabieram cię gdzieś. Niespodzianka. Ubierz się na luzie, ale ładnie ok? Co ja mówię? Ty zawsze ubierasz się ślicznie. :) Do zobaczenia. xo. Harry.~
Odłożyłem telefon i podszedłem do szafy z ubraniami. Chwilę zastanowiłem się co ubrać, po czym postawiłem na szarą koszulę, ciemne rurki i białe convers przed kostkę. Następnie udałem się do łazienki, by wziąć krótki prysznic i ubrać wybrany zestaw. Uwinąłem się ze wszystkim w ciągu 20 min. Gotowy zszedłem na dół, zabierając ze sobą telefon.
W kuchni zastałem już Liama pijącego kawę jednocześnie robiącego coś na telefonie i Louisa jedzącego śniadanie, mianowicie kanapki z nutellą. Codzienny widok, dlatego nie zwróciłem na to specjalnie uwagi.
- Jadę dzisiaj do mamy. - oznajmiłem i nie oczekując na jakąkolwiek odpowiedź, usiadłem na kanapie, biorąc łyk zrobionej dla mnie wcześniej przez Daddiego kawy.
Włączyłem telewizję i przeleciałem po kanałach. Nie leciało nic ciekawego, dlatego wyłączyłem TV i spojrzałem na zegarek, 9:35. Jessika mieszkała dosyć daleko od nas, dlatego postanowiłem już wyjechać by zdążyć na czas. Zabrałem ze sobą kluczyki od auta i żegnając się z chłopakami wyszedłem z domu i wsiadłem do auta.
Po 20 minutach byłem już przed domem dziewczyny. Tak jak myślałem w centrum były korki. Jess mieszkała w dość dużym bloku na 5 piętrze. Na szczęście budynek posiadał windę, dzięki czemu nie musiałem wspinać się po schodach. Zapukałem do drzwi i po chwili zobaczyłem w nich dziewczynę mojego życia. Przywitała mnie buziakiem w policzek i gestem ręki, zaprosiła do środka.
- Zaraz wracam. - oznajmiła i zniknęła w sypialni.
Byłem w tym mieszkaniu drugi raz, a dopiero teraz zauważyłem jak jest ono piękne. Urządzone było w stylu nowoczesnym, lecz dość skromnym. Dominował tu kolor beżowy, czekoladowy oraz biały. W salonie, na samym środku znajdowała się duża biała kanapa, stolik wykonany z brązowego drewna, nieduży telewizor wbudowany w ścianę, szafki również z brązowego drewna oraz ściany w kolorze beżu i bieli.
Po kilku minutach w drzwiach stanęła gotowa już Jessika, która była ubrana w to.
- Nieładnie? - skrzywiła się patrząc na moją minę. - Wiesz nie powiedziałeś gdzie jedziemy więc nie wiedzia.. - umilkła bo zamknąłem jej usta pocałunkiem.
- Wyglądasz ślicznie. - Stwierdziłem lustrując ją jeszcze raz. - Możemy już jechać? - Dziewczyna pokiwała głową, po czym wyszliśmy z bloku i wsiedliśmy do auta.
Po 3 godzinach jazdy, wjechaliśmy do Holmes Chapel. Od razu poczułem się tu bezpiecznie i miło. Miasteczko było piękne.
- Jeeej.. Jak tu ślicznie. - zachwyciła się. - Gdzie jesteśmy?
- W Holmes Chapel. Przyjechaliśmy odwiedzić moją rodzinę. - odpowiedziałem, uśmiechając się pod nosem.
- Jak to?! Harry, powiedz, że to żart! - popatrzyła na mnie ze strachem w oczach, ale po mojej minie zrozumiała, że nie żartuje. - Boję się. A jak mnie nie polubią.
Wziąłem głęboki oddech i zatrzymałem się na poboczu. Odwróciłem się w stronę brunetki i spojrzałem głęboko w jej oczy, łapiąc ją za rękę.
- Kochanie, ciebie nie da się nie lubić. Moja mama, jest wspaniałą kobietą i wspiera mnie w każdej podjętej decyzji. Zależy jej na tym bym był szczęśliwy, dlatego uwierz mi zaakceptuje nas, bo ja nigdy nie będę szczęśliwy bez ciebie. Jesteś dziewczyną mojego życia. Może nie znamy się długo, ale ja już wyobrażam sobie nasz ślub, nasze dzieci, nasze życie. Kocham Cię. - po skończonym monologu, pocałowałem ją delikatnie.
 Kiedy oderwałem się od jej słodkich ust, spojrzałem w brązowe tęczówki dziewczyny. Jej oczy były przepełnione łzami.
- Dlaczego płaczesz? Powiedziałem coś nie tak? - zmartwiłem się, a ona pokręciła tylko przecząco głową.
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię najmocniej na świecie. - wtuliła się we mnie, a ja uśmiechnąłem się pod nosem.
- Możemy już jechać? - spytałem niepewnie.
- Tak. - otarła dłonią mokre policzki, prostując się i siadając ponownie na siedzeniu.
Ruszyłem dalej. Po 5 minutach, znaleźliśmy się przed bardzo dobrze znanym mi domem. Wysiedliśmy z auta i trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę. Otworzyłem drzwi i weszliśmy do środka. Od razu do moich nozdrzy dostał się przyjemny zapach obiadu. Po chwili z kuchni wyłoniła się sylwetka mojej siostry.
- Harry! - krzyknęła i po kilku sekundach trwaliśmy w mocnym uścisku. - Tak bardzo się stęskniłam.
- Muszę częściej przebywać w domu, bo jak się bardziej za mną stęsknisz, to mnie udusisz. - zaśmiałem się, a dziewczyna oderwała się ode mnie. - Poznaj moją dziewczynę Jessikę. - wskazałem na moją ukochaną. - Jess to moja wkurzająca siostra Gemma.
- Wystarczy Gem. - uśmiechnęła się szeroko. - A za tą wkurzającą dostaniesz w dziób.
- Harry, synku. - w drzwiach kuchni zobaczyłem mamę. Przytuliłem się do niej mocno. - Nawet nie wiesz, jak dobrze mieć cię w domu.
- A ty nawet nie wiesz jak dobrze być w domu. - wziąłem głęboki oddech i oderwałem się od rodzicielki. - Mamo, poznaj Jessikę. - wskazałem na zawstydzoną dziewczynę. - Jessika, to moja najukochańsza mama.
- Dzień Dobry pani. - uśmiechnęła się brunetka.
- Witaj Jessiko i żadna pani, tylko Anne, dobrze? - odwzajemniła uśmiech, a dziewczyna pokiwała głową. - Zapraszam, wejdźcie i się rozgośćcie, za chwilę będzie obiad.
*Perspektywa Jessiki*
Posiłek spędziliśmy na wspólnym poznawaniu się, rozmowach i śmianiu się. Stwierdziłam, że nie potrzebnie bałam się tego spotkania, bo mama oraz siostra Harrego, to najmilsze osoby jakie spotkałam. Anne bez przerwy wypytała mnie o rodzinę, zainteresowania, pracę, szkołę i inne rzeczy, co bardzo wkurzało Hazze. Natomiast mi to nie przeszkadza, bo uwielbiam opowiadać o mojej rodzinie. Moi rodzice są bardzo kochani, a z bratem połączona jestem wyjątkową więzią. Ufam mu jak nikomu innemu i tęsknie za nim bardzo.
Ok godziny 19:00 byliśmy z powrotem w Londynie. Paul miał coś do ogłoszenia chłopakom. Szczerze? To bałam się jak cholera, że będzie to jakaś długa trasa koncertowa. Nie chcę rozstawać się Harrym. Tęsknie za nim gdy nie widzimy się 1 dzień, a co dopiero kilka miesięcy, jak nie dłużej. Przerażona weszłam do domu chłopaków i witając się z resztą usiadłam na kanapie. W salonie był tylko Zayn, Patrycja, Louis, Eleanor, Patryk i Liam. Zdziwiło mnie to, że nie ma Mai i Nialla. Zapewne rozmawiają. Wszyscy pochłonięci byli rozmowami i nawet nie zauważyliśmy kiedy do pomieszczenia wszedł Paul.
~~~~
Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam weny. Wiem, pewnie niektóre osoby mnie zabiją, za to, że nie napisałam w tym rozdziale nic o Niallu i o tym co mu się stało, ale to nic. :D i mam tylko jedno pytanie do Meggie. Dlaczego usunęłaś swojego starego bloga `Forever and for eternity ♥`? I czy masz to opowiadanie gdzieś zapisane? Bo ostatnio chciałam go ponownie przeczytać, ale oczywiście musiałam usunąć i nie mogłam. :C Byłabym ci wdzięczna, gdybyś mi przesłała. Tu jest mój email: ania.lober@gmail.com 
Czekam na komentarze i życzę miłego czytania. <3